NonNews:7 października 2006 Polska wygrała z Kazachstanem

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Leo liczy, że Rasiak mu pomoże

7 października 2006

Wszyscy spodziewają się wygranej, ale jeśli się nie uda, to co? Co stanie się z naszą reprezentacją? Zwolnimy wielkiego Beenhakkera? Co to da? Czy uzdrowi to Polską piłkę? Raczej nie... Co począć jeśli się nie uda?

Z Kazachstanem gramy po raz drugi w historii, w pierwszym meczu wygraliśmy 3:0, jednak z tamtego – zwycięskiego – składu pozostał nam tylko Jacek Bąk. Ten, którego Tomasz Wałdoch wypuścił w przód podczas Mundialu w Korei i Japonii... Mamy jednak Rasiaka, nadzieję polskiej piłki, którą Beenhakker świeżo powołał na mecz. Czy on nam pomoże? Miejmy nadzieję. Nie panikujmy. Nie można przecież przegrać meczu przed jego rozpoczęciem...

Zaczęliśmy szybko; mamy przewagę, w końcu tak miało być w tym meczu, ale sama przewaga bramek nie strzela. Przy piłce Rasiak... A nie, już nie... Dla niedoinformowanych przypomnę, że w bramce stoi Wojciech Kowalewski... Nie! Nie Boruc! „My” dalej przy piłce, ja także (ma się tę FIFĘ)... Atakujemy, „gramy Rasiakiem”, „gramy” także Błaszczykowskim, który mimo tego, że spalił się w meczu z Serbią, gra dziś z nami... Nie wolno nam tracić piłek na 40 metrze, o właśnie! nie wolno! a co „my” robimy?

Końcówka pierwszej połowy... nasi przy piłce, Maciej Żurawski pięknie uwolnił się od obrońców, zamieszanie w polu karnym, Jakubowski, nie! Wojewódzki Ko®e©to® Kuba Błaszczykowski!!! Pusta bramka... strzał! nie, podanie, sytuacja zmarnowana, Rasiak... mamy jednak piłkę. Kontra Kazachów, Kowal wychodzi z bramki, Kazach lobuje, poprzeczka! Nie ma gola... Sędzie kończy pierwszą część spotkania, 0:0. 0:0 to jednak nie jest taki zły wynik, możemy jeszcze wygrać, jednak osobiście nie radzę wam na to liczyć... co ja wam zresztą będę mówił. Przerwa!

Nowa połowa, nowe marzenia... Może strzelimy bramkę? Może Łągiewka wejdzie na boisko z trybun? Może Kuczma puści Kowalewskiemu pięknego loba za plecy... Może. Na te i inne pytanie odpowiedzi nie poznamy jednak teraz, poznamy je za około 45 minut, gdy skończy się mecz, gdy będziemy bardzo uradowani, lub gdy będziemy chcieli tylko pozbyć się Beenhakkera z posady selekcjonera... Przed nami druga część spotkania.

Piłkarze wchodzą już na boisko, Smolarek i Rasiak jako ostatni... gwizdek, rozpoczynają Kazachowie. Jesteśmy jednak przy piłce, prostopadłe podanie, Rasiak, Grzegorz, Rasiak! Mija bramkarza... Aaaaaaaaa!!! Perfidny faul, nie ma bramki, sędzia nie zauważył, nie ma karnego... Jednak nic to, gramy dalej, Smolarek, piękna gra, strzał zza szesnastki i goooooool!!! Sensacja! Prowadzimy! Oby tak dalej, może nie być źle... możemy wygrać, nie bądźmy jednak od razu hurraoptymistami. Równie dobrze możemy przegrać... 1:0 Następna akcja! Świetnie Rasiak! Centymetry od bramki, brawo Grzesiu! Słychać naszych kibiców, a nasi reprezentacji pięknie cofają piłkę od pola karnego przeciwników, do naszego bramkarza... Pięknie, tylko pogratulować. Ehh... Zmiana za Żurawskiego, naszego kapitana... Ahoj! Wchodzi Radosław Matusiak. Rasiak i... nie ma bramki... A Kazachowie grają, wchodzą w nasze pole karne, symulują faule, dostają żółte kartki, domagają się rzutu karnego, ale nic to, arbiter czujny, brawo Panie sędzio! Mecz się kończy, i dobrze. 1:0!

Koniec meczu, wygrana 1:0, możemy się cieszyć, bo w innym dniu, wobec kontuzji Grześka Rasiaka, wynik mógłby być zgoła odmienny. Pierwsza wygrana reprezentacji pod wodzą Beenhakkera, pierwsze punkty w eliminacjach... Zapraszam na reklamy! Dobranoc!

Źródło[edytuj]

  • TVP2, 7 października 2006.