Jeffrey Epstein

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Dobrze, że Amerykanie lubią robić zdjęcia osadzonym w aresztach, dzięki czemu encyklopedie internetowe mają co wrzucać do zilustrowania biografii

Jeffrey Edward Epstein (ur. 20 stycznia 1953 w Nowym Jorku, zm. 10 sierpnia 2019 tamże) – amerykański milioner pochodzenia żydowskiego, finansista, samobójca, założyciel słynnego biura podróży i człowiek dotknięty niespotykaną cechą anomalną, mianowicie charakteryzował się tym, że kompletnie nikt go nie znał.

Młodość[edytuj • edytuj kod]

Epstein, jak każdy szanujący się Żyd, przyszedł na świat w Nowym Jorku, w niezbyt zamożnej rodzinie emigrantów z Europy. Już na porodówce, gdy mały Jeffrey został wręczony swojej matce przez lekarzy, ta nie poznała go, ale uznała, jak każda szanująca się Żydówka, że skoro już się pofatygowała do szpitala, to szkoda wracać z niego z pustymi rękoma i trzeba brać co dają, zwłaszcza że dawali za darmo.

Dzieciństwo przyszłego milionera nie było usłane różami. Jego rodzice codziennie byli zaskoczeni faktem, że na śniadanie przychodzi troje dzieci, gdyż znali tylko dwójkę z nich. Do szkoły musiał chodzić na piechotę, bo kierowca autobusu szkolnego nie chciał go wpuścić do środka, tłumacząc, że nie jest taksówką dla nieznajomych. W samej szkole nie poznał ani jednego przyjaciela, był tak kompletnie niewidoczny dla rówieśników, że nikt nawet nie chciał się nad nim znęcać. Po szkole ćwiczył grę na fortepianie, ale nawet nigdy nie dowiedział się, czy potrafi na nim grać, bo nie znał nikogo, kto mógłby posłuchać jego gry. Noce spędzał ukryty w szafie, gdyż nie chciał narażać swoich rodziców na szok, w razie gdyby w nocy, w swoim domu, niechcący wpadli na kogoś zupełnie im nieznanego, zwłaszcza że w Stanach taki szok może zakończyć się użyciem broni palnej.

Z biegiem czasu Epstein zdał sobie sprawę z tego, że coś z nim jest nie tak, dlatego postanowił postawić na kierunek studiów odpowiedni dla ludzi mających różnego typu deficyty społeczne, mianowicie matematykę i fizykę. Próbował na dwóch różnych uczelniach, w koledżu Copper Union i na Uniwersytecie Nowojorskim, jednak obie próby zakończyły się niepowodzeniem. Profesorzy na tych uczelniach go nie znali, więc odmawiali mu, gdy chciał podejść do egzaminów. Bez zdawania egzaminów nawet na uczelniach prywatnych ciężko jest zdobyć dyplom, także przygoda Epsteina z edukacją zakończyła się przedwcześnie.

Początek kariery[edytuj • edytuj kod]

Wiedząc, że nie matura, a chęć szczera…, Epstein postanowił nie porzucać swojej miłości do nauk ścisłych i mimo braku wykształcenia wyższego rozpoczął pracę w szkole jako nauczyciel matematyki i fizyki. Ponieważ nikt go tam nie znał, ta praca była łatwa, nikt od niego nie chciał niczego, nie miał żadnych uczniów, których miałby uczyć, nie musiał jeździć na wycieczki szkolne, ani nawet uczestniczyć w szkolnych strzelaninach. Władze szkoły dopiero po dwóch latach zorientowały się, że fakt, że już od dawna po korytarzach szkolnych chodzi nieznany nikomu dorosły mężczyzna, jest nieco niepokojący. Na szczęście dla Epsteina, nie skończyło się to posądzeniem o pedofilię, a jedynie zwolnieniem.

Lądując na bezrobociu, Epstein został zmuszony cofnąć się do korzeni i wybrać jedną z dwóch dróg zawodowych, właściwych dla przedstawicieli narodu wybranego: mógł zająć się przeprowadzaniem ludobójstwa na Palestyńczykach lub zająć się finansami. W Nowym Jorku łatwiej o to drugie, tak więc w 1976 roku zaczął pracę w banku inwestycyjnym Bear Stearns. Wybór okazał się być strzałem w dziesiątkę, w korpo naturalnym jest, że nikt nikogo nie zna, więc Epstein czuł się tam jak ryba w wodzie, szybko awansując i dorabiając się pierwszych pieniędzy w swoim życiu, a także czując pierwszy raz w życiu takie uczucie, jak ambicje. Postanowił je zrealizować, zakładając własną działalność i w ten sposób powstała firma inwestycyjna International Assets Group, która doprowadziła Epsteina do bogactwa. Plan biznesowy był prosty: wiedząc, że niektórzy ludzie mają dużą łatwość w oddawaniu całego swojego dobytku osobom nieznajomym, czy to podczas oszustw telefonicznych, czy nabierając się na fejkowe reklamy z politykiem namawiający na zakup shitcoina, postanowił założyć firmę, którą będzie świadczyła tego typu usługę.

