Tramwaje w konurbacji górnośląskiej

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Śląska myśl technologiczna

Tramwaje w konurbacji górnośląskiej – ogromny system dyliżansów, omnibusów i innych wszelakich tramwajów straszący w śląskich miastach, które miały pieniądze na wsadzenie szyn w gumowy asfalt. Miast w tym rejonie polski jest wręcz za dużo, przez co nie opłacało się tworzyć osobnych spółek dla każdego miasta. W ten przepiękny sposób powstały Tramwaje śląskie, które po dziś dzień, muszą radzić sobie z lokalnymi władzami i szturmami babć autobusowych, które zalewają tramwaje, kiedy stary Solaris będzie stał zepsuty na poboczu. Operatorem tego wielkiego systemu jest oczywiście niezawodny ZTM (ewolucja KZK GOP), który równocześnie operuje tutejszymi autobusami. Może dlatego wciąż brakuje kasy na wymiany przestarzałych tramwajów, a nowe hybrydy Sosnowca szpanują na ulicach? Ku zadowoleniu lokalnych MKM-ów[1] jest to najdłuższa i największa sieć tramwajowa w całej Polsce, mimo iż w ostatnich latach Tramwaje Śląskie było zajęte tylko demontażem torów i kasowaniu linii, bądź ich skracaniu. Obecnie zarząd się trochę ogarnął i wyjątkowo da się jeździć tramwajem, nie wkuBlad.pngąc się na trzeszczące zawieszenie, czy pantograf, który postanowił się zepsuć.

Tabor[edytuj]

