Nonźródła:Tonio i Tomek (sezon 3)

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Przed Państwem długo wyczekiwane zamknięcie trylogii o skocznych przygodach Tonia Tajnera i Tomka Pochwały.

Jeśli nie czytałeś/aś dwóch wcześniejszych sezonów, oto linki do pierwszego i drugiego.

Serial powstaje przy współpracy z Polskim Związkiem Narciarskim.

UWAGA! WBREW BZDUROM WYPISANYM POWYŻEJ, WSZYSTKIE POSTACIE POJAWIAJĄCE SIĘ W SERIALU SĄ FIKCYJNE!!!

Odcinek 67 (pilot)[edytuj • edytuj kod]

ŻYCIÓWKA

Kwalifikacje do konkursu. Tonio siedzi na belce. Polo macha chorągiewką. Tonio odbija się, skacze, leci, leci… i ląduje. Na tablicy wyświetla się odległość – 147,5 m. Uradowany Tonio po zawodach czym prędzej leci pochwalić się trenerowi.

Tonio
147 i pół! Tato, czy Ty to widziałeś? To tylko cztery metry mniej od Małysza w Willingen!

Polo
Bardzo dobrze, synku, jestem dumny z ciebie. Tylko widzisz… na skoczni mamuciej nie jest to, delikatnie rzecz ujmując, imponujący wynik.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 68[edytuj • edytuj kod]

NOCNE SKOCZKÓW ROZMOWY 1

Tonio i Tomek siedzą w barze i rozmawiają przy którymś z kolei browarze: o grach komputerowych, nowinkach ze świata technologii itp. Jest z nimi Mati (Mateusz Rutkowski), ale wypił o jedno piwo za dużo i uciął sobie pijacką drzemkę. W końcu, gdy brakuje im tematów do rozmów, siedzą i piją w milczeniu… gdy nagle Tomek, ni stąd, ni zowąd, przerywa je.

Tomek
Ty, jak myślisz, co się stanie z polskimi skokami, gdy Małysz zakończy karierę?

Tonio
Czemu mnie pytasz o takie rzeczy? Jasnowidzem nie jestem.

Tomek
No, ale jako syn takiej szychy masz chyba jakieś rozeznanie, co nie? Czy tata ma jakieś pomysły, wizję przyszłości polskich skoków?

Tonio
Eee... No nie wiem, jakąś tam ma na pewno. Jego spytaj, ja tam nie wtrącam się w jego służbowe sprawy.

Tomek
No dobra, ale wiesz może, czy widać następców Adama? Jakichś zdolnych juniorów?

Tonio
A, o to nie mamy się co martwić.

Uśmiecha się, po czym unosi kciuk do góry, wskazując nim na Tomka, śpiącego Matiego i na siebie.

Tomek
Oj, Tonio, Tonio.

Kręci głową, ale raczej z podziwu niż zwątpienia, i też uśmiecha się pod nosem.

Nagle Mati budzi się i rozgląda po kolegach.

Mati
Yyy… Ehmmm… So się zieeje? Staaao się soś faszneeego?

Tonio
Nic, rozmawiamy tylko o przyszłości polskich skoków.

Mati
Ahaaa…

Po czym ponownie zasypia z głową na blacie.

Tonio
No to za polskie skoki! Do dna!

Wznosi kufel. Tomek chwilę się waha, po czym również bierze swój, stukają się i wychylają piwo.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 69[edytuj • edytuj kod]

NOCNE SKOCZKÓW ROZMOWY 2

Ta sama scena w barze, nieco później. Mati nadal śpi jak zabity z głową na stole, głośno pochrapując. Tonio i Tomek też wyglądają, jakby mieli za chwilę paść.

Tomek
Wiesz co? Taka myśl mnie naszła. Nie uważasz, że troszki demo... demoralizujemy Matiego?

Tonio
Sze sooo robimy?

Tomek
No wiesz… Sprowadzamy na złą drogę… To w sumie jeszcze dzieciak jest.

Tonio
Jes penoletni, fięc o so chozi? Wogle to so my mamy do teho? Niech jeho rozice się martwią…

Nagle dzwoni leżący na stole telefon Matiego. Na ekranie komunikat “Połączenie przychodzące od: Mama” po kilku sygnałach znika. Wkrótce na ekranie widnieje powiadomienie: “14 nieodebranych połączeń”.

Tonio
Umiesz fyciszyć to cholestffo? Jaaa… zbyt naebany jesem.

Tomek bierze telefon, próbuje coś przestawić, ale mu się nie udaje. Zdejmuje więc klapkę z tyłu i wyciąga baterię.

Tomek
Jak się dowiedzą, mamy przesrane.

Tonio
Spoko, tatuś nas fybroni jahby so.

Tonio wychyla resztkę piwa z kufla, po czym pada na stół.

Tomek
(głęboko wzdychając, patrzy na śpiących Matiego i Tonia) Oj, dzieci, dzieci…

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 70[edytuj • edytuj kod]

DEMORALIZACJA

Polo Tajner siedzi za biurkiem w swoim domowym gabinecie i obraca długopis w ręce. Po drugiej stronie biurka ze spuszczonymi głowami siedzą Tonio i Tomek.

Polo
Chłopcy, odbyłem dzisiaj bardzo nieprzyjemną rozmowę z matką Mateusza Rutkowskiego. Nie muszę chyba wam mówić, czego ona dotyczyła. Ja rozumiem, że młodość musi się wyszaleć, sam w waszym wieku święty nie byłem, ale zrozumcie: Mateusz to aktualny mistrz świata juniorów. Wszystkie media go obserwują, dziennikarzyny obwieściły go następcą Małysza. Nie możemy sobie pozwolić na skandale obyczajowe, zwłaszcza że zaufanie do naszego związku i tak zostało ostatnio nadszarpnięte. Rozumiecie?

Tomek
Tak jest, panie trenerze.

Tonio
Oczywiście, tato.

Polo
No to świetnie, chłopcy. Możecie wrócić do swoich zajęć.

Tonio i Tomek wychodzą z gabinetu.

Następuje przebitka na drzwi wejściowe domu Tajnerów, którymi wychodzą obaj skoczkowie.

Tomek
To co robimy? Idziemy we dwóch?

Tonio
No co ty? We dwóch to se możemy pograć na konsoli. Nie wiesz co u Marcina?

Tomek
Dzwoniłem rano do niego, nadal leży przeziębiony.

Tonio
Aha… (po chwili namysłu) Dobra, wiem! Idziemy do Matiego.

Tomek
Pojebało cię?! Przecież on ma szlaban, zresztą jego starzy nawet nas nie wpuszczą na chatę.

Tonio
Ciii, mam na myśli jego brata.

Tomek
Łukasza? Przecież on niepełnoletni jest. Tym bardziej mu nie pozwolą.

Tonio
A kto powiedział, że muszą wiedzieć, z kim wychodzi? Pójdziemy i poczekamy pod jego domem, aż wróci ze szkoły. Oczywiście tak, żeby starzy nas nie widzieli. Zaczepimy go, wieczorem powie, że idzie się uczyć do kolegi czy co, a my będziemy już czekali.

Tomek
Hmmm… No nie wiem. Będziemy mieli przesrane, zobaczysz.

Tonio
A coś ty taki stetryczały się zrobił ostatnio? Weź wyluzuj.

Tomek
Dobra, niech ci będzie. W razie czego to był twój pomysł.

Tonio i Tomek odchodzą. Następnie kamera wędruje ku górze i widzimy Pola stojącego w oknie, który przysłuchiwał się rozmowie.

Polo
(kiwa głową i mówi do siebie) Niedaleko pada jabłko od jabłoni.

Po czym bierze buteleczkę z wódką, czyli tzw. małpkę, i wychyla do dna.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 71[edytuj • edytuj kod]

ZLECENIE

Kontynuacja poprzedniej sceny. Polo odchodzi od okna w swoim gabinecie, bierze telefon do ręki, odnajduje w kontaktach Krystiana Długopolskiego i dzwoni do niego.

Polo
Cześć Krystian! Co tam słychać? Jak tam zdrowie?

Krystian
Dzień dobry panie trenerze. Już prawie wyzdrowiałem, trochę tylko jeszcze utykam. Lekarz mówi, że za jakieś pół roku będę zupełnie sprawny. A coś się stało?

Polo
W sumie to nic. Ale może się stać. Słuchaj, miałbym dla ciebie małe zleconko. Masz jakieś plany na dzisiejszy wieczór?

Krystian
Jestem umówiony na rehabilitację.

Polo
Oj, ale jak raz nie pójdziesz, to nic się przecież nie stanie… Co byś powiedział na to, żebym zafundował ci wypad do knajpy i dwa piwa na koszt związku, w ramach zaliczki? W sumie zarobiłbyś trzysta złotych.

Krystian
O, super. Mogę zabrać narzeczoną?

Polo
No właśnie w tym sęk, że musisz być sam. Ale trzy stówy piechotą nie chodzą, a twoim zadaniem będzie tylko siedzieć w barze i skrycie obserwować paru ludzi. To jak, zgoda?

Krystian
No nie wiem… Tak szpiegować ludzi?

Polo
Aj tam od razu szpiegować! Obserwuj ich tylko, w razie czego melduj mi SMS-owo, co się dzieje. Zresztą, zdaje się, że chyba masz z Tomkiem Pochwałą na pieńku, prawda?

Krystian
Aaa, było tak od razu. No to pewnie, że się zgadzam. Między innymi przez tego skurczysyna dwa lata temu omal się nie zabiłem. Ktoś z nim będzie?

Polo
Tak, mój syn Tonio oraz jeszcze jeden chłopak, młodszy Rutkowski.

Krystian
Łukasz? On też wali w gaz? No no, fajna alkoholowa rodzinka.

Polo
Widzę, że jesteś na bieżąco. (śmieje się) To jak, umowa stoi?

Krystian
Stoi.

Polo
Świetnie. Czekaj wieczorem na telefon ode mnie. W kontakcie.

Rozłącza się, po czym sięga do szuflady po jeszcze jedną małpkę.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 72[edytuj • edytuj kod]

TYLKO JEDNO PIWO

Wieczorowa pora na mieście. Tonio, Tomek i Łukasz Rutkowski idą ulicą w stronę baru.

Tomek
(do Łukasza) Mówiłeś Matiemu, że idziesz z nami?

Łukasz
Tak. Ale spoko, nie puści pary.

Tomek
Mam nadzieję.

Tonio
A co powiedziałeś swoim rodzicom?

Łukasz
Że umówiłem się na randkę. Wiecie, w to uczenie by nie uwierzyli.

Tomek
I co powiedzieli?

Łukasz
Żebym przypadkiem nie uczynił ich dziadkami.

Wszyscy trzej wybuchają śmiechem.

Łukasz
Tylko wiecie, jak poczują ode mnie alkohol to mam przerąbane.

Tonio
Nic nie poczują jak wypijesz dwa piwa.

