Leroy Merlin

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Leroy Merlin - ogólnopolska sieć obozów pracy rozlokowanych w największych wsiach Polski. Firma postała na gruzowiskach francuskiej firmy dyskontowej, działającej w podziemiach XIX-wiecznej Francji. Założycielami była dwójka gadżetomanów: Adolphe Leroy i Rose Merlin, sprzedających początkowo używane taczki oraz klejone drabiny drewniane. Interes tak się rozkręcił, że rozbudowali swoje sklepy poszerzając gamę produktów i usług. Obecnie w Polsce znajduje się 35 sklepów pod tą marką.

Pracownicy

Pracownikiem tej firmy jest przeciętny, młody, wesoły człowiek, który jest codziennie zagrzewany do pracy poprzez demotywacyjny system nagradzania i premiowania za innowacyjność. Pensja brutto kształtuje się na poziomie pracowników konkurencyjnej firmy - Biedronka. Na szczęście pracownika są częste premie, które są przyznawane 5x w roku, natomiast na szczęście firmy są to premie wirtualne i czysto teoretyczne.

Klienci

W tygodniu od godziny 7:00 do 9:00 są to zazwyczaj fachowcy po dwóch "głębszych" (mogących jeszcze prowadzić auto. Od 9:00 do 16:00 są to zazwyczaj ludzie starsi, (chakerzy) chcący obok chakowania wózków na parkingu (omijania skomplikowanego systemu pobierania depozytu w wielkości monety 1 złotowej), pogadać o swoich wnukach, problemach z NFZ-tem oraz jak to było kiedyś. Nigdy nie interesuje ich asortyment sklepu, a przyszedł tylko popatrzeć. Po godzinie 16:00 zaczyna się pora, która wśród pracowników zwana jest młynem. Wtedy możemy zaobserwować pojawienie się osób, które już widzieliśmy o 7:00 (fachowcy), tym razem w asyście osób bardziej zorientowanych, czyli ich klientów (czyli przed jakimkolwiek głębszym).Tuż przed godziną 21:00 schodzą się ludzie, którzy muszą kupić np. 100