Tramwaje używane w konurbacji są bardzo różnorodne. Od gratów do nowoczesności…

  • Konstal N – tym tramwajem jeździł twój pradziadek czy dziadek i wypadałoby abyś nie musiał już podróżować tym gruchotem, prawda? Mamy przecież postęp technologiczny, prawda? Przyjedź do GOP-u i się przekonaj czy to prawda, czy bujdy na resorach.
  • Konstal 105N – klasyczna stopiątka, która po dziś dzień kursuje sobie gdzieś po konurbacji. Od swojego następcy różni się głównie czarną atrapą chłodnicy i zwiększoną liczbą szyb. TŚ by podkreślić unikalność 105N maluje ich koła na biało, by wyglądały bardziej ekstrawagancko.
  • Konstal 105Na – zmodernizowany poprzednik, który po dziś dzień panoszy się po całej Polsce. Eksploatacja tego przeżytku komunikacyjnego musi być najwyraźniej bardziej opłacalna niż kupowanie najnowszych Pes i Solarisów Tramino, gdyż niektóre wagony potrafią mieć na koncie przynajmniej kilka remontów.
  • Konstal 105N-2K – mniej więcej to samo po przednik, z tą różnicą, że te wagony miały okazje mieć specjalne, wypasione remonty, którymi zajął się ZUR. Tak więc, czym to się różni od normalnej stopiątki? Praktycznie niczym poza wyglądem zewnętrznym, który nadał temu gruchotowi przydomek buły.
  • Konstal 105-2K – ponownie pochodna stopiątki, która tym razem nie miała okazji zostać wyremontowana przez rodziny ZUR. Te tramwaje zostały wysłane aż do stolicy dyliżansów wąskotorowych, czyli do Łodzi. MKP za marne grosze tylko zepsuła charakterystyczny wygląd, a zepsute podzespoły tylko wymieniła na jeszcze gorsze.
  • Konstal 105N HF 05 ACModerus Alfa, który miał stać się hitem, a stał się martwym ogniwem między klasyczną stopiątką, a nowymi Pesami. Co prawda wnętrze nie wygląda już jak Nazistowski tygrys, ale niektóre części są wykonane w naprawdę okropnej jakości.
  • Konstal 105N HF 11 AC – kolejny Moderus Alfa zmodernizowany jeszcze bardziej i jeszcze gorzej. Nowy napęd piszczy jak pięcioletnia dziewczynka, a klimatyzacja w kabinie motorniczego potrafi się zaciąć i nie pozwoli się wyłączyć. Tego typu udogodnień jest tu jeszcze więcej.
  • Konstal 105NF S – Tramwaje Śląskie musiały zdać sobie sprawę jaką klęską były Moderusy Alfa. Z tego powodu część Alf poszła na kolejny remont do ZUR-u, aby przynajmniej część tramwajów była zdatna do sensownej eksploatacji.
Gliwicki koszmar na szynach. Piękny nieprawdaż?
  • Konstal 111N „Zemsta Gliwic” – niby zwykła stopiątka, a jednak nie. Mamy tutaj drzwi po obu stronach, co miało zapewnić dwukierunkowość. „Zemsta Gliwic” mściła się na całej konurbacji, potem pojechała do Krakowa by tam podręczyć tamtejszych pasażerów, a następnie powróciła do siebie. Dwukierunkowość uzyskuje się poprzez połączenie dwóch wagonów tyłami.
  • Alstom Citadis 100 – popularny „Karlik” mogący pochwalić się tym, że ma spory udział niskiej podłogi. Nawet informacje pasażerską ma! Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że projektant musiał być wielkim fanem Multipli, gdyż przód tego rumaka jest tak samo brzydki. Oprócz GOP-u można je spotkać tylko w Gdańsku, co dość podnosi poziom jego unikalności.
  • Pesa Twist – pierwsza i jak na razie jedyna rodzina Pesy kursująca w konurbacji. Nie są co prawda tak długie jak krakowski Krakowiak, ale psują się równie często. Jak to dobrze, że zamówiono ich raptem trzydzieści sztuk. Kiedy już działają, jeżdżą tylko w miejscach, gdzie nie można ich szybko zniszczyć. Tak więc po starych torach nie jeżdżą![2]
  • SGP/Lohner E1 – niemieckie złomy, które jakimś cudem jeżdżą bez większych awarii. Co prawda wnętrze wygląda jak puszka po konserwie, a elektronika tutaj nie istnieje, ale jakoś nikt na to nie narzeka, bo przynajmniej jeździ, a nie tylko stoi w warsztacie.
  • Düwag Pt – ponownie czterdziestoletnie szwaby straszące tylko w tym rejonie Polski. Wiadomo, że niemiecki sprzęt jest dobrej jakości i nie psuje się tak często jako nowe Solarisy Tramino. Z uwagi na to Duwagi dzielnie wożą mieszkańców konurbacji, mimo dziurawych torów i wandali niszczących wnętrza.
  • Düwag PtM – moderna 40-letniego szwaba, miał być tym co N8C w Gdańsku, lecz nie wyszło i wygląda jak Pt po wylewie. Częściowo niskopodłogowy (w środku składu). Oprócz niskiej podłogi dostał też nowe fotele z odzysku, nową brzydką mordę (teraz zaokrągloną) i usunęli drugą kabinę, czyniąc go jednokierunkowym. Nosi dziwne imiona typu Wawrzek czy Gucio.
  • Moderus Beta – przegubowe Alfy, które są znacznie lepsze, bo są nareszcie niskopodłogowe![3] Jak bracia posiadają te same wady i parę własnych, przez co są nazywane tramwajowymi fiatami 125p.

Zajezdnie[edytuj]

Najnowsza generacja
  • Będzin Zajezdnia – zaopatruje w tramwaje całe zagłębie, co niezbyt dobrze wpływa na jej renomę. Właśnie dlatego dyliżanse, które są tam przechowywane są najbardziej niszczone i najczęściej muszą być transportowane na ZUR do Chorzowa.
  • Zawodzie Zajezdnia – ulubiona zajezdnia wandali, bo to właśnie tutaj przechowuje się najwięcej maszyn, jest więc co niszczyć. Dawniej można było się tutaj nauczyć jeździć tramwajem, ale ktoś mądry wpadł na pomysł przenieś ośrodek do Będzina.
  • Stroszek Zajezdnia – mało kto wie, że istnieje, bo znajduje się na totalnym zadupie, gdzie prawie nic nie jeździ. Jest za to uwielbiania przez MKM-ów, bo właśnie w niej stacjonują prawie same stare stopiątki i ich pochodne.
  • Gliwice Zajezdnia – jedyne miejsce w Gliwicach, gdzie jeszcze można spotkać tramwaje. Pewnie jakby znajdowała się w centrum Gliwic, to Frankiewicz nakazałby ją zrównać z ziemią, a znajdujące się tam tramwaje przerobić na śmierdzące autobusy.