Łukasz
Tylko jedno. Sorry ale wolę dmuchać na zimne. Taką awanturę zrobili Matiemu, że nawet sąsiedzi słyszeli bo się pytali mnie rano co to były w nocy za krzyki.

Tonio
W porządku, nie ma sprawy. Tylko jedno.

Tomek
Zaufaj nam, zaufanie w zespole to podstawa.

Zmiana ujęcia – na zewnątrz baru. Wszyscy trzej wchodzą do środka.

Po chwili do drzwi podchodzi lekko utykający mężczyzna. Chwilę stoi, pisze coś na telefonie po czym wchodzi do środka.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 73[edytuj • edytuj kod]

REWANŻ

Polo siedzi u siebie w pokoju i przegląda internet na laptopie. Jest bardzo zafrasowany, co chwila wypala papierosa i gasi w popielniczce. Na ekranie laptopa widnieją wiadomości Onet.pl, wielki nagłówek krzyczy: “Afera z udziałem polskich skoczków! Tomisław T. i Tomasz P. zatrzymani”. Pod nim zdjęcia Tonia i Tomka z czarnymi prostokątami na twarzy, jak zazwyczaj pokazuje się przestępców.

Ktoś puka do drzwi.

Polo
(ponurym głosem) Wejść.

Do gabinetu, utykając, wchodzi Krystian.

Polo
(łypie okiem na Krystiana) Zapomnij o kasie.

Krystian
Ale jak to? Przecież wykonałem zadanie, tak jak się umawialiśmy.

Polo wstaje z fotela i podpierając się rękami o biurko, zaczyna krzyczeć.

Polo
Że co?! Tak jak się umawialiśmy?! A czy w umowie, kurwa, było cokolwiek o kapowaniu na gliny?! Ty wiesz co narobiłeś? I jeszcze masz, kurwa, czelność tu przykuśtykiwać i upominać się o kasę?!

Krystian
No ale… (pochlipując) Dobrze, przepraszam, nie zdawałem sobie sprawy… Widzi pan, to było silniejsze ode mnie. Trafiła się okazja do rewanżu na Tomku za upokorzenie sprzed lat… No i dalej jakoś samo się potoczyło.

Polo
Ale co ci zawinił mój syn?!

Krystian
Oj… nic nie zawinił, po prostu dostało mu się rykoszetem… Błagam, niech mi pan daruje.

Polo
(czerwienieje ze złości) Rykoszetem, powiadasz.

Po czym sięga do szafki pod biurkiem, wyjmuje z niego ciupagę i unosi jakby chciał się nią zamachnąć na Krystiana. Ten przerażony wzdrygnął się.

Krystian
Panie trenerze, chyba nie chce pan…

Polo
Liczę do trzech. Wypierdalaj stąd, żałosna kuternogo, albo zaraz ci ujebię obie kulasy. I jeszcze twojemu wackowi się dostanie, rykoszetem! Raz… dwa…

Krystian podrywa się i ucieka. Nagle z pokoju Pola słychać łomot, jakby ktoś spadał ze schodów.

Polo
(uśmiecha się i chowa ciupagę z powrotem do szafy) Ha! No i karma wróciła.

Po czym wyjmuje telefon i wykręca numer.

Polo
Halo, pogotowie? Proszę przysłać karetkę… Nie, nic pilnego, nie musicie włączać sygnału.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 74[edytuj • edytuj kod]

KTO ZAWINIŁ

Pokój w mieszkaniu Tonia i Tomka. Jest późny wieczór. Tonio siedzi na fotelu przy biurku i rozmyśla. Tomek leży na kanapie i gra w węża na telefonie. Obaj mają ponure miny i nie odzywają się do siebie. W końcu Tonio przerywa ciszę.

Tonio
Wiesz co…

Tomek
Zamknij się.

Tonio
Ej no! Chyba się nie gniewasz?

Tomek
Nie, wcale.

Tonio
Dobra, wiem, to moja wina. Serio, nie wiem co mi strzeliło do tego głupiego łba, żeby brać młodego. Zresztą myślałem, że będzie rozsądniejszy i skoro powiedział, że wypije tylko jedno piwo, to wypije jedno piwo, a nie jedenaście.

Tomek
Trzeba było pomyśleć o tym wcześniej, szerloku. Życia kurwa nie znasz.

Tonio
Tak, oczywiście masz rację. Chociaż ty też się nie popisałeś. To oplucie policjantki w barze i okrzyki “HWDP” w radiowozie mogłeś sobie darować. Tylko dzięki poręczeniu mojego ojca nie siedzimy teraz w areszcie.

Tomek
Nie siedzimy, ale jesteśmy wykluczeni z kadr, a nasze zamazane gęby widziała cała Polska. Poza tym nic nie poradzę, że na widok psów kurwica mnie bierze. Jedno mi nie daje spokoju: kto na nas nakablował? Jakbym go dorwał, to…

Tomek pokazuje kciukiem gest podrzynanego gardła.

Tonio
Kurde, nie mam pojęcia. Nikt poza nami nie wiedział, dokąd się udajemy i z kim. No, chyba że Mati… Ale nie, on by na pewno tego nie zrobił. Może ktoś nas szpiegował?

Tomek
No, szerloku, kombinuj dalej. Jak dojdziesz do tego, kto mógł to zrobić, powiedzmy że ci wybaczę. A na razie daj mi spokój, bo nie mam ochoty na pogaduchy. Dobranoc.

Tomek wyjmuje empetrójkę, zakłada słuchawki i dalej gra na telefonie. Tonio siedzi i oddaje się rozmyślaniom.


Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 75[edytuj • edytuj kod]

PACZKA Z NIEMIEC

Pokój w mieszkaniu Tonia i Tomka. Tomek leży na swoim łóżku i trzyma ręce pod głową. Na łóżku Tonia siedzi Marcin Bachleda, który przegląda coś na laptopie. Tonia nie ma w pokoju.

Marcin
No no, stary, ale daliście do pieca. Jaka szkoda, że mnie z wami nie mogło być. Normalnie akcja jak za najlepszych czasów.

Tomek
Weź, daj spokój. Pomyśl lepiej, który jełop mógł nas nadać na psiarnię.

Marcin
A ja tam wiem? Może Polo was podsłuchał?

Tomek
W sumie to by się zgadzało, okno otwarte w jego pokoju było, a myśmy rozmawiali pod domem, z tej strony co jego pokój. Kurwa, ale z nas tłumoki… Ale zaraz, po co Tajner miałby na nas kapować, skoro i jemu się nieźle oberwało? Nie nie, to się nie trzyma kupy.

Marcin
Nie byłbym taki pewien. To stary pijak jest, chuj go tam wie…

Tomek
Nie, to na pewno nie on. Tego jestem pewien. Już prędzej Matiego starzy przycisnęli i się wygadał.

Marcin
Może i tak. Słuchaj, strasznie spięty jesteś. Mam tu coś, co cię rozweseli.

Sięga do plecaka i wyjmuje z niego tajemnicze zawiniątko. Rozpakowuje i pokazuje Tomkowi porcję ususzonych liści.

Tomek
Co to?

Marcin
A jak myślisz?

Tomek
Jezu, Marcin, weź to schowaj. Gliny mają mnie na celowniku, przede mną jeszcze rozprawa w sądzie. Jakby mi nalot zrobili, już z pudła bym się nie wywinął.

Marcin
Dobra, luzik, nie to nie. Ale pozwolisz mi skosztować towar? Czaisz, u siebie w chacie nie bardzo mogę.

Tomek
Dobra, ale jaraj sobie przy otwartym oknie, nie mam ochoty mimowolnie wdychać tego badziewia.

Marcin
No no, żadnego badziewia, to najlepszy dostępny towar. Prosto z Niemiec.

Tomek
Z Niemiec? Kto ci to dał i kiedy?

Marcin
Franek Löffler, po kwalifikacjach w Ga-Pa. Kojarzysz gościa?

Tomek
Tak, znam go. Fajnie się kiedyś wyjebał w Innsbrucku, he he. Ale… nie wiedziałem, że zajmuje się pokątnie dilerką.

Marcin
Dilera łatwo wyczuć. Już ja mam ten szósty zmysł.

Marcin podchodzi do okna i otwiera je. Następnie zawija porcję zioła w papierek, bierze skręta do ust i zapala. Zaciąga się raz, drugi, patrząc przy tym w niebo i uśmiechając się.

Tomek nerwowo wierci się na swoim łóżku, raz przewracając się na jeden, raz na drugi bok.

Tomek
Dobra, raz kozie śmierć. Daj mi jednego na spróbowanie.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 76[edytuj • edytuj kod]

MILIONERZY 1

Studio teleturnieju Milionerzy. Na fotelu dla gracza siedzi Krystian Długopolski, naprzeciw niego Hubert Urbański. Słychać muzykę znaną z telewizyjnej oprawy teleturnieju “tuum-tuum-tuum-tuum-tududum”, gasną światła.

Hubert
Dobry wieczór państwu, dziś przed szansą na wygranie miliona złotych stanie Krystian. Za chwilę odczytam pierwsze pytanie w drodze do miliona. Krystianie, jak się czujesz?

Krystian
No… trochę się denerwuję, ale mam nadzieję, że dam radę.

Hubert
Wszystko w twoich rękach. Jest z tobą twój tata, Kazimierz oraz narzeczona.

Kamera najeżdża na obojga. Uśmiechają się i machają.

Hubert
Przypominam, że masz trzy koła ratunkowe: pytanie do publiczności, pół na pół i telefon do przyjaciela. To co, zaczynamy?

Krystian
Tak.

Hubert
Czytam zatem pierwsze pytanie.

Hubert czyta pytanie, które jednocześnie pokazuje się na ekranie:

Jak się nazywa urządzenie AGD służące do przechowywania żywności?
A. Odkurzacz
B. Pralka
C. Zmywarka
D. Lodówka

Krystian
Proszę zaznaczyć odpowiedź D.

Hubert
Jesteś pewny?

Krystian
Absolutnie. Zaznaczamy D – lodówka.

Hubert
A może jednak się chwilę zastanowisz? Przypominam, masz nieograniczoną ilość czasu na odpowiedź. Jesteś pewien, że nie będzie to żadna z pozostałych odpowiedzi?

Krystian
Jestem… (chwila zawahania) Ok, teraz trochę mam wątpliwości. No nic, głupio byłoby odpaść na pierwszym pytaniu. Proszę o pomoc publiczności.

Hubert
Proszę bardzo. (zwraca się do publiczności) Proszę państwa o głosowanie na jedną z czterech opcji.

Trwa głosowanie publiczności, po chwili wyświetlają się wyniki: A – 46%, B – 27%, C – 25%. D – 2%

Krystian jest totalnie zaskoczony. Hubert się uśmiecha pod nosem.

Krystian
Hmm… Nie no, chyba publika sobie ze mnie zakpiła.

Hubert
Tego nie wiem… To jak, zaufasz publiczności i zaznaczysz odpowiedź A, czy dalej upierasz się przy swoim?

