Avatar (gra video)

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Szablon:Tgra oparta o tekturową ściankę działową, tudzież film pod tym samym tytułem.

Fabuła

Standard. Ludki podkradają kamyka, a Niebiescy spuszczają im wpierdol. Wcielamy się w anonimowego posiadacza karabinku, posiadającego swoje niebieskie alter ego, zwane dalej avatarem. Mamy do wyboru ochronę ludzkości albo świętego lasku dzikusów. W pierwszym wypadku nasz avuś zalicza deda, w drugim giniemy, ale możemy sobie połazić po lesie jako avatar.

Zwierzaki, aka moby

  • Szablon:Tsłodki pluszak, przypominający uśmiechniętą panterę. Chodzi wiecznie głodny. Charakteryzuje się tym, że nie ważne, ile w niego wepchniesz śrutu, i tak w końcu będziesz mógł podziwiać jego budowę wewnętrzną od środka. Nawet Na'vi mają pełno w gaciach przepaskach na jego widok. Thanator potrafi też rozwalić każdego n00bka w ciągu 0,666 sekundy przy użyciu dowolnej części ciała, od mordy po ogon. Jego śmieszna grzywka stroszy się, gdy pierdniesz za blisko niego. Niebiescy zwą to coś Palulukan i w hardkorowych przypadkach mogą (aczkolwiek nie muszą) na nim jeździć.
  • Szablon:Tnosorożec ujebany kolorową farbą. Dzicy nazywają go Talioang i robią sobie z jego rogu nóż do masła, ze skóry ciuszki, a z mięska steki. W teorii są to płochliwe stworki, jednak podczas panicznej ucieczki mogą zrobić z naszego marina krwawą miazgę. Bardziej agresywne osobniki nawleką najbliższego palanta na swój gejowski, tęczowy róg. Jeśli jednak mamy dobrą spluwę, to Sturmbeest kitnie nim połapie się, co się stało. Pozostaje jednak reszta stada...
  • Szablon:Tmix słonia i świni. Dla ludzi żarełko, a dla Na'vi piesio. Pada na jednego hita, nawet jak na niego popatrzysz (ze strachu).
  • Szablon:TKOOOONIIIK!!! Właściwie to sześcionogi konik w zbroi (po Na'viowemu Pa'likot), ale co tam. Można się z nimi połączyć mackami i w ten sposób przejechać się po lesie. Nikt nie wie, jak Niebiescy zareagują na wybicie ich kucyków Pony. Nikt tak długo nie pożył.
  • Szablon:Tłysy, sześcionogi wilk (a.k.a Nantang), co ciekawe w pancerzu. Szpanersko świeci w ciemnościach, zwłaszcza w stadach. Przynajmniej mamy ładny widok przed dedem. Całe stado będzie za nami łazić, póki nie wsadzimy im wszystkim i każdemu z osobna kulki w łeb. Gdy usłyszysz zdeformowane wycie/pojebany śmiech, spierdalaj co sił.
  • Szablon:Tpikny zwierz, z mordy nieco podobny do pterodaktyla, tylko że ma 4 skrzydełka. Lubi kolonistów na przegryzkę, natomiast Na'vi mówią nań Ikranay i mają go w głębokim poważaniu, gdyż nie da się na nim latać (za mały jest...). Jak sama nazwa wskazuje, zapierdala nad dżunglą w te i wewte.
  • Szablon:Tto co wyżej, tylko znacznie większe, bardziej kolorowe i bardziej wnerwiające. Niebiescy dobierają sobie takie cuś (mówią na to Ikran) i mogą se na tym latać. O.
  • Szablon:Tjw. tylko JESZCZE większe i bardziej pomarańczowe. Spotkanie z nim dla marina to szybka i bezbolesna śmierć. No dobra, będzie w pizdu trochę bolało. Dzikusy zwą go Toruk. Jak umiesz na nim latać, to jesteś bossem.
  • Szablon:Tdla Na'vi Yerik, wygląda jak sarna z Czarnobyla. Każdy jak się nudzi, to se do niego strzela (tak, nawet Niebiescy), bo jest słaby i wystarczą 2 hity z bardzo średniej broni, by ten wytwór chorej wyobraźni Kameruna wywalił się i nie wstał. W teorii mógłby dość szybko uciec, ale zazwyczaj pada nim zdąży o tym pomyśleć. Dzicy robią sobie z jego skóry pr0 wypas ciuszki.
  • Szablon:Tdla dzikusów Angtsik, natomiast zwyczajny marine na jego widok mówi "o ja pierdolę". Z aparycji jest to sześcionogi słoń w pancerzu z mordą rekina młota. Spotkanie całego stada zazwyczaj kończy się nieciekawie... Najbardziej wkurzające jest to, że nieważne ile śrutu wpakujemy w jego słit młotek, on i tak nas rozdepcze. Można się przed tym losem uchronić dając w długą, jak tylko poruszą się pióra na mordzie tego czegoś. Jest to zazwyczaj zapowiedź przed masakrowaniem całego lasu z prędkością odwrotnie proporcjonalną do rozmiarów stwora. Na'vi robią sobie ultrafajne zbroje z płyt Młotogłowa.