Najważniejsze przystanki[edytuj]

Modernizacja torowisk idzie w najlepsze, a miasta i tak wywalają tramwaje…
  • Katowice Dworzec PKP – przystanek mieszczący się na placu Kaczyńskich Szewczyka, bo cały Śląsk ma gdzieś wojewodę, a sąd w Gliwicach bardziej lubi pisarza niż parę prezydencką. Jest to po prostu uroczy deptak, na którym jakiś cymbał położył szyny i już tak zostało. Wielu turystów nawet nie wie o tym, że pośrodku placu jeżdżą sobie tramwaje, co często prowadzi do wypadków.
  • Katowcice Spodek – normalnie wsiada i wysiada tam raptem parę osób na godzinę, ale kiedy na hali jest jakaś impreza, to przystanek jest zaludniony jak chińskie miasteczko. Ryzyko natrafienia na kieszonkowca i zostania ofiarą gwałtu rośnie wprost proporcjonalnie do rangi wydarzenia.
  • Sosnowiec Dworzec PKP – nieszczęśnicy, którzy mieli pecha znaleźć pracę w Sosnowcu często wyczekują na przystanku na tramwaj powrotny na Śląsk, bądź wysiadają na nim i udają się na dworzec w celu emigracji z tej autonomii. Miejsce nędzy, jak i wybawienia.
  • Siemianowice Plac Skargi – w Siemianowicach dawniej było sporo tramwajów, ale ktoś mądry z TŚ wpadł na pomysł niemal zrównania torów w tym regionie z zmienią. W efekcie Plac Skargi jest ostatnim wybawieniem, dla ludzi pracujących za granicą miasta. Tylko w ten sposób mogą dostać się do pracy, bo jakoś z autobusów korzystać nie chcą.
  • Park Śląski Wesołe Miasteczko – punkt ostateczny wycieczek rodzin, szkół i pracowników, którzy chcą udać się do sławnej w całej Polsce Legendi, która podobno jest już w lepszym stanie niż to drzewiej bywało. Jako, że park wybudowano w centrum miasta, nie ma miejsc parkingowych, co powoduje, że wszyscy wolą już jechać tu tramwajem.
  • Świętochłowice Gazownia – miejsce cuchnące czadem, cyklonem B i innymi pochodnymi gazu musztardowego. Miejsce zwyczajnie brudne i brzydkie, ale wysoce użyteczne, bo jednak zaopatruje konurbacje w gaz, dzięki któremu mogą ugotować sobie obiad czy zaczadzić się.
  • Chebzie Pętla – centrum przesiadkowe w Rudzie Śląskiej, które jednocześnie robi za pętlę dla tramwajów. Miejsce znane z tego, że to własnie tutaj został skrócony największy lewiatan komunikacji tramwajowej czyli jedynka, która dawniej dojeżdża aż do Katowic.
  • Zabrze Karola Miarki – miejsce mające być podobno odpowiednikiem sławnego na całą Polskę przystanku „Zabrze Goethego”. Miarki jest niestety miejsce, gdzie nie ważne, w który tramwaj się wsiądzie i tak wyląduje się w miejscu, w którym być się nie powinno. W jedną stronę mamy wrogo nastawione do Zabrza Gliwice, a z drugiej strony czai się ksenofobiczne Zaborze.
  • Tworzeń Huta Katowice – wbrew pozorom nie znajduje się w Katowicach, a w Dąbrowie Górniczej. Fabryki obok przystanku są większe, niż nie jedna wieś, a w godzinach zmiany pracowników, tramwaje odjeżdżają z przystanku wypchane ludźmi jak za komuny.
  • Gliwice Rynek – zapewnia mieszkańcom Gliwic dojazd na Wójtową Wieś, jak i do Zabrza. A nie, wróć! Frankiewicz usunął tam tramwaje…

