Patodeweloperka
Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Patodeweloperka – nurt architektoniczny bliski prowizorycznemu, który upodobał sobie ściany z kartongipsu i inne nowoczesne, ekonomiczne rozwiązania, jak na przykład brak okien. Złośliwi mawiają, że celem patoarchitektów jest jedynie zarobek. W rzeczywistości są mnichami, których celem jest przygotowanie ogółu populacji do życia w zakonie żebraczym.
Patodewoloperka – DIY[edytuj • edytuj kod]
- standard:
- balkon (od 0,5 do 1 m² powierzchni),
- mieszkanie dwupokojowe (20 m²)
- dostęp do wody – z rzeki lub kałuży
- dostęp do gazu – kup se butle, a nie dupę zawracasz
- prąd – dostępny w dni nieparzyste, ale tylko wtedy gdy żona właściciela nie ma bólu głowy lub dostępny (prawie) bez ograniczeń za jedyne 999,99 zł na tydzień, plus 100 zł za każdą watogodzinę powyżej limitu
- dostęp do mediów – jedynie TVP
- bliskość przyrody – trawka obsrana przez psy
- kibel: publiczno-prywatna toaleta, najlepiej w poniemieckiej kamienicy (+10 do relacji z sąsiadami za darmo!), nieczystości odprowadzane są pękniętą rurą kanalizacyjną lub szambiarką raz na miesiąc
- transport – najbliższy przystanek znajduje się 20 min drogi, a autobus kursuje klika razy dziennie. Pod warunkiem, że kierowcy będzie chciało się zatrzymać.
- bieżące remonty – dokonywane przez najbardziej pijanego członka sąsiedniej budowy raz na dekadę (gdy ma dobry dzień)
- bliskość żłobka lub przedszkola: najbliższe zaledwie kilometr dalej (specjalne)
- premium:
- balkon w postaci parapetu nad jedynym, półmetrowym oknem
- mieszkanie jednopokojowe (max 10 m²)
- dostęp do mediów (gaz, woda, itd) – wymowne milczenie
- dostęp do mediów (telewizja): kup se gazetę młody człowieku/telewizja kłamie
- kibel: sławojka lub Toi-Toi na pobliskiej budowie
- bliskość przyrody: mrówki, myszy i karaluchy
- transport: nożny (parking znajduje się w najbliższych krzakach)
- bliskość żłobka lub przedszkola: po drugiej stronie miasta, przed wzięciem opiekunki należy się upewnić, że nie cierpi na klaustrofobię
- deluxe: mieszkanie 1 m², oświetlenie – słońce (jeśli kartonowe ściany są dziurawe), zapewniony dostęp do: prywatności (niemożliwość znajdowania się jednocześnie więcej niż jednej osoby)
- ultimate: śpiwór i plecak
Zalety patomieszkania[edytuj • edytuj kod]
- idealne dla chorych na agorafobię
- wychowuje w ewangelicznym ubóstwie lepiej niż niejeden zakon
- dzięki ścianom z karton-gipsu można udzielić szybkiej pomocy sąsiadce – nie tylko usłyszymy to, że przestała oddychać, ale także możemy uderzyć w ścianę i wydostać ją z zamkniętego mieszkania.
- koniec z sekretami – odkryjemy co robi kilka pięter wyżej mąż podczas delegacji
- podróż dookoła świata w jednym bloku – ruska tundra na parterze, monsuny przy pękniętej rurze oraz fińska sauna na poddaszu.
- możliwość podawania sobie cukru i innych artykułów od balkonu do balkonu
- przyjazna środowisku – brak miejsc parkingowych powoduje, że częściej wybiera się transport publiczny lub obunożny
- brak dźwięku wiertarki u sąsiada – wiercenie kartongipsu grozi zawaleniem budynku.
- możliwość poczucia się jak na planie filmowym – podobna konstrukcja ścian, sceny pod kiblem rodem ze Świata według kiepskich oraz poczucie bycia obserwowanym.
- idealne rozwiązanie dla lubiących opróżnić zwieracze w czasie kąpieli – wszystko dzięki słuchawce prysznicowej umieszczonej nad kiblem. To rozwiązanie na także zalety ekonomiczne – oszczędniej gospodarujemy wodą w obawie przed zalaniem reszty mieszkania.
- profesjonalne narzędzie do samosądów – po wzmocnieniu ścian powstaje nam cela o wielkości zaledwie 0,5 m² mniejszej od normy więziennej.