Szczyt potęgi i upadek[edytuj • edytuj kod]

Ludzie, tu nikogo nie ma!

International Assets Group odniósł spektakularny sukces. Epstein zmodernizował opisaną wyżej metodę wyciągania pieniędzy, celując nie w emerytów, a w miliarderów. Pomysł ten okazał się być rewolucyjny, bogacze, którym Epstein oferował usługę opiekowania się ich pieniędzmi, z chęcią mu je oddawali, pomnażając majątek początkującego finansisty do niebotycznych rozmiarów, sprawiając, że ktoś, zaczynający od spania w szafie, dotarł do miejsca, w którym było go stać na wszystko. Epstein mógł golić się maszynką jednorazową tylko raz, mógł kupować tylko jedną kostkę masła, zamiast czterech w promocyjnych wielosztukach, mógł sobie kupić prywatną wyspę na Atlantyku, a nawet było go stać na tygodniowe wakacje nad polskim morzem. Szybko okazało się jednak, że pieniądze szczęścia nie dają: choć miał ich wiele, to nadal nikt go nie znał, więc zmuszony był do jedzenia masła na swej prywatnej wyspie w całkowitej samotności. Próby przezwyciężenia tej samotności i zdobycie jakiegoś przyjaciela stały się dla Epsteina obsesją, której podporządkował całe życie.

Zaczęło się od robienia sobie zdjęć z każdym, kto tylko nawinął się pod rękę Epsteinowi, niezależnie od tego, czy to był ktoś znany czy przypadkowa osoba spotkana na ulicy. Zdjęcia te dawały złudne poczucie posiadania znajomych, a po śmierci Epsteina, dają pożywkę fanom teorii spiskowych, choć osoby znajdujące się na nich nie wiedziały nawet, że pozują do zdjęcia i obok kogo stoją. Gdy otoczenie się zdjęciami przestało wystarczać, trzeba było pójść o krok dalej i zacząć wysyłać zaproszenia do sfotografowanych osób, by te przybyły na prywatną wyspę, bo w sumie, kto nie chciałby polecieć na prywatną wyspę, nawet do kogoś nieznajomego. Okazało się, że ten plan był niewypałem. Ponieważ większość zaproszeń Epstein wysłał do ludzi równie zamożnych, co on sam, pozostały one bez odpowiedzi, gdyż tacy ludzie sami posiadają własne wyspy i nie potrzebują niczyich zaproszeń, żeby skorzystać z takiej formy wypoczynku. Na zaproszenia nie odpowiedziały również osoby dorosłe o niższym statusie majątkowym, gdyż w kraju, w którym takie komunistyczne wynalazki jak płatny urlop nie istnieją, niewielu może sobie pozwolić na opuszczenie pracy w celach wypoczynkowych. W takiej sytuacji, jedynymi, którzy odpowiedzieli na apele Epsteina, były dzieci. I stało się to przyczyną jego upadku, ale, cytując Wołoszańskiego, nie uprzedzajmy faktów.

Już na pierwszy rzut oka widać, że Trump nawet nie wie, obok kogo stoi, ale pozuje do zdjęcia z czystej uprzejmości

Niepełnoletnich, chętnych do wyjazdu na prywatną wyspę Epsteina, było tak dużo, że zaszła konieczność zinstytucjonalizowania tego przedsięwzięcia. Powstało całe biuro podróży do obsługi tych wycieczek. Ponieważ na miejscu były jedynie dzieci, to one stały się pracownikami w tym biznesie: łowiły ryby w oceanie, pracowały w wieży kontroli lotów na wyspie, układały kostkę brukową, świadczyły usługi seksualne, sprzedawały lody i kukurydzę na plażach, słowem, robiły wszystko, co tylko było do zrobienia w kurorcie. Oczywiście, żeby było taniej, wszystko kompletnie bez żadnych umów, poza tym, taki wynalazek komunizmu, jak zakaz pracy dla małoletnich, do USA już dotarł, więc nie można było podpisać umowy o pracę z 5-letnim kapitanem kutra rybackiego. Korzystanie z taniej siły roboczej nie sprawiło jednak, że ten biznes zaczął zarabiać na siebie, gdyż nadal kompletnie nikt, a zwłaszcza nikt bogaty i wpływowy, nie poleciał na wyspę Epsteina i nie skorzystał z żadnych tamtejszych atrakcji. Próby zmiany tej sytuacji przez coraz bardziej rozpaczliwe prośby Epsteina, kierowane do amerykańskiej śmietanki towarzyskiej, żeby ktokolwiek przyleciał na wyspę ciągle nie przynosiły żadnych rezultatów, za to zaczęły przyciągać uwagę amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości.