Linie tramwajowe[edytuj]

Tyle pozostało po tramwajach w Gliwicach…
  • 0 Katowice Plac Wolności – Chorzów Stadion Śląski Pętla Zachodnia – podobnie jak w przypadku tutejszych autobusów, Śląsk utwierdza w przekonaniu, że system wcale nie trzeba zaczynać numeracja od jedynki. W dniach normalnych jest praktycznie niewykorzystywana, a swoje magiczne przeznaczenia uzyskuje, kiedy kibole jadą nią na mecz. Jest to też jedne z powód, dla którego na linii tej jeżdżą głównie stopiątki, które na szczęście są idiotoodporne.
  • 1 Chebzie Pętla – Gliwice Zajezdnia – w dawnych czasach duma mieszkańców Gliwic, a obecnie imitacja ściany płaczu. Dawniej dojeżdżała aż do centrum Gliwic, ale włodarz Frankiewicz, który ma pierdolca na punkcie strachu przed tramwajami, nakazał usunąć całą sieć aż po Zajezdnie. Z tego powodu prawie nikt nią nie jeździ poza turystami, którzy myślą, że dojadą nią do centrum tego poniemieckiego cmentarzyska. Najczęściej taka historia kończy się przesiadką na autobusową A4 i podziwianiem niszczących słupów trakcyjnych.
  • 3 Makoszowy Pętla – Mikulczyce Pętla – kolejna linia, które została okaleczona poprzez skrócenie torów. W zamierzchłych czasach można nią było dojechać aż do Rokitnic, a nawet jeszcze dalej. Niestety systematyczne gnicie torów i brak umiejętnego zarządzania spółką doprowadził do wielkiej fali likwidacji tramwajów. Obecnie jest tylko cieniem swojej dawnej potęgi i zapewnia głównie dostęp mieszkańcom Makoszowy i Mikulczyc dojazd do centrum Zabrza.
  • 4 Zaborze Pętla – Gliwice Zajezdnia – kolejny relikt przyszłości, a przy okazji obecnie marny bis jedynki. Kiedy jedynka dojeżdżała aż do Katowic, czwórka zapewniała szybki dostęp mieszkańcom Zaborza do Gliwic bez czekania na tramwaj godzinami. Niestety, po ekstremalnym skróceniu pały na Chebzie, stała się totalnym nieużytkiem.
  • 5 Zaborze Pętla – Bytom Plac Sikorskiego – urokliwy dyliżans targający mieszkańców Zaborza do pracy na Bobrek. W czasie podróży przez Biskupice pasażerowie mogą na własnej skórze poczuć wiatr we włosach pędząc pełną prędkością po stromych i na dodatek krzywych torach. Linia kochana przez kieszonkowców i meneli mieszkających na Bobrku. Zaleca się nie wkładać portfeli do tylnej kieszeni spodni, bo istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że ktoś nam go zawinie, kiedy my będzie podziwiać lokalne familoki.
  • 6 Brynów Pętla – Bytom Szkoła Medyczna – jako, że pociągi z Katowic do Bytomia jeżdżą wiekami, a nikt normalny nie wpadł na pomysł stworzenia metra, mieszkańcy Brynowa muszą tłuc się do pracy tramwajem. Taka podróż potrafi ciągnąć się wiekami, a ale biedny pasażer innej opcji[4].
  • 7 Zawodzie Zajezdnia – Bytom Plac Sikorskiego – kolejny lewiatan komunikacyjny, a przy okazji bliska siostra szóstki. Od poprzedniczki różni się głównie tym, że kursuje przez zagęszczone jak Bangladesz Świętochłowice, gdzie mamy o dziwo tory w porządnym stanie technicznym[5]. Jazda siódemką trwa niemal godzinę, ale wrażenia z jazdy sypiącą się stopiątką to niezapomniane przeżycie, które na długo zapadnie w pamięci.
Tramwaj kursujący najczęściej na liniach, którymi nie jeździsz
