NonNews:Wczoraj Stoch, dziś Trynkiewicz

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
A w następnym odcinku wystąpi Sędzia Anna Maria Wesołowska!

10 lutego 2014

Nasi zdolni dziennikarze znaleźli nową sensację. Po powtórzeniu w telewizji tysiąc sto pięćdziesiąt jeden razy skoku Stocha, jak dzielni Nonsensopedyści wyliczyli, zauważyli, że rozprawę miał dziś sławny Mariusz Trynkiewicz, który zasłynął między innymi zabawą z dziećmi w stylu księdza, a potem zabiciem ich. Sam zainteresowany mówi, że to tylko z powodu hałasu i zabrudzonego niezidentyfikowaną substancją uznaną przez śledczych za śmietanę dywanu. Jutro morderca wyjdzie na wolność, istnieje wysokie prawdopodobieństwo przykrego wypadku lub też ukierunkowania kariery w stronę seryjnego samobójcy. Ewentualnie zostanie wykastrowany tępym nożem przez czyichś zatroskanych rodziców.

Dzisiejszego dnia eskortowany przez specjalną grupę antyterrorystów, morderca przyjechał do budynku. Sędzia podobno był tak zainteresowany rozprawą, że zasnął, a termin przełożono na 30 lutego, co wzbudziło protesty głodnych sensacji widzów. Pod groźbą zamachu stanu, wymusili oni dokończenie rozprawy za miesiąc, kiedy wszystkim znudzi się opijanie złotego medalu i wyłonią zwycięzcę konkursu na najlepiej zerżniętego mema.

Na portale informacyjne z powrotem zawitał chaos, gdyż dziesięć godzin rozejmu to stanowczo za dużo dla Polaków oraz moderatorów, niecierpliwie czekających na możliwość zbanowania kogoś. Niektórzy oczywiście wciąż leczą ból głowy, czym można tłumaczyć mniejszy bałagan niż w dzień powszedni. Czasem jedynie pojawiają się doniesienia o rzekomym zapłodnieniu, którejś z przyszłych ofiar Trynkiewicza, na co genderyści przystają z ochotą.

Takie samo zdanie mają na ten temat mają rządzący, którzy są przychylni eksperymentowi. Według nich kategorycznie nie powinno się kastrować ani tym bardziej zmuszać do autokastracji Mariusza, gdyż to bardzo dobry człowiek, który otrzymał drugą szansę, w dodatku wspiera nową ideologię. Może jeszcze nas czymś zaskoczy? Na przykład założeniem sobie Facebooka i wrzucaniem tam opisów swoich ekscesów. Kto wie, ludzie się zmieniają.

Źródła