Kłopoty Jeffreya Epsteina z amerykańskimi trzyliterowymi służbami zaczęły się w 2005 roku. Śledczy uznali, że milioner na swojej wyspie zajmuje się nakłanianiem 14-letnich dziewczynek do prostytucji. Cała ta sprawa zakończyła się krótką, 13-miesięczną odsiadką, gdyż może i Epstein nakłaniał dzieci do świadczenia usług seksualnych, ale skoro na jego wyspę nie przyleciał żaden gość, to nie było komu świadczyć tej prostytucji. Ciężko było nie uznać tej logiki, więc prokuratura poszła na ugodę w tej sprawie i całość rozeszła się po kościach. Niestety, dla głównego bohatera tego artykułu, mimo ugody, sąd dobrał się mu do dupy kolejny raz kilkanaście lat później, w 2019 roku. Zarzuty były te same, linia obrony była ta sama, tylko że tym razem doszło żądanie odszkodowania, ponad 500 milionów dolarów. Musząc przez kilkadziesiąt lat dokładać do interesu, z którego nikt nie korzystał, wydawało się, że sytuacja Epsteina jest podbramkowa i zostanie skazany na długą odsiadkę, 8 miesięcy lub 170 lat, zależy jak tam amerykańskiemu sądowi się wylosuje.

Śmierć[edytuj • edytuj kod]

Epstein, zdołowany upadkiem swojego biura podróży i przerażony wizją wieloletniego pobytu w więzieniu, podjął decyzję o popełnieniu samobójstwa. Nie było to łatwe zadanie: jego cela była całodobowo monitorowana przez dwie kamery, poza tym co 30 minut zaglądali do niego strażnicy więzienni, sprawdzając jego stan. Okazja do odebrania sobie życia pojawiła się 9 sierpnia 2019 roku, gdy jego współwięzień nagle opuścił celę, pozostawiając Epsteina samego. Jeffrey postanowił działać błyskawicznie. Najpierw zaczął nucić kołysanki, które uśpiły pilnujących go strażników. Kolejnym krokiem było uszkodzenie kamer, w tym celu Epstein tak mocno wytężył swój umysł, że prąd wytworzony przez jego neurony spalił obydwie kamery. Pozostało jedynie upleść sznur, do czego wykorzystał swoje własne włosy. Następnie Epstein położył się w łóżku, założył sobie pętlę na szyję i z takim impetem wyrwał sobie poduszkę spod głowy, że zdołał się w ten sposób powiesić.

Strażnicy obudzili się dopiero następnego dnia rano. Ponieważ samobójstwo Epsteina było wręcz podręcznikowe, sekcja zwłok i dochodzenie w sprawie jego śmierci były jedynie formalnością. Pogrzeb odbył się 5 września na słonecznej Florydzie, jednak nikt się na nim nie pojawił.

Lista Epsteina[edytuj • edytuj kod]

Okej, ale to akurat dobrze świadczy o Trumpie, że tak rozbudowane kartki urodzinowe wysyła ludziom, których nawet nie zna

Po śmierci Epsteina, ciążące nad nim fatum rozpłynęło się w powietrzu i z osoby kompletnie nieznanej przez kompletnie nikogo stał się osobą sławną, gdyż błyskawicznie pojawiła się teoria spiskowa z nim w roli głównej. Teoria ta głosi, że gdzieś na świecie istnieje lista gości, którzy odwiedzili jego wyspę i którzy korzystali ze wszystkich możliwości, jakie im ten pobyt na wyspie oferował. Jest to oczywiście bzdura, żadna taka lista nie istnieje, Epstein nigdy jej nie stworzył, nigdy nie trafiła na biurko Kasha Patela, dyrektora FBI, ani na biurko Pam Bondi, Prokurator Generalnej USA, nigdy nie dostał jej później Donald Trump, nigdy też Elon Musk nie sugerował istnienia takiej listy. A co najważniejsze, na tej liście, która nigdy nie istniała, na pewno nie znajdują się takie nazwiska jak:

Jak to zwykle bywa z teoriami spiskowymi, raz stworzone, później żyją własnym życiem i pojawiają się ich rozwinięcia, często coraz bardziej bzdurne. W tym przypadku, ewoluowała ona do stwierdzeń, że Epstein nie popełnił wcale samobójstwa, tylko że zostało ono na nim popełnione przez jakichś Onych, że był szpiegiem Mosadu/CIA/KGB i miał za zadanie zbieranie kompromatów na amerykańskie VIP-y i tym podobne. Oczywiście, wszystkie te przypuszczenia są na bieżąco dementowane przez amerykańską administrację, ale im częściej i dobitniej to robi, tym bardziej liczba zwolenników tych teorii spiskowych rośnie. Cóż, takie czasy…

Zobacz też[edytuj • edytuj kod]