  • 9 Chorzów Rynek – Bytom Plac Sikorskiego – druga po piątce linia uwielbiana przez kieszonkowców, meneli i innych wszelakich szumowin zamieszkujących mosty i ulice. Jej trasa biegnie przez typowe polskie blokowiska znajdujące się w Świętochłowicach, gdzie o napad czy gwałt nie trudno. Na szczęście nie należy się długo bać, bo jazdą przez meliny jest stosunkowo krótka, a dalej to już tylko neutralna Ruda Śląska.
  • 11 Chebzie Pętla – Katowice Plac Miarki – efekt podzielenia jedynki na dwie osobne linie. Argumentacja tego precedensu jest bzdurna, bo niby jak remont torowiska, po której jedynka nawet nie jeździ miał to spowodować? Na całe szczęście kursuje z zwiększoną częstotliwością, co nie doprowadza babć autobusowych do kurwicy.
  • 13 Katowice Plac Wolności – Siemianowice Plac Skargi – tutaj można spotkać już większe zagęszczenia pasażerów na metr kwadratowy. Wszystko dla tego, że ktoś mądry w TŚ uznał za stosowne wywalić niemal całą sieć torowisk w Siemianowicach Śląskich i jest to jedyna linia, która tam dociera. Po torach na Siemianowickiej i Telewizyjnej nie ma już śladu, przez co mieszkańcy nie mogą jechać spokojnie do Chorzowa, tylko muszą pchać się do Katowic, lub jechać dziurawymi drogami autobusem.
  • 14 Brynów Pętla – Mysłowice Dworzec PKP – robole z Katowic mogą w łatwy i przyjemny sposób dojechać do swoich kopalni czarnego złota, tym komunikacyjnym arcydziełem. Byłoby jeszcze milej, gdyby tramwaje nie były czterdziestoletnimi, trzaskającymi się zabytkami, a tory i sieć nie wyglądałaby jakby została zainstalowana w lesie. Niestety, na obecny czas pasażerowie nie mogą liczyć na nic więcej.
  • 15 Katowice Plac Wolności – Zagórze Pętla – pierwsza linia w systemie, która dojeżdża do polskiej stolicy nudy i patologii czyli Sosnowca. O dziwo większość dyliżansów na tej linii to nowe Pesy, a nie dudniące stopiątki. Niektórym wydaje się, że pętla na Zagórzu znajduję się na dnie jeziora, co wynika z faktu jej położenia. Krańcówka znajduje się w ogromnym wąwozie, który z daleka wygląda jakby znajdowało się tam jezioro.
  • 16 Brynów Pętla – Wełnowiec Plac Alfera – kiedy tory na Siemianowickiej były w świetnym stanie technicznym, ten potwór mógł dzielnie wozić mieszkańców Siemianowic do Chorzowa. Ktoś musiał jednak zapomnieć, że TŚ powinno inwestować w tramwaje, a nie je kasować. W ten sposób szesnastka stała się marnym bisem trzynastki, którego jedyną szansę na powrót do użyteczności jest przedłużenie do Kostuchny po wybudowaniu tam torów[6].
  • 17 Chebzie Pętla – Chorzów Rynek – w linii prostej między pętlami jest tylko pięć kilometrów długości. Podróż powinna trwać krótko, prawda? Tramwaj ci na to: ChSłuchacz jedynego słusznego radia ocenzurował ten niegodny fragmentj ci w dupę! Linia w kształcie zetki obija się przez Bytom i Świętochłowice przez co podróż trwa wiekami. Co prawda większość Bytomian jak chce jechać do Chorzowa to jedzie szóstką, ale jakoś nikt w TŚ tego nie zauważył.
  • 19 Katowice Plac Wolności – Stroszek Zajezdnia – po ekstremalnym pocięciu jedynki linia ta stała się najdłuższą w całym GOP-ie, a może nawet w Polsce. Z tego powodu podróż tym lewiatanem zajmuje parę ładnych kwadransów, a kontrola biletów odwiedzi cię przynajmniej trzy razy.