Krystian
Kurde… Oj, przepraszam, to ze stresu. Dobra, zaryzykuję. Proszę zaznaczyć D.

Hubert
No cóż, twój wybór, Krystianie. Zaznaczam.

Odpowiedź D podświetla się na żółto, chwila oczekiwania i miga na zielono. Słychać fanfary i brawa publiczności wymieszane jednak z pojedynczymi gwizdami.

Hubert
Brawo, Krystianie, wygrałeś 500 złotych. Teraz pytanie za gwarantowany tysiąc. Jesteś gotowy je usłyszeć?

Krystian
Tak. W sumie myślę, że niepotrzebnie brałem koło ratunkowe.

Hubert
Też tak myślę… (wzdryga się) Dobrze, zatem drugie pytanie.

Hubert czyta pytanie, które jednocześnie pojawia się na ekranie:

Kto jest największym beztalenciem w historii polskich skoków narciarskich?
A. Łukasz Kruczek
B. Tomisław Tajner
C. Krystian Długopolski
D. Tomasz Pochwała

Ekran ciemnieje.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak


Odcinek 77[edytuj • edytuj kod]

MILIONERZY 2: NIEZRĘCZNA SYTUACJA

Kontynuacja gry z Krystianem w roli głównej. Na ekranie widać pytanie za 1000 zł:

Kto jest największym beztalenciem w historii polskich skoków narciarskich?
A. Łukasz Kruczek
B. Tomisław Tajner
C. Krystian Długopolski
D. Tomasz Pochwała

Publiczność milczy, gdzieniegdzie słychać jakieś śmiechy. Krystian jest skonsternowany.

Krystian
Dziwne pytanie…

Hubert milczy.

Krystian
Nie no, z pewnością nie jestem to ja… I Tonio raczej też nie. Zostaje Łukasz i Tomek. Ok, proszę o drugie koło ratunkowe – pół na pół.

Hubert
Jesteś pewny, że chcesz wziąć to koło?

Krystian
Tak, myślę że teraz się najbardziej przyda.

Hubert
Dobrze, proszę zatem komputer o odrzucenie dwóch błędnych odpowiedzi.

Chwila oczekiwania, po czym znikają odpowiedzi A i D. Pozostaje B – Tomisław Tajner i C – Krystian Długopolski.

Krystian ma nietęgą minę. Publiczność jest wyraźnie rozbawiona, co rusz ktoś trąca łokciem drugiego i szepcze mu do ucha. Jedynie narzeczona i tata Krystiana siedzą skonsternowani.

Krystian
Kurcze, niezręczna sprawa.

Hubert unosi jedną brew.

Krystian
Wygląda na to, że muszę wykorzystać trzecie koło – telefon do przyjaciela.

Hubert
Skoro musisz, to dzwonimy. Kto czeka po drugiej stronie linii?

Krystian
No właśnie w tym sęk, że Tonio Tajner…

Publiczność wybucha śmiechem. Hubert próbuje zachować powagę, ale i on nie daje rady i zaczyna spazmatycznie trząść się ze śmiechu, omal nie spadając z fotela. Krystian jest zniesmaczony.

Hubert
Przepraszam, ale…

Nie dokańcza, bo znowu wybucha śmiechem. Po dwóch minutach się uspokaja.

Hubert
Wybacz, nie dałem rady. Takiej zabawnej historii jeszcze nie było w tym programie. Nie jesteś zły, prawda? (próbuje przyjacielsko uśmiechnąć się do Krystiana)

Krystian
No dobrze już, dobrze, proszę o ten telefon.

Hubert
No to dzwonimy.

Wybieranie numeru, jakieś trzaski na łączu. Po chwili słychać zniekształcony głos Tonia.

Tonio
Halo?

Hubert
Dobry wieczór, Tomisławie, mówi Hubert Urbański z Milionerów. Twój przyjaciel Krystian gra teraz o gwarantowany tysiąc złotych. Za chwilę zacznie czytać pytanie i – uwaga – tylko dwie odpowiedzi do wyboru. Wszystko jasne?

Tonio
Tak.

Hubert
No to czas start.

Krystian
Słuchaj, kto jest największym beztalenciem w historii polskich skoków narciarskich? Ty czy ja?

Tonio
Że co? To jakiś żart?

Krystian
Nie, naprawdę takie jest pytanie. I dwie opcje – ty albo ja.

Tonio
Hmm… (chwila ciszy) Wiesz co, wycofaj się z gry.

Krystian
Po jednym pytaniu? To kompromitacja będzie.

Tonio
Ja tam na twoim miejscu bym się wyco…

Nie dokańcza, bo właśnie mija 30 sekund i połączenie zostaje przerwane.

Krystian
Cóż, trudna sytuacja… Ale życie wymaga poświęceń. Zaznacz proszę odpowiedź B.

Hubert
Jesteś pewny?

Krystian
Tak. Z bólem serca, ale muszę wybrać. Ostatecznie, B.

Hubert
W porządku. Zaznaczam odpowiedź B.

Odpowiedź B podświetla się na żółto.

Hubert
Krystianie… Za chwile dowiemy się, kto jest tym największym beztalenciem i czy wygrałeś 1000 złotych, ale potrzymamy cię jeszcze w niepewności. Na razie czas na przerwę, widzimy się po przerwie.

Ekran ciemnieje.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak


Odcinek 78[edytuj • edytuj kod]

MILIONERZY 3: KONIEC CAŁEGO BAŁAGANU

Kontynuacja odcinka Milionerów z Krystianem.

Na ekranie widać pytanie: “Kto jest największym beztalenciem w historii polskich skoków narciarskich?” i dwie odpowiedzi: B) Tomisław Tajner i C) Krystian Długopolski. Odpowiedź B jest podświetlona na żółto.

Chwila oczekiwania.

Hubert
No cóż Krystianie. Zaznaczyłeś odpowiedź B. Nie znam się na skokach więc nie mnie to wiedzieć, ale… niestety, z tego co tu mam napisane, prawidłowa odpowiedź to C. Czyli Krystian Długopolski. Czyli... ty.(rozkłada ręce)

Odpowiedź C miga na zielono. Słychać sygnał odpadnięcia z gry, na ekranie widnieje napis “WYGRANA 0 ZŁ”.

Publiczność wyje i gwiżdże coraz głośniej, słychać na przemian gromkie “bu-lo-klep!” i “głu-pek!”. Krystian spogląda w stronę ojca i narzeczonej, ale na ich miejscach siedzą teraz Łukasz Kruczek i Tomek Pochwała, którzy śmieją się i wytykają go palcami. Krystian odwraca się w stronę Huberta, lecz ten też znika, a zamiast niego siedzi Marcin Bachleda z paczką chipsów. Marcin wstaje i podchodzi do Krystiana, bierze garść chipsów i chce wrzucić mu za kołnierz. Krystian próbuje się bronić, lecz nie może się ruszyć…

Ekran zaczyna ciemnieć.

Krystian nagle budzi się w swoim łóżku. Jest cały oblany potem i ciężko oddycha.

Wstaje i podchodzi do okna.

Krystian
Kurwa, mam tego dość.

Wdrapuje się na parapet i przygotowuje do skoku.

Następuje przebitka na okno Krystiana z zewnątrz, następnie ujęcie stopniowo oddala się i po chwili widzimy dziesięciopiętrowy blok. Pokój Krystiana znajduje się na najwyższym piętrze.

Na dole stoi kilkanaścioro gapiów, ubranych w biało-czerwone szaliki, którzy spoglądają na górę. W rękach trzymają baner w narodowych barwach, z wielkim czarnym sprejowym napisem JANUSZOWICE DOLNE. Krzyczą coraz głośniej “Kry-stian! Kry-stian!”.

Krystian kuca, przyjmując pozycję najazdową.

W tle pojawia się głos Włodzimierza Szaranowicza.

Włodzimierz Szaranowicz
No i teraz Krystian Długopolski. Skupiony, siedzi na parapecie… Krystian! Leć! Po wielką radość Polaków! Trzydzieści osiem milionów ludzi czeka na tę chwilę! Teraaaz! Leeeeeeć!

Krystian skacze. Widzimy skok w zwolnionym tempie, w tle słychać “Walkirię” Wagnera. Krystian leci bezwładnie z rozłożonymi rękami, kilkakrotnie obracając się w powietrzu. Zgromadzeni ludzie krzyczą i wznoszą ręce. Tuż przed tym jak Krystian ma uderzyć z impetem o beton ekran ponownie ciemnieje, muzyka milknie.

Sala szpitalna. Widzimy Krystiana śpiącego całego w gipsie, który nagle się budzi i aż podskakuje na łóżku. Jest cały zlany potem.

Podchodzi do niego pielęgniarka.

Krystian
Siostro… Czy ja już umarłem?

Pielęgniarka
Spokojnie, proszę pana. To tylko zły sen.

Krystian
Ech… Szkoda.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak


Odcinek 79[edytuj • edytuj kod]

SPOTKANIE NA SZCZYCIE

Dom Tajnerów. Polo leży na kanapie i czyta “Przegląd Sportowy”, co chwila popijając piwo z kufla.

Ktoś puka do drzwi.

Polo
Proszę.

Do pokoju wchodzi Łukasz Kruczek. W ręku trzyma pół litra.

Polo
No, jeden co szanuje polskie obyczaje. Siadaj, panie trenerze, rozgość się.

Polo wstaje, sięga do oszklonej szafy, wyjmuje dwa kieliszki. Łukasz siada na fotelu. Polo bierze flaszkę i polewa.

Łukasz
Słyszałeś, co się stało? Krystian znowu się połamał. Leży w szpitalu cały w gipsie.

Polo
(udaje zatroskanego) Uuuu, biedaczek. Co się stało?

Łukasz
Ponoć spadł ze schodów. A już prawie wrócił do sprawności, nawet były plany żeby latem wznowił treningi. Ależ ma pecha chłopak. Na jego miejscu chyba bym się rzucił z okna.

Polo
Wypadki chodzą po ludziach. To co, jego zdrowie. (wznosi kieliszek)

Łukasz
Zdrowie Krystiana. (wznosi kieliszek)

Wychylają wódkę do dna. Polo bierze i polewa na drugą nóżkę, od razu wypijają.

Polo
Słuchaj, jest problem. Jak wiesz, dwóch naszych czołowych zawodników – mój Tonio oraz Tomek Pochwała – zostało karnie wykluczonych z kadr. Oczywiście, robię wszystko, żeby złagodzili karę, przynajmniej dla Tonia, ale póki co mamy braki w kadrze. A za tydzień mistrzostwa. Tonio miał jechać jako piąty. Jeśli nie wystawimy za niego kogoś sensownego, będzie kolejna kompromitacja. Wiesz, limit takowych na ten sezon już wyczerpaliśmy.

Łukasz
Faktycznie, trochę kicha. Rozmawiałeś z Kuttinem?

Polo
Daj spokój, on nie ma kompletnie żadnej wizji rozwoju polskich skoków. Ty sobie wyobraź, że był przeciwny zabieraniu Tonia na zawody… no i wyszło kurwa na jego. Przyjechał Austryjak jeden i się panoszy, cały sztab chce powymieniać, zero szacunku dla nas, gospodarzy. Trzeba go będzie wypierdolić po sezonie.

Łukasz
Ciężka sprawa, wyniki Małysza jednak trochę go bronią. Poza tym za rok olimpiada. No ale nie mnie decydować. W razie czego pamiętasz o naszej umowie?

Polo
Jasne, że pamiętam. No dobra, co z tym Oberstdorfem?

Wypijają trzecią kolejkę.

Łukasz
Wziąłbym jakiegoś juniora, mimo wszystko. Paru rokujących jest. Taki Stoch na przykład, wydaje mi się że to niezły materiał na skoczka. Albo ten śmieszny blondasek, jak mu tam było… Żyła?

Polo
Stoch jest przereklamowany, niektórzy widzą w nim następcę Adama ale moim zdaniem co najwyżej będzie z niego drugi Mateja. Żyła tak samo. Nie wiem, ja tam nie widzę nikogo kto mógłby Tonia zastąpić.

Łukasz
Może Wojtek?

Polo
Mój bratanek? Nie, on bez formy jest.

Łukasz
Miałem raczej na myśli Skupnia… Chociaż nie, on też strasznie dołuje w tym roku.

Polo
Sam widzisz, sam widzisz. (wznosi kolejny kielich, wypija) Swoją drogą, u Niemców też się nie przelewa. Nie dość że słabo skaczą to jeszcze aferka wybuchła, jeszcze gorsza niż u nas. Wyczytałem właśnie w gazecie, że dwóch ich skoczków przyłapano na paleniu marychy.

Łukasz
Hy hy. A to ci heca.

Polo
Ano heca, heca. Dobrze, że u nas jeszcze nie nastała moda na to świństwo. Nie wyobrażam sobie, żeby Tonio za narkotyki się brał. Nie ma to jak polski przemysł spirytusowy, nieprawdaż? (wznosi kielich i wypija)

Łukasz
Ma się rozumieć. (wypija swój kielich)

Polo
A z tym Oberstdorfem coś się wymyśli. A niech ten Helmut, czy jak mu tam, sobie bierze jakieś juniorskie beztalencie. Jak się skompromituje, będzie pretekst do wywalenia go.

Łukasz
W mordę, Polo… jesteś genialny! Nie mogę pojąć, dlaczego cię zwolnili.

Polo
Też nie mogę… Ale widzisz, nie ma tego złego, jeśli wiesz, o czym mówię.

Polo puszcza oczko, po czym polewa i wznosi kielich.

Polo
No to co? Najlepszego, przyszły trenerze.

Łukasz
Wszystkiego, przyszły prezesie.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 80[edytuj • edytuj kod]

PRAWDZIWY PRZYJACIEL

Sala szpitalna. Krystian leży owinięty w gips. Przy nim, na jego łóżku siedzi Tonio.

Krystian
Chociaż ty jeden o mnie pamiętasz. Nie na darmo mówi się – prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Tonio
Jakże mógłbym zapomnieć. Poza tym pokłóciłem się z Tomkiem, w domu nie mam co robić, no to pomyślałem że cię odwiedzę.

Krystian
(nieco rozczarowany) O, a co się stało?

Tonio
Słyszałeś pewnie, że zawieszono nas obydwu w kadrach. I przez to nie pojadę do Oberstdorfu.

Krystian
Słyszałem, przykra sprawa. A za co tak właściwie?

Tonio
Siedzieliśmy sobie spokojnie w barze i piliśmy piwo, był z nami młodszy Rutkowski. Nie awanturowaliśmy się ani nic. I wtedy weszły gliny i zaczęli nas spisywać, że niby demoralizujemy nieletniego. Może na tym by się skończyło, gdyby Tomek nie zaczął się rzucać… no wiesz, czynna napaść. Wtedy skuli nas i zawieźli na komendę, a Łukasz trafił na detoks, bo trochę przecenił swoje możliwości. Przed nami rozprawa w sądzie. A Tomek twierdzi, że to moja wina, bo to ja namówiłem młodego żeby z nami poszedł.

Krystian
(cały czas patrzy na sufit, unika wzroku Tonia) To bardzo przykre. Nie wiesz, kto mógł was podkablować?

Tonio
No właśnie, próbuję się dowiedzieć. Jak dopadnę tego kogoś, to nie będzie co z niego zbierać. No dobra, a tobie właściwie co się stało? Spadłeś ze schodów, tak po prostu?

Krystian
Tak, poślizgnąłem się na skórce od banana i spadłem. Co w tym dziwnego?

Tonio
Nic, po prostu wiesz… coś często miewasz podobne wypadki.

Krystian
Przyciągam pecha, co zrobić… (po chwili) Toniu, taka myśl mnie naszła: czy uważasz, że jestem największym beztalenciem w historii polskich skoków narciarskich?

Tonio
(zmieszany) Nie… Skąd ci to przyszło do głowy?

Krystian
Na pewno?

Tonio
Słowo harcerza.

Krystian
Uff. Wiesz… ostatnio takie dziwne myśli mnie napadają.

Tonio
Spoko. Wiesz, że na mnie zawsze możesz liczyć.

Słychać dźwięk SMS-a.

Tonio wyjmuje telefon. To wiadomość od Tomka o treści: “Yo stary wracaj juz ci wybaczylem”. Tonio unosi brwi.

Krystian
(zaniepokojony) Kto to?

Tonio
A… to tata. Muszę lecieć. Jakieś zebranie w mojej sprawie pewnie. Na razie, wracaj do zdrowia!

Tonio wychodzi. Krystian oddycha z ulgą.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 81[edytuj • edytuj kod]

ROZKMINY NA HAJU 1

Pokój w mieszkaniu Tonia i Tomka. Tomek leży na swoim łóżku, Marcin na łóżku Tonia. Obaj są lekko najarani. W tle leci muzyka reggae, puszczona z Marcinowego laptopa.

Tomek
Zajebisty towar, nie ma co. Stary, daj mi namiar na tego Franka.

Marcin
He he, obawiam się, że może być problem.

Tomek
Jaki problem? Zły adres. Problemy to domena Tonia. (wybucha śmiechem)

Marcin
He he. Ano taki, że parę dni temu go przyskrzynili. Pisali o tym w gazecie.

Tomek
O masz ci kurwa los. (spogląda w sufit i zamyka oczy) Oj, Franiu, Franiu. Nie dość, że skoczek z ciebie żaden, to jeszcze dałeś się złapać z towarem. Jesteś największą… nie, drugą… nie, trzecią… nie, czwa… (spogląda na Marcina) dobra, zostańmy przy trzeciej. Jesteś trzecią największą ofiarą losu, jaką znam.

Marcin
Ty, słuchaj jaki wierszyk wymyśliłem na poczekaniu: “Löffler Franek zajebał mi dzbanek”. Zajebiste, nie?

Tomek
Przezajebiste.

Obaj wybuchają gromkim śmiechem. Marcin robi kolejne dwa skręty.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak


Odcinek 82[edytuj • edytuj kod]

ROZKMINY NA HAJU 2

Kontynuacja poprzedniej sceny, w pokoju unosi się jeszcze więcej dymu. Tomek i Marcin nadal leżą w tych samych miejscach.

Tomek
Ty, Marcin. Jak ty to robisz, że laski tak na ciebie lecą?

Marcin
He, he. Ja nic nie robię, po prostu mam ten osobisty urok. Żadna mi się nie oprze, he he.

Tomek
W mordę, też bym tak chciał. Dlaczego mi się tak nie udaje? Też jestem całkiem przystojny… moja mama tak uważa.

Marcin
Mogę być z tobą szczery?

Tomek
Jasne, dajesz.

Marcin
Większość ludzi kojarzy cię z Toniem, niektórzy nawet was nie rozróżniają. To jest chyba przyczyna. A Tonio… sam dobrze wiesz.

Wybuchają śmiechem.

Marcin
(po chwili zadumy) Swoją drogą, ciekawe dlaczego tak mało dziewczyn skacze na nartach.

Tomek
Ano. Ciekawe.

Marcin
Ty sobie wyobraź, jak seksownie by wyglądały w tych kombinezonach. Zwłaszcza podczas lotu… i jak ich długie włosy by powiewały spod kasku…

Tomek
Coś pięknego.

Marcin
Podobno w paru krajach są już zawody w kobiecych skokach. Tylko my jak zwykle sto lat za murzynami.

Tomek
Ano.

Marcin
Słuchaj. Mam nowy życiowy cel: namówić parę dziewczyn do skakania na nartach. Tym samym będę, jak to się mówi, prekursorem polskich kobiecych skoków.

Tomek
Ambitny plan. Zobaczymy, czy żadna ci się nie oprze, tak jak powiadasz…

Wybucha śmiechem.

Marcin
Mówię serio. A jak już skończę karierę, zostanę trenerem polskiej kadry kobiet. Zobaczysz.

Tomek
He he, właściwy człowiek na właściwym miejscu. Powodzenia. Ale jakoś czarno to widzę… (patrząc na prawie wypalonego jointa) Swoją drogą, ten towar jest mocniejszy niż sądziłem. Ech, Franek, Franek…

Obaj wybuchają śmiechem.

Ekran ciemnieje.

Na ekranie pojawia się biały napis: “W 2018 roku Marcin Bachleda został głównym trenerem pierwszej reprezentacji Polski w skokach narciarskich kobiet.”

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak


Odcinek 83[edytuj • edytuj kod]

ROZKMINY NA HAJU 3

Kontynuacja poprzedniej sceny. Tomek i Marcin nadal leżą w tych samych miejscach, obaj są już porządnie najarani.

Marcin
Te, a Tonio to gdzie się podziewa tak w ogóle?

Tomek
Pewnie u siebie w domu, gra na kompie albo wali gruchę do plakatu Mandaryny czy innej Dody. (śmieje się)

Marcin
Pewnie tak… (zamyśla się) A właściwie to czemu na niego Tonio mówią? Zdaje się, że to zdrobnienie od Antoniego, a nie Tomisława.

Tomek
W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałem… A to faktycznie dziwna sprawa.

Marcin
Może zadzwonisz do niego i zapytasz?

Tomek
Czemu nie. A, tylko że widzisz. Nie odzywam się do niego.

Marcin
No co wy, baby jesteście? Weź zadzwoń, a najlepiej niech tu przyjdzie. We trzech będzie raźniej.

Tomek
W sumie to masz rację, i tak już się na niego nie gniewam.

Tomek bierze telefon i pisze SMS-a.

Tomek
No ciekawe, czy dzisiaj drugi raz straci dziewictwo. Pół roku temu pierwszy raz w życiu spróbował wódki, czaisz?

Obaj wybuchają śmiechem.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak


Odcinek 84[edytuj • edytuj kod]

ZWIERZENIA

Nieco później w pokoju Tonia i Tomka. Tym razem do Tomka i Marcina dołączył Tonio. Siedzi na łóżku obok Marcina i ochoczo jara swojego skręta.

Tonio
O ja pierdzielę… Ale ten świat kolorowy się zrobił.

Tonio przytula się do Marcina. Ten go delikatnie odpycha.

Marcin
Wiesz, stary, też cię bardzo lubię… Ale wybacz, gustuję jednak w dziewczynach.

Wszyscy wybuchają śmiechem.

Tonio
Ech, gdyby mnie tatuś teraz widział. (śmieje się)

Tomek
A właśnie, a propos. Tak się zastanawialiśmy, skąd się wzięła twoja ksywa – Tonio. Bo chyba nie od imienia Tomisław.

Tonio
To stara historia… A co mi tam, opowiem wam.

Retrospekcja. Pokój w domu Tajnerów, typowy PRL-owski wystrój. W tle widać meblościankę i czarno-biały telewizor. Młody Polo siedzi na kanapie i rozmawia ze swoją żoną – matką Tonia, która prasuje pieluchy. Na rogu pokoju stoi łóżeczko ze śpiącym noworodkiem.

Polo
To jak mu damy na imię?

Pani Tajnerowa
(nie przerywając prasownia) No to chyba już ustalone. Tomisław. Po moim dziadku.

Polo
Ale kochanie…

Pani Tajnerowa
Co ale?

Polo
Myślałem raczej, że ustalimy to wspólnie…

Pani Tajnerowa
A jaką ty masz propozycję?

Polo
Chociażby Wojciech, na cześć Fortuny… Chociaż nie, mój brat nazwał tak swojego. No to na przykład Stanisław. Na cześć Marusarza. Albo jeszcze lepiej: Antoni. Na cześć Łaciaka i Wieczorka.

Pani Tajnerowa
Pytałam z ciekawości, poza konkursem. Bo w tej sprawie akurat nie masz, mój drogi, nic do powiedzenia.

Polo
No ale jak to?

Pani Tajnerowa
(odstawia na chwilę żelazko, spogląda na męża) Zapytaj tej swojej Kryśki spod piątki. Myślisz, że o niczym nie wiem?

Polo
Ale… ja…

Pani Tajnerowa
Nie tłumacz się, kochanie. Prosty wybór: albo będziesz pełnoprawnym tatą małego Tomisława, albo będziesz widywał się ze swoim, ekhm, Antosiem raz na miesiąc, przy okazji spłaty alimentów. To co, jakieś pytania?

Polo
Ech… No ale Tomisław? Innego dziadka nie miałaś?

Pani Tajnerowa
Miałam jeszcze drugiego, o imieniu Alfons. Jak chcesz…

Polo
(przerywając) Dobra, już niech zostanie ten Tomisław.

Żona Pola wraca do prasowania.

Polo podchodzi do łóżeczka, pochyla się nad nim i szepcze do śpiącego syna.

Polo
Dla mnie i tak będziesz Toniem… i legendą polskich skoków, już ja się o to postaram. Śpij słodko. (całuje śpiącego Tonia w czółko)

Koniec retrospekcji

Marcin
How touching… Aż się popłakałem. (udaje, że pociąga nosem)

Po czym Marcin i Tomek wybuchają śmiechem. Tonio chwilę milczy, po czym śmieje się razem z nimi.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 85[edytuj • edytuj kod]

REPERKUSJE

Gabinet Pola Tajnera. Ekstrener znów zafrasowany siedzi za biurkiem i czyta wiadomości na laptopie. Tym razem nagłówek brzmi: “Polskie echa afery narkotykowej w niemieckich skokach”. Po drugiej stronie siedzi Tonio.

Polo
Być może nie wiesz, co się stało, ale policja zrobiła nalot na dom Marcina Bachledy. Podobno wszedł w posiadanie marihuany. Nic nie znaleźli, ale wiesz, tak łatwo nie przestaną węszyć. Mówię ci o tym, bo najprawdopodobniej gliny będą cię przesłuchiwać, i Tomka także.

Tonio
(spoglądając w dół) Tak, tato. Będę miał to na uwadze.

Polo
Synku… Popatrz mi w oczy.

Tonio spogląda lekko przestraszonym wzrokiem

Polo
Nie miałeś z tym nic wspólnego, prawda?

Tonio
Oczywiście, tato. W życiu bym tego świństwa nie wziął do ust.

Polo
No, i tego się trzymajmy… A coś taki smutny? Stało się coś?

Tonio
Nie, nic takiego… Tylko… wiesz, przejąłem się losem Krystiana.

Polo
Oj, nie martw się, wyliże się z tego. (sięga pod biurko i wyjmuje małpkę) Masz, strzel sobie, od razu ci się humor poprawi.

Tonio
(rozpromieniony) Kocham cię, tato.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 86[edytuj • edytuj kod]

PROSTY WNIOSEK

Pod Wielką Krokwią. Dziennikarz TVP przeprowadza krótki wywiad z Marcinem Bachledą.

Bartosz Heller
Jest z nami Marcin Bachleda. Przypominam, Marcin został właśnie oczyszczony z zarzutów posiadania narkotyków i tym samym znajdzie się w składzie naszej reprezentacji na zbliżające się mistrzostwa świata. Marcinie, jak to się stało, że jednak twoje nazwisko pojawiło się podczas dochodzenia?

Marcin
Eee.. podczas czego? (śmieje się)

Bartosz Heller
(nieco zmieszany) No, śledztwa znaczy się. Niemiecka policja twierdziła, że byłeś jednym z klientów Löfflera.

Marcin
(uśmiecha się) Eee… Bo ja wiem? Może niemiecka policja też była wśród klientów Löfflera.


Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 87[edytuj • edytuj kod]

NIE MA TEGO ZŁEGO

Tonio i Tomek siedzą w barze przy piwie, tym razem sami. Bar jest prawie pusty. Na telewizorku transmisja z mistrzostw świata w Oberstdorfie, trwa konkurs na normalnej skoczni.

Tonio
Wiesz co… W sumie to dobrze się stało, że nie pojechałem.

Tomek
(unosi brwi) O, a to ciekawe. Jeszcze niedawno tak się jarałeś na ten wyjazd.

Tonio
To fakt. Ale jak tak się zastanowiłem, to widzę dobre strony tej całej sytuacji. Raz, że w Oberstdorfie byłem już mnóstwo razy. Dwa, że i tak pewnie nic bym tam nie zwojował… A jeszcze ten cały Kutafon, znaczy się Kuttin to jakiś strasznie cięty na mnie jest.

Tomek
Też miałem z nim spięcie. Czepił się mnie na treningu, że niby się za mało staram.

Tonio
Ano właśnie. Mam nadzieję, że go wyrzucą po sezonie, to Polska a nie jakaś Austria żeby z kadry wojsko robić. A wracając… zamiast mnie wzięli tego Stocha, że niby obiecujący junior. No i zobacz – nawet do konkursu nie wszedł.

Tomek
Co się dziwisz. To nie jest materiał nawet na przeciętniaka. Nie to co Mati… A właśnie, ciekawe co tam porabia. Pewnie solidnie trenuje przed konkursem na dużej.

Tonio
Z całą pewnością.

Tomek
No to za Matiego. Żeby dołożył kolejny tytuł mistrzowski, tym razem seniorski.

Wznoszą kufle piwa.

Przebitka na zaśnieżone, bawarskie krajobrazy. Napis na ekranie “Tymczasem w Oberstdorfie…”.

Następnie przebitka na wnętrze jakiejś niemieckiej knajpy. Mateusz Rutkowski siedzi przy ladzie i kołysze się z litrowym kuflem piwa w ręku. Obok niego siedzi jakiś facet, ubrany w bawarski strój ludowy. W tle słychać tradycyjną pieśń “In München steht ein Hofbräuhaus – eins, zwei, g’soffa!”.

Mati
No to… fur majne beszte frojnde, Tonio und Tomek. Hyk!

Facet w barze
Hoch soll sie leben!

Wznoszą kufle i wypijają duszkiem swoje piwo.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 88[edytuj • edytuj kod]

SZTUKA PODRYWU 1

Tonio siedzi przy komputerze. Na monitorze widzimy ekran czatu. Tonio pisze pod nickiem “tygrysek_83”, rozmawia właśnie z nieznajomą o nicku “kicia_19”.

Widok z ekranu monitora (zachowana oryginalna pisownia)

<tygrysek_83> jak sie masz?
<kicia_19> siemasz:*
<tygrysek_83> sie masz
<tygrysek_83> to pisze sie oddzielnie
<kicia_19> hahaha
<tygrysek_83> no co sie smiejesz? naprawde tak jest
<kicia_19> dziwny z ciebie gosc ^^
<tygrysek_83> nie czaje
<kicia_19> ok niewazne. skad klikasz?
<tygrysek_83> z komputera
<kicia_19> hahahah ale jestes dowciapny ;p
<tygrysek_83> to byl komplement?
<kicia_19>
<kicia_19> zgadnij :P
<tygrysek_83> zgaduje ze tak :)
<kicia_19>
<kicia_19> 83 to twoj rok urodzenia ??
<tygrysek_83> tak
<kicia_19> cos krecisz :P
<tygrysek_83> serio
<kicia_19> ehhh
<kicia_19> no dobra niech ci bedzie
<kicia_19> co tam porabiasz na codzien

Tonio już chce odpisać “jestem skoczkiem narciarskim” ale rezygnuje.

Słyszymy myśli Tonia.

Tonio
Kurcze, może lepiej nie ujawniać za dużo na pierwszy raz. Jeszcze zacznie niewygodne pytania zadawać.

Ponownie pokazuje się tekst pisany z Toniowej klawiatury

<tygrysek_83> a nic gram sobie w gry, czasem jezdze na nartach
<kicia_19> acha
<kicia_19> a tak poza tym? studiujesz , pracujesz?
<tygrysek_83> aha pisze sie przez samo h
<kicia_19> o boze
<kicia_19> niech zgadne studiujesz polonistyke tak?

Znowu słyszymy myśli Tonia.

Tonio
O, to to. Ambitny kierunek studiów, na pewno zrobi wrażenie.

<tygrysek_83> tak zgadlas :)
<kicia_19> ok
<kicia_19> to nie bylo trudne
<tygrysek_83> :)
<kicia_19> ok ciagle gadamy o Tobie a czemu o mnie nic nie zapytasz ?
<tygrysek_83> no faktycznie :) ale ze mnie lama hehe

Ponownie słychać myśli Tonia.

Tonio
Co by tu… o wiek się dziewczyn nie pyta, szkoła czy studia to temat dla nudziarzy… Dobra, wiem!

Po chwili na ekranie

<tygrysek_83> lubisz grac w Contre?

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 89[edytuj • edytuj kod]

SZTUKA PODRYWU 2

Pokój w mieszkaniu Tomka i Tonia. Obaj już przygotowani do snu, leżą w swoich łóżkach.

Tonio
Wiesz, gadałem dzisiaj z jedną laską na czacie.

Tomek
O, a to coś nowego. I jak ci poszło?

Tonio
Myślę, że jej się spodobałem.

Tomek
Tak? Co napisała?

Tonio
Że jestem taki… zabawny i w ogóle.

Tomek
Co to za jedna? Skąd ona jest?

Tonio
A, o to nie zdążyłem zapytać. Ale to był czat regionalny, więc pewnie mieszka niedaleko.

Tomek
Ale numer GG chociaż ci dała?

Tonio
Kurde, zapomniałem się zapytać… Ale pamiętam jej nick: kicia_19. Jutro znowu do niej wbiję.

Tomek
O ile się pojawi. (chwila zastanowienia) A ty jaki masz nick?

Tonio
tygrysek_83.

Tomek
(prycha śmiechem) Zmień go lepiej.

Tonio
Dlaczego?

Tomek
No wiesz, jest taki… jak by to powiedzieć… pedalski.

Tonio
(marszcząc brwi spogląda na Tomka) Gówno się znasz. Jutro zdobędę ją, zobaczysz.

Tomek
No nie wiem… Jakbym był dziewczyną, na pewno nie poleciałbym na kogoś o takim nicku. No ale powodzenia, Tygrysku.

Obaj odwracają się i gaszą lampki nocne.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 90[edytuj • edytuj kod]

SZTUKA PODRYWU 3

Znów widzimy Tonia piszącego na czacie.

Widok na ekran główny czatu regionalnego „Zakopane i okolice”. Tonio szuka wśród użytkowników kicię_19 i ją znajduje. Klika na jej nick, otwiera się okienko czatu prywatnego.

(pisownia oryginalna)

<tygrysek_83> Czesc skarbie :)
<tygrysek_83> pamietasz mnie?
<kicia_19> hejka slodki Tygrysiku :))
<kicia_19> no jasne ze pamietam hehe :))
<tygrysek_83> cio porabias?
<kicia_19> nicio
<kicia_19> siedze sama w chacie i sie nudze :(
<tygrysek_83> mowi sie na chacie lub na czacie
<kicia_19> o, inteligentny widze z ciebie gosc :)
<kicia_19> tacy mnie kreca :)
<tygrysek_83> naprawde? :)
<tygrysek_83> wczoraj mowilas co innego
<kicia_19> oj zgrywalam sie :)
<kicia_19> mieszkasz w zakopcu?
<tygrysek_83> tak
<kicia_19> supcio
<kicia_19> wpadl bys do mnie? jak mowilam mam wolna chate ;)
<tygrysek_83> no pewnie!! gdzie mieszkasz?
<kicia_19> Slonecznikowa 9/151
<kicia_19> nie kaz mi dlugo na siebie czekac!! mam na Ciebie straszna ochote!!
<tygrysek_83> juz pedze Kochanie!!! godzinka i jestem u Ciebie!!!!!!!!

Uradowany Tonio czym prędzej pisze SMS-a do Tomka o treści “Hahaha zdobylem ja a ty nie wierzyles we mnie prostaku :p”.

Ekran ciemnieje. Biały napis “Tymczasem po drugiej stronie…”

Przy laptopie siedzi Marcin i stuka w klawisze, obok niego Tomek. Obaj popijają piwo z puszek, są rozbawieni, co chwila wybuchają śmiechem i przybijają sobie piątki.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak


Odcinek 91[edytuj • edytuj kod]

SZTUKA PODRYWU 4

Widzimy kadry z przygotowań Tonia w łazience biorącego prysznic, golącego się (i robiącego grymas przy zacięciu), myjącego zęby, perfumującego się, czeszącego…

Następnie przebitka na wnętrze autobusu MPK. Widzimy rozmarzonego Tonia siedzącego na jednym z siedzeń. Ma starannie przylizaną fryzurę i widoczną bliznę na podbródku od zacięcia. Kamera przybliża się ku niemu i następuje stopniowa zmiana ujęcia.

W tle słychać piosenkę “Ti amo” Umberto Tozziego.

Tonio stoi u drzwi z kwiatami (czerwonymi różami) i szampanem. Otwiera mu młoda, ponętna dziewczyna. Na widok Tonia wybucha radością i rzuca mu się na szyję. Oboje trwają w objęciach.

Kolejna scena: w pokoju dziewczyny. Oboje siedzą na kanapie i piją szampana z kieliszków. Obok stoi wazon z bukietem róż przyniesionych przez Tonia.

Kolejna scena: ich twarze stopniowo zbliżają się do siebie, po czym zastygają w namiętnym pocałunku.

I kolejna scena: oboje zaczynają się wzajemnie rozbierać. Tonio zaczyna rozpinać dziewczynie stanik.

Nagle scena się urywa, muzyka milknie. Ponownie widzimy wnętrze autobusu. Tonio budzi się potrząsany za ramię przez jakiegoś faceta.

Facet w autobusie
Halo! Proszę pana!

Tonio
Eee… Słucham?

Facet w autobusie
Bilecik do kontroli!

Tonio
A… Już. (wyjmuje bilet z kieszeni) Proszę.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 92[edytuj • edytuj kod]

SZTUKA PODRYWU 5

Tonio stoi u drzwi pod wskazanym adresem, z szampanem (a w zasadzie winem musującym) i kwiatami, puka do drzwi. Otwiera mu… jakaś starsza kobieta, w wieku ok. 70 lat.

Tonio jest zdezorientowany.

Kobieta
Słucham pana?

Tonio
(jąka się) Cze… Znaczy dzieńbry… eeee… Kim pani jest?

Tonio rozgląda się po mieszkaniu za plecami kobiety.

Kobieta
Ale o co ci chodzi, młody człowieku? Szukasz kogoś?

Tonio
Znaczy się… Chciałem zapytać… Czy zastałem…

Kobieta
Kogo?

Tonio
Na stronie:
Ja pierdolę, nawet nie wiem jak ma na imię! Myśl, Toniu, myśl!!! Do jakiego imienia pasuje ksywa „kicia”?
Na głos:
Czy zastałem… eee… Anię?

Kobieta
Tu nie mieszka żadna Ania.

Tonio
Kurde… A, przepraszam. Chyba… pomyliłem adres.

Kobieta
Proszę bardzo. (robi zdziwioną minę i zamyka drzwi)

Przebitka: wnętrze mieszkania starszej kobiety. Staruszka odchodzi od drzwi, gdy nagle z jednego z pokojów słychać tłumione, ale głośne śmiechy. Kobieta przystaje i uchyla drzwi.

Kobieta
Co tam, chłopcy? Coś się stało?

Marcin
Nic takiego, babciu.

Tomek
Oglądamy sobie śmieszne filmiki.

Kobieta
Uhm… (zamyka drzwi, odchodzi parę kroków, po czym wraca i ponownie je uchyla) Na pewno nie jesteście głodni?

Ekran ciemnieje. Biały napis „Kilka godzin później”.

Mieszkanie Tonia i Tomka, wieczór. Tonio siedzi ponury przy biurku i robi coś na komputerze. Do mieszkania wchodzi Tomek i u drzwi zagaduje Tonia.

Tomek
Siemanko, donżuanie spod Tater. No i jak tam twoja Kicia? Była ostra jazda? (pokazuje niedwuznaczne gesty rękami)

Tonio
(łypie okiem na Tomka) Pierdol się.

Tomek uśmiechając się idzie do kuchni. Chwilę później słyszymy jego głos.

Tomek
O, widzę szampana kupiłeś. Mogę wypić? Zgaduję, że chyba nie będzie ci potrzebny.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 93[edytuj • edytuj kod]

SKUTKI UBOCZNE

Tonio i Tomek siedzą u siebie i oglądają Sport po Wiadomościach TVP.

Piotr Sobczyński
Dziś odbyły się kwalifikacje do niedzielnego konkursu skoków w Lahti. Zwyciężył Primoż Peterka ze Słowenii, drugi był Adam Małysz. Do konkursu awansował jeszcze czterdziesty trzeci Robert Mateja. Ta sztuka nie udało się pozostałym dwóm naszym reprezentantom: Kamilowi Stochowi, który finiszował pięćdziesiąty trzeci, i Marcinowi Bachledzie, który po bardzo słabym skoku zajął ostatnie miejsce, nie licząc zdyskwalifikowanego Białorusina.

(wyciszenie głosu z telewizji)

Tonio
Hmm, ciekawe. Na treningach też podobno spadał na bulę. A jeszcze na mistrzostwach tak źle nie wyglądał.

Tomek
A ja chyba znam przyczynę...

Retrospekcja. Wracamy do sceny z poprzedniego odcinka, w mieszkaniu babci Marcina. Tym razem widok z perspektywy skoczków siedzących w pokoju.

Babcia
(uchyla drzwi do pokoju) Na pewno nie jesteście głodni?

Marcin
Babciu, dopiero co jedliśmy.

Babcia
Ale jakoś tak mizernie, Marcinku, wyglądasz. I twój kolega też.

Marcin
Ale to normalne w tym sporcie. Już wiele razy babci mówiłem.

Tomek
No właśnie, proszę pani. Dieta to podstawa, inaczej nie poleci się za daleko.

Babcia
Ale jeść trzeba, żeby mieć siłę do wybicia się w powietrze.

Marcin
No tak, ale...

Babcia
Upiekłam pyszne ciasto orzechowe. Zaraz wam ukroję. (odchodzi)

Marcin i Tomek spoglądają po sobie. Marcin kręci głową ze zwątpienia, Tomek rozkłada ręce.

Kamera zjeżdża na stolik znajdujący się obok nich. Leży na nim kilkanaście talerzy z resztkami jedzenia.

Tomek
Przynajmniej smacznie gotuje, nie to co u mnie czy u Tajnerów.

Koniec retrospekcji, powrót do mieszkania Tonia i Tomka.

Tonio
Tak? To co mu jest?

Tomek
Aaa... Znaczy się... Jak go ostatnio widziałem to wyglądał jakby znowu jakieś przeziębienie go brało.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 94[edytuj • edytuj kod]

KARA

Ekran TV, końcówka Teleexpressu.

Maciej Orłoś
I jeszcze wiadomość sportowa z ostatniej chwili. Dwóch zawieszonych członków polskiej kadry w skokach narciarskich, Tomisław T. i Tomasz P., usłyszało właśnie wyroki za pijacki wybryk sprzed miesiąca. Sąd Rejonowy w Zakopanem skazał ich na karę grzywny oraz po 100 godzin prac społecznych. Przypomnijmy, że sprawa dotyczyła demoralizacji nieletniego oraz napaści i obrazy funkcjonariuszy policji. Cóż: były wyskoki po napojach wyskokowych, teraz trzeba będzie biec w podskokach do roboty. Ja zaś chyba nie zaskoczę państwa, jeśli powiem, że jutro Teleexpress o tej samej porze poprowadzi Maciej Orłoś. Do zobaczenia.

Przebitka na zaśnieżony chodnik gdzieś w Zakopanem. Tonio i Tomek w kombinezonach roboczych odgarniają śnieg łopatami.

