Arachne

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Arachne
Wykonawca Hunter
Wydany 8 marca 2019
Nagrywany Szczytno
Gatunek Soul Metal
Długość w sam raz
Wytwórnia Makumba Music
Producent Paweł Grzegorczyk
Poprzedni Album Niewolność
 

Arachne – ósmy album grupy Łachudraka. Po trzyletnim okresie niepokoju związanym z wykrzykiwaniem antyrządowych haseł na poprzedniej płycie zespół poszedł po rozum do głowy i wydał płytę utrzymaną w swojskich klimatach „Kajko i Kokosz w Krainie Drogich Maybachów”. Oczywiście to Hunter, więc pewne założenia musiały pozostać bez zmian, oprócz wszechobecnych kilometrowych wyrazów mających z poprawną polszczyzną tyle wspólnego co piernik ma do wiatraka towarzyszy nam niezastąpiony sposób śpiewania Grzegorczyka doprowadzający słuchacza do załamania nerwowego. Warto nadmienić, że Arachne to koncept album! Co to nam daje poza masą przegięć na linii treść-forma[1]?

Spis studyjnych mixów, czyli lista utworów[edytuj]

  • W sieci… – po dwuodcinkowej przerwie powracamy do niskobudżetowych i niskojakościowych wstępów gwałcących uszy słuchacza najróżniejszymi durnotami. Tutaj pokuszono się o symfoniczny śpiew dzieci i rozstrojone pianino, czego chcieć więcej?
  • Arachne – Hunter może odszedł od polityki, ale od kościoła nie odejdzie już chyba nigdy. Jedyną interesującą rzeczą w utworze jest ostre rżnięcie z Behemotha, Drak niczym Nergal postanowił ukrzyżować się na krzyżu pokrzykując o niesfornych kapłanach podglądających na zakrystii ministrantów kiedy ci zdejmują sutanele.
  • Gollum – iście dubstetowy, dramatyczny wywód na temat pokazywaniu obfitego biustu i plucia na domniemane święte relikwie. Poza tym nic ciekawego.
  • Figlarz Bugi – kolejny utwór z teledyskiem i kolejne rżnięcie. Chłopaki z braku pomysłu wskoczyli w dresy, założyli pięć warstw tapety na twarz i nagrali jeden z najgorszych kawałków w historii. Nowo metalowe podejście łączenia popu z ciężkimi gitarami nie wyszło na zdrowie.
  • Casus Belli – a tutaj zaś śpiewu nie ma praktycznie w ogóle, większość tekstu to długaśne wywody i schizy Draka, a reszta to bystre powtarzanie tytułu w kółko.
  • O Worze – kolejny dubstetowy twór opowiadający o worku na fanty od słuchaczy, które pomogły ulepić kijek z błota stworzyć tą płytę chodnikową.
  • Kim – ostatnia już piosenka z teledyskiem, tutaj Drak znów mocno inspirował się Kornikiem. Niczym Davis w dowolnym swoim kawałku wymyśla jakim będzie okrutnym potworem dla swoich niemiłych kolegów.
  • Sauruman – pieśń napisana dla wszystkich fanów World of Warcrafta, którzy uwielbiają przyzywać trolle i elfy na pomoc zabijanych pasją lasów[2].
  • Szata na bal – krótki, nic nieznaczący utwór o wydobyciu ropy naftowej, tańczeniu szatańskiego walca i niesfornym kocie Nergala. Czyżby kolejne rżnięcie?
  • Iżółć – dotarliśmy do ostatniego utworu! W nagrodę możemy posłuchać sobie długaśnego molocha na temat zepsucia polskiego społeczeństwa, które to zapomniało o starożytnej polskiej tradycji zakazującej picia w samotności na rzecz donoszenia na sąsiada za kupno nowego malucha.

Przypisy

  1. Właściwie to nic, ale jaki szpan przed konkurencją!
  2. A może jednak jest to kawałek dla fanów LSD?