  • 20 Chorzów Rynek – Szopienice Pętla – zawozi sebiksów i karyny z Chorzowa w okolice wielkich stawów Hubertus, gdzie mogą się opalić oszczędzając na solarium. Co prawda Hubertusy nie maja plaż, a jedynie głębokie trawy, ale dla chcącego kąpieli w węglowym jeziorze, nie ma nic trudnego. Ludzie mogą się cieszyć, że pętla powstała w Szopienicach, przez co jest mniej patologiczna. Parę przecznic dalej zaczyna się bowiem Sosnowiec.
Tak właśnie kończy się remont prawie każdej stopiątki…
  • 21 Milowice Pętla – Tworzeń Huta Katowice – myślisz, że ten tramwaj zabierze cię z Milowskiego Zagłębia do bezpiecznych, śląskich Katowic? No to się grubo mylisz, bo zawiezie cię w jeszcze głębsze zagłębie, bo do Dąbrowy Górniczej. Na szczęście Dąbrowa nie jest tak brudna i patologiczna jak Sosnowiec, ale miej na uwadze, że część pasażerów, będzie z tej mieściny.
  • 22 Czeladź Kombatantów – Tworzeń Huta Katowice – gdyby ktoś mądry wpadł na pomysł wybudowania torów z Czeladźi do Siemianowic Śląskich, to linia ta wygrałaby w konkursie na najbardziej zatłoczoną linię w historii. Gdyby ten ktoś wpadł też na pomysł przywrócenia torów na Telewizyjnej, to linia ta mogłaby jeździć nawet do Chorzowa. A jak linia prezentuje się obecnie? Okrutnie słabo, bo prawie nikt nią nie jeździ, a tory są wykonane z plastiku.
  • 23 Chorzów Stadion Śląski Pętla Zachodnia – Zawodzie Zajezdnia – służy głównie w momencie kiedy w Chorzowie jest mecz, wtedy pracownicy zajezdni na Zawodziu mogą wepchać się do tramwaju, którego przed chwilą odpicowali i ruszczyć w kierunku stadionu. Nie jest niczym więcej, jak antybisem zerówki, ale pracownicy zajezdni są z dwudziestki trójki bardzo zadowoleni.
  • 24 Konstantynów Okrzei – Osiedle Zamkowe Pęla – mieszkańcy Będzina, którzy mieli pecha znaleźć pracę w Sosnowcu mogą wsiąść w tego rumaka prędkości i przejechać się do roboty i następnie szybko uciec do domu. Sprawę komplikuje fakt, że jakiś geniusz postanowił poprowadzić tramwaj przez centrum Sosnowca, przez co ryzyka spotkania patologi jest znacznie wyższe.
  • 26 Mysłowice Dworzec PKP – Milowice Pętla – króla beznadziejnego stanu technicznego trakcji. Wiadomo, że najgorszej jakości tory znajdują się w Mysłowicach i Zagłębiu. W Mysłowicach na dodatek tory często biegną przez podwórka normalnych domów, co często prowadzi do najróżniejszych wypadków, w stylu wjechaniu komuś tramwajem w dom, bądź przejechaniem dziecka.
  • 27 Pogoń Akademiki – Kazimierz Górniczy Pętla – trasa na Kazimierz Górniczy powstała w 1960, a o dziwo nadal jest w dobrym stanie technicznym. Czyżby chodź jedna rzecz w Sosnowcu jest porządna? Nie do końca, bo większości szyn już nie widać, bo nikt je jeździ po nich kosiarką, przez co trawa rośnie jak grzyby po deszczu.
  • 28 Osiedle Zamkowe Pętla – Gołonóg Podstacja Pętla – mądrzy ludzie pracują w TŚ. Tylko dwudziestka ósemka dojeżdża na Gołonóg, co jest niby spoko, ale schody zaczynają się kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że jej trasa jest absolutnie spieCenzura1.svgona. Praktycznie cała jej trasa pokrywa się z innymi, przez co jej wielki atut jest praktycznie niezauważalny, bo wagony świecą pustkami.
Idealny pojazd na typowe śląskie osiedle