Tomek
Coś słabo ci idzie. Ja już odgarnąłem dwa razy tyle, zobacz.

Tonio
Też coś. Dali ci lepszą łopatę.

Tomek
Tak? No to się zamieńmy.

Tonio
Oj weź. Ja już nie daję rady.

Tomek
Heh. W ogóle jakoś dziwnie trzymasz tę łopatę. Nigdy podwórka u siebie nie odśnieżałeś?

Tonio
No właśnie, nigdy... I wiesz co? Chyba wolałbym już iść na ten miesiąc, dwa do pierdla.

Tomek
Oj, nie pękaj. (spogląda na zegarek) Jeszcze 96 godzin i 20 minut i jesteśmy wolni.

Tonio
(wbija łopatę w śnieg, opiera się na niej i patrzy w niebo) Tato, gdzie jesteś...

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 95[edytuj • edytuj kod]

NAJLEPSZY TRENING

Tonio i Tomek siedzą w pokoju i rozmawiają z kimś przez telefon na głośnomówiącym. Obaj mają na dłoniach widoczne odciski.

Łukasz Kruczek (głos w słuchawce)
No właśnie, zostaliście przywróceni do kadr narodowych... Tylko widzicie, jest jeden problem. Do rozegrania został już tylko weekend w Planicy, a ze względu na brak treningów odradzałbym wam skakanie na mamucie.

Tomek
Ja i tak już nigdy tam nie pojadę.

Łukasz
Więcej wiary w siebie, Kranjec też się tam równie mocno poobijał a jakoś skacze i się nie boi. A wracając ustaliliśmy z Apoloniuszem, że w zamian wystartujecie w finale Pucharu Kontynentalnego, w Zakopanem.

Obaj skoczkowie wzdychają.

Tonio
Koniecznie musimy? Jakoś tak mnie nie ciągnie do skakania teraz.

Tomek
Ani mnie.

Słychać jakieś pomruki i szepty po drugiej stronie linii.

Polo (głos w słuchawce)
(ochrypłym głosem) Słuchajcie, nie po to zabiegałem o skrócenie waszych kar, żebyście teraz siali jakiś defetyzm.

Skoczkowie spoglądają po sobie.

Tonio
(po cichu, do Tomka) Defetyzm? Co to takiego?

Tomek
(do Tonia) Nie wiem. Kojarzy mi się z defekacją.

Obaj powstrzymują śmiech.

Polo
Słyszeliście? (kaszle) Trener Kuttin stawia sprawę jasno: jak nie wystartujecie albo słabo się spiszecie, możecie zapomnieć o powrocie do kadry A w przyszłym sezonie. A na wejście chociaż do 30-tki w Kontynentalu stać was na pewno.

Tonio
Tato, a nie można tego Kuttina jakoś się pozbyć? On wyraźnie mnie nie lubi.

Polo
Wiem, synku, ale w tej kwestii mam póki co związane ręce. (kaszle) Kontrakt jest na dwa lata, a do tego Małysz koniecznie chce żeby został i grozi, że jeśli go teraz zwolnimy, zawiesi karierę albo ucieknie do innej reprezentacji.

Tomek
(wzdycha) Gwiazdor się znalazł.

Polo
Ano znalazł... Tak że widzicie, trzeba pokazać, że jesteście jednak coś warci. Dzisiaj o trzeciej jest zaplanowany trening kadry B, dobrze by było jakbyście poszli.

Tonio
A jak nie pójdziemy?

Polo
Wolałbym żebyście poszli. Trenerzy muszą widzieć, że wam zależy. Dobra, muszę kończyć, bo ledwo mówię. Powodzenia. (kaszle i rozłącza się)

Tonio i Tomek chwilę siedzą w milczeniu.

Tonio
Chce ci się iść?

Tomek
Nie, a tobie?

Tonio
Też nie.

Po chwili.

Tonio
To co, gramy dalej?

Tomek
Jasne.

Chwilę później widzimy, jak obaj siedzą przy konsoli i grają w Contrę.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 96[edytuj • edytuj kod]

SPOTKANIE NA SZCZYCIE 2

Dom Tajnerów, przeziębiony Polo leży na kanapie pod kocem owinięty w szalik, odkłada telefon na stolik po skończonej rozmowie. Obok na fotelu siedzi Łukasz Kruczek.

Polo
(chrząkając) Jak myślisz, pójdą na ten trening?

Łukasz
Szczerze? Czarno to widzę.

Polo
(patrzy w sufit) Przynajmniej próbowałem.

Do pokoju wchodzi pani Tajnerowa z reklamówką.

Polo
(kaszle) Ej, puka się, kobieto! Nie widzisz, że mam gościa?

Pani Tajnerowa
Phi! Jeszcze tego brakowało, żebym musiała pukać do pokoju własnego męża. (stawia reklamówkę na stoliczku) Masz, i na przyszłość nie wal wódy na dziesięciostopniowym mrozie.

Żona Pola wychodzi z pokoju. Łukasz wyjmuje zawartość reklamówki - kilka opakowań tabletek i parę syropów.

Łukasz
A co to się stało?

Polo
Oj, w sobotę byłem na imieninach u szwagra, i wyszliśmy se na chwilę na balkon... Nic tam więcej nie ma?

Łukasz kręci głową.

Polo
Ech, wysłać babę po lekarstwa, przyniesie jakieś chemiczne świństwo. (kaszle, po czym wyjmuje zza pazuchy banknot 50-złotowy i wręcza go Łukaszowi) Masz, skocz no do Gąsienicowej po dwie flaszki. Reszta dla ciebie.

Łukasz
Ty tu rządzisz, prezesie. (ochoczo zrywa się z fotela i wychodzi)

Polo
(do siebie) On będzie dobrym wiceprezesem.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 97[edytuj • edytuj kod]

NOCNE SKOCZKÓW ROZMOWY 3

Tonio, Tomek i Mati ponownie siedzą w tym samym barze co zwykle, jest późny wieczór. Tym razem wszyscy trzej są przytomni, pomimo wielu wypitych piw.

Tonio
(do Matiego) Nieźle się trzymasz.

Mati
Hehe. Praktyka czyni mistrza.

Obaj się śmieją. Tomek siedzi zamyślony.

Tonio
(do Tomka) Co tak posmutniałeś?

Tomek
Bo wiesz, coś mi się zdaje, że nie załapiemy się do kadr na przyszły sezon.

Tonio
No do A to na pewno nie... Ale do B jakaś szansa jest.

Tomek
Nie po dzisiejszym.

Tonio
No wiadomo, ostatnie dwa miejsca u siebie w Kontynentalu nie napawają optymizmem... Ale każdemu może się zdarzyć, trzeba być dobrej myśli.

Tomek
Każdemu? Dobrej myśli? Chyba kpisz. Z ujemnymi notami?

Tonio drapie się po głowie i nic nie mówi. Odzywa się Mati.

Mati
(do Tonia) Głowa do góry, twój tata na pewno coś wymyśli.

Tonio
(ze zwątpieniem w głosie) W sumie nie z takich opresji nas już ratował... Ale boję się, że dzisiaj jego cierpliwość się wyczerpała.

Tomek
Widziałeś się z nim po konkursie?

Tonio
No właśnie nie... Wolałem nie wchodzić do jego gabinetu. Mama mówiła, że jak zobaczył wyniki, znowu skoczyła mu gorączka do czterdziestu stopni.

Tomek
(szepcze do siebie) Chyba czterdziestu procent.

Tonio
Coś mówiłeś?

Tomek
Ano, że wyczerpała się na sto procent.

Mati
Nie zazdroszczę. Ale mnie chyba czeka to samo.

Tonio
Jak to? Jesteś jeszcze młody i perspektywiczny. No i masz MŚ juniorów.

Mati
To wy nie wiecie co się stało w Oberstdorfie... Kuttin-srutin przyłapał mnie na chlaniu przed treningiem. I powiedział, że jeszcze raz wyczuje ode mnie alkohol, to mi nogi z tyłka powyrywa. A widzicie, na trzeźwo boję się z nim trenować, on jest taki niemiły i ma groźne spojrzenie... Wiecie, strasznie przypomina mi mojego wuefistę z podstawówki.

Tomek
A co, masz jakąś traumę?

Mati
Tak jakby. Raz bez pukania wszedłem do jego kantorka i niechcący zobaczyłem jak obściskuje się z facetką od biologii. Od tamtej pory mnie znienawidził i za najmniejsze przewinienia kazał robić pompki i przysiady.

Tonio się wzdrygnął.

Tomek
No to rzeczywiście przesrane...

Mati
No i od miesiąca w ogóle nie chodzę na treningi, tylko skręcam do baru. A starzy nie wiedzą bo teraz Łukasza mają na oku. No ale kiedyś się dowiedzą. Tak że chłopaki, wygląda na to że jadę z wami na jednym wózku.

Tonio uśmiecha się i poklepuje Matiego po plecach.

Tomek
Dobra, ludzie. Nie przyszliśmy tu na jakąś stypę, co nie? (wznosi kufel)

Mati
Ech, chłopaki. I za to was lubię. (wznosi kufel)

Tonio
My ciebie też, stary. (wznosi kufel) To może za Łukasza? Oby wiodło mu się lepiej niż nam.

Tomek i Mati jednocześnie
Oby!

Stukają się kuflami i wypijają.

Ekran ciemnieje. Biały napis “5 lat później”.

Fragment MŚ w lotach w Planicy. Konkurs drużynowy. Widzimy skok Łukasza Rutkowskiego na 143. metr ze słynnym komentarzem Włodzimierza Szaranowicza “O Boże...”.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Janusz Szydłowski

Odcinek 98[edytuj • edytuj kod]

BURZA MÓZGÓW

Końcówka sezonu 2005/6. Polo Tajner – świeżo upieczony prezes PZN – zwołuje pilną naradę u siebie w gabinecie, z udziałem zaufanych osób ze swojego kręgu: Tonia, Wojtka Tajnera, Łukasza Kruczka i Adama Małysza.

Polo
Moi drodzy para.. Znaczy się, ekhm, moi drodzy. Sezon dobiegł końca, a wyniki naszych kadr były, delikatnie rzecz ujmując, poniżej oczekiwań. Nie będę wskazywał winnych, bowiem wszyscy w równym stopniu zawiniliśmy. No więc dobrze, jakie macie pomysły na polepszenie sytuacji w naszych kadrach? Jestem otwarty na wszelkie propozycje.

Łukasz
Zwalniamy Heinza Kuttina!

Polo
Hmm… Co ty na to, Adamie?

Adam
Może to i dobry pomysł, ale pod warunkiem, że mamy już wizję, kto mógłby go zastąpić. A ja w tej chwili nikogo takiego nie widzę.

Łukasz spogląda na Adama z dezaprobatą, ale nic nie mówi.

Polo
Toniu, a co ty byś zaproponował?

Tonio
Zgadzam się ze wszystkimi… Tato, po co w ogóle mnie tu wziąłeś? Wiesz dobrze, że stoję kilometr od takich spraw.