  • 30 Bytom Plac Sikorskiego – Bobrek Os. Pod Brzozami – praktyczny bis piątki jeżdżący po to, aby mieszkańcy Bytomskich familoków mogli szybko udać się do galerii, nie czekając wiekami na piątkę. Kieszonkowcy i reszta żuli często wybiera tą linię jako miejsce pracy, bo w czasie kilku kursów mogą zawinąć więcej forsy niż ci się nawet wydaje.
  • 33 Chorzów Stadion Śląski Pętla Zachodnia – Koszutka Słoneczna Pętla – kolejny tasiemiec służący kibol w czasie meczów na Stadionie Śląskim. Tramwaj po całym dniu jazdy na takiej linii wygląda jakby przeszła po nim pielgrzymka na Jasną Górę, ale kibole się cieszą. Naprawa tramwaju długo nie trwa, a KZK cieszy się, że przynajmniej najlepszej klasy Solarisy wyglądają jak nówki sztuki.
  • 36 Brynów Pętla – Zawodzie ZajezdniaKatowice muszą być postrzegane jako lider konurbacji, dlatego to właśnie na arcykatowickiej linii jeżdżą najnowsze Pesy i inne wszelakie Moderusy. Najpewniej niedługo stanie się linią jeszcze bardziej Katowicką, bo już za dwa latka pojedziemy tramwajem aż do Kostuchny i do pewnie trzydziesta szóstka pierwsza zacznie tam kursować. Zagłęmbiacy się złoszczą, że sąsiad ma się lepiej, ale jakoś sami nie zmieniają swojego sposobu zarządzania miastami.
  • 38 Bytom Powstańców Śląskich – Bytom Kościół św. Trójcy – jesteś sentymentalistą i fanem śmietników na szynach? Przyjedź do Bytomia i przejedź się trzydziestką ósemką, na której jeżdżą tylko te brzydkie jak noc listopadowa Konstale N. Na nic więcej liczyć nie można, bo ktoś wpadł na pomysł wybudowania krótkiego odcinka do Kościoła, ale po wybudowaniu jednej strony torów zabrakło kasy na drugą stronę. Stopiątką tędy nie przejedzie, bo nie ma jak zawrócić, a Zemsty Gliwic nie są tutaj posyłane.
  • 40 Chorzów Batory Zajezdnia – Chorzów Rynek – o samej linii za wiele powiedzieć nie można, bo jest krótka jak światłowód na Podlasiu, ale ciekawą sprawą jest zajezdnią, którą ją zasila. Mimo iż trasa czterdziestki zaczyna się w zajezdni w Chorzowie, tramwaje obsługujące linią stacjonują na Zawodziu, więc przed i po zakończeniu kursowaniu motorniczy musi odwieźć karlika aż do Katowic. Ciekawe ile prądu się na tym marnuje?
  • 43 Chorzów Batory Zajezdnia – Koszutka Słoneczna Pętla – pracownicy zajezdni na Batorym po skończeniu roboty przy remontowaniu sypiących się Pes mogą wsiąść w inny tramwaj kursujący na czterdziestce trójce i udać się do domu. Tramwaj, którym wracają do domu najpewniej w najbliższym czasie też trafi na ZUR, więc przy podróży można poznać jego usterki i sprawdzić jak bardzo skorodowana jest podłoga.
  • 49 Bytom Stroszek Zajezdnia – Bytom Plac Sikorskiego – kolejny końciok służący pracownikom zajezdni, kiedy ci skończą pracę nad karlikami. Kursy w okolicach siódmej, czternastej i dwudziestej drugiej są najczęściej napchane ludźmi, a poza nimi jest to najzwyczajniejszy muchowóz, który prawie nikogo nie wozi.


NonNews
Zobacz w NonNews temat:

Zobacz też[edytuj]

Przypisy

  1. I nie zadowoleniu władz Warszawy
  2. Czyli po jakieś większości
  3. W raptem 26%, ale się liczy
  4. Autobus ekspresowy z Piotra Skargi, co prawda jeździ, ale najwyraźniej jazda nim trwa jeszcze dłużej
  5. Te z Gliwic musiały być najwyraźniej z plasteliny
  6. Co pewnie potrwa tak długo, że linia zostanie usunięta