Polo
Najwyższy czas dorosnąć, syneczku. Ja wiecznie żył nie będę, a ktoś musi pielęgnować nasze rodzinne sportowe tradycje. No więc mów, co proponujesz. Na pewno jakiś pomysł masz, tylko się wstydzisz powiedzieć. Nie bój się, nikt cię nie zje.

Tonio
(rozpromieniony) No to zatrudnijmy z powrotem doktora Blecharza!

Polo
(zniesmaczony) Oj, synku, synku. Widzę jednak, że musisz się jeszcze dużo nauczyć… (rozgląda się po pozostałych) No dobra, Wojtek, może ty coś zaproponujesz?

Wojtek Tajner
Może by tak wyżeb… znaczy się, poprosić o więcej kasy z ministerstwa? Zdaje się, że jesteś w dobrych stosunkach z Tomkiem[1], chyba piłeś z nim wódkę na bankiecie u prezydenta.

Polo
To nie jest takie proste… Ale dobrze, widzę, że myślisz perspektywicznie. Będą z ciebie działacze sportowi. (odwraca się do Tonia) Słyszałeś, synku? Zapamiętaj, tak się robi interesy.

Tonio
Dobrze, tato.

Polo
No więc dobrze, nie będziemy przedłużać, bo gorzałka już się rozmraża, tak a propos. Podsumowując: ustaliliśmy, że podziękujemy trenerowi Kuttinowi za pracę, a o następcy pomyślimy na kolejnym zebraniu.

Adam
Ale jak to ustaliliśmy? Przecież poza Łukaszem nikt tego nie proponował.

Polo
(wzdycha) No faktycznie. Zróbmy zatem głosowanie. Ja pozostanę neutralny i się wstrzymam, żeby nie było że się za bardzo panoszę jako prezes. No więc kto jest za tym, żeby zwolnić trenera Heinza Kuttina, niech podniesie rękę.

Łukasz i Wojtek od razu podnoszą ręce. Wszyscy spoglądają na Tonia. Ten chwilę się waha, ale w końcu też podnosi rękę, błądząc wzrokiem po ścianach.

Polo
Dziękuję. Kto przeciw?

Adam podnosi rękę, patrząc na Pola z nienawiścią.

Polo
No cóż, zasługi zasługami, ale musimy uszanować demokratyczny werdykt. Nie martw się, Adamie, znajdziemy lepszego trenera. Kilka nazwisk już mam w notesiku.

Łukasz spogląda na Pola z uniesionymi brwiami. Ten gestem ręki uspokaja go.

Polo
No więc panowie, dziękuję za przybycie. Zebranie uważam za zamknięte.

Wszyscy oprócz prezesa wychodzą. Polo wyjmuje telefon i wybiera numer.

Polo
(do telefonu) Halo, Heinz? Iś habe ajnen nius fur diś…

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Tomasz Knapik

Odcinek 99[edytuj • edytuj kod]

JANNE, NA NASTĘPNYCH ZAWODACH CIĘ POKONAM

Ciepły majowy wieczór, ogródek przy domu Tajnerów. Trwa wspólna impreza urodzinowa Tonia i Tomka. Wśród gości jest Marcin, Robert, Wojtek Skupień, Wojtek Tajner, Krystian (już zdrowy, bez gipsu) oraz bracia Rutkowscy.

Widzimy urywki jak uczestnicy wznoszą toasty, jedzą, śmieją się, śpiewają...

Nieco później, gdy jest już zupełnie ciemno, widzimy jak imprezowicze są już mocno wstawieni. Najmłodszy z nich – Łukasz, leży nieprzytomny pod stołem. Odzywa się Marcin.

Marcin
Ciekawe, jak to jest skakać po pijaku.

Wojtek Skupień
Nie wierzę że jeszcze nie próbowałeś... Ale jeśli nie, to możesz zapytać Ahonena.

Robert
Ale on chyba chleje po zawodach, a nie przed.

Marcin
Przed zawodami też, sam o tym mówił w wywiadzie. Ale go nie zapytam jak to jest, bo nie znam finlandzkiego.

Tomek
Fińskiego raczej... A jak takiś ciekawy, to bierz narty i leć na skocznię.

Marcin
A żebyś wiedział, że pójdę i skoczę. I nie wyjebię się jak tamten w Planicy... Toniu!

Tonio nie reaguje, jest przytomny ale już bardzo zamulony.

Marcin
(podnosi głos) Eeej! Ziemia do Tonia!

Tonio
(zamroczony) So znooofu?

Marcin
Pożyczysz mi parę nart?

Tonio
Iź, leszo w moim pohoju.

Mati
Ty, a masz jeszcze drugą parę? Też bym chciał spróbować!

Tonio
Pefnie, bierzta se. (kładzie głowę na stole i zasypia)

Tomek
Ale jak to? Serio chcecie teraz iść na Krokiew? Przecież na pewno zamknięta jest.

Wojtek Tajner
Jest otwarta. Wiem, bo dzisiaj byłem. Zamek w bramie jest zepsuty.

Marcin
No to na co kurwa czekamy? Idziemy!

Mati
Tak jest!

Marcin i Mati idą do domu Tajnerów po narty.

Wojtek Skupień
W sumie czemu by nie? Mam ochotę się przejść.

Tomek
Jeszcze jednemu szwendacz się włączył. (kręci głową)

Krystian
A ja też bym się przeszedł, a co mi tam. Wystarczająco się w ostatnich latach należałem i nasiedziałem.

Wojtek Tajner
O, i to jest dobre podejście. Idźmy.

Marcin i Mati wracają niosąc narty na ramionach.

Marcin
No to panowie, kto odważny leci z nami!

Marcin i Mati ruszają w kierunku Wielkiej Krokwi. Dołączają do nich obaj Wojtkowie i Krystian. Zostaje tylko Robert i Tomek (nie licząc śpiących).

Robert
Wiesz co? Pójdę z nimi. Ktoś musi pilnować tych dzieciaków.

Po czym rusza za pozostałymi. Tomek spogląda za nim, patrzy na Łukasza i Tonia i kręci głową.

Tomek
To się źle skończy... To się kurwa źle skończy.

Ponownie spogląda na leżących, macha ręką i biegnie za resztą towarzyszy.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 100[edytuj • edytuj kod]

POTRZYMAJ MI PIWO

Cd. poprzedniego odcinka. Rozbieg na Wielkiej Krokwi. Dookoła rozciągają się widoki na pogrążone w nocy Zakopane.

Cała siódemka stoi na schodach, wszyscy popijają piwo z puszek. Marcin i Mati mają przypięte narty, pierwszy z nich wchodzi na belkę. Reszta się przygląda.

Robert
Na pewno wiesz, co robisz?

Marcin
(puszczając koło uszu uwagę Roberta) Patrzcie i podziwiajcie! Doping proszę!

Zebrani zaczynają krzyczeć “Mar-cin! Mar-cin!”. Ten wypija resztkę piwa ze swojej puszki, wyrzuca ją za siebie, odbija się, zjeżdża w ciemną czeluść i skacze, krzycząc “Jabadabaduuuu!”.

Chwila ciszy.

Wojtek Tajner
(krzyczy) Eeeej, Maaaarcin! Żyjesz?!

Cisza. Skoczkowie na górze rozglądają się po sobie. W końcu dochodzi do nich głośny śmiech.

Marcin
(głos z dołu) Żyję, żyję! I nawet nie upadłem! Jestem lepszy od Ahonena! Dalej, Mati! Twoja kolej!

Skoczkowie oddychają z ulgą.

Mati wchodzi na belkę. Chwilę siedzi, patrzy w dół i schodzi z niej.

Mati
Sorry. Nie dam rady.

Jęk zawodu wśród pozostałych.

Wojtek Skupień
W sumie... Ja chyba też bym się nie odważył.

Tomek
Ani ja. Ten Marcin to jednak wariat jest.
(w myślach)
Żeby nie powiedzieć: popierdoleniec...

Robert
To co, wracamy?

Krystian
A ja skoczę! Mati, daj mi narty.

Robert
Krystian... Nie rób tego.

Krystian
No co? Nie wierzycie we mnie?

Wojtek Skupień
No właśnie... mamy uzasadnione obawy, że może ci się nie udać.

Krystian
(zakłada narty) Ale z was mięczaki. Mati, potrzymaj mi piwo.

Krystian wchodzi na belkę.

Tomek
Wiesz co, stary? Jak dla mnie możesz sobie skoczyć. Ale w razie czego mnie tu nie było. (unosi dłonie w geście “co złego to nie ja”)

Marcin
(krzyczy z dołu) Eeej, Mati! Co jest?! Strach cię obleciał?!

Krystian
Odsuń się tam, Marcin! Ja skaczę!!!

Odbija się z belki, sunie w dół i skacze. Chwilę później słychać krzyk, trzask połamanych nart i zgruchotanych kości. Po czym nastaje złowroga cisza.

Skoczkowie na górze stoją jak wryci. Mati przykłada rękę do ust.

Wojtek Tajner
No i w pizdu wylądował...

Słychać głos Marcina z dołu

Marcin
Ejejej! Chodźcie tu szybko!!! Chyba mamy duży problem!!!

Wojtek Skupień bierze Krystianową puszkę piwa od Matiego i wypija.

Wojtek Skupień
No co? I tak już by nie dopił.

Ekran ciemnieje.

Na ekranie pojawiają się (po kolei) białe napisy:

„Krystian został odratowany, ale z uwagi na generowanie zbytnich obciążeń dla polskiej służby zdrowia dostał sądowy zakaz zbliżania się do skoczni większych niż K30.”

„Pozostali żyli długo i szczęśliwie.”

„No, prawie...”

Ponownie widzimy ogródek przy domu Tajnerów ze śpiącymi Łukaszem i Toniem. Ten drugi zsunął się ze stołu i też leży na trawie. Kamera wędruje w górę, na dom Tajnerów. W oknie stoją rodzice Tonia, ubrani w szlafroki. Patrzą z powątpiewaniem na swoją latorośl.

Polo
Czas już chyba odbyć z nim poważną, męską rozmowę.

Pani Tajnerowa
Co ty nie powiesz. (ziewa i wraca do pokoju)

Widok z lotu ptaka na posiadłość Tajnerów. Widzimy, jak Polo wychodzi do ogrodu, bierze ze stołu jedną z napoczętych flaszek i wypija do dna. Następnie pochyla się nad Toniem, bierze go pod ramię i idzie z nim do domu. Łukasz podnosi głowę, po czym obraca się na drugi bok i znów zasypia.

Kamera stopniowo oddala się, widać panoramę Zakopanego, w stronę Wielkiej Krokwi zasuwa jakiś pojazd na sygnale. Ekran ciemnieje.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Sezon 4[edytuj • edytuj kod]

Jeśli podobały ci się przygody Tonia, Tomka i ich przyjaciół, zapraszamy do obejrzenia kolejnego sezonu przygód Tonia i Tomka.

Przypisy

  1. Tomaszem Lipcem – ówczesnym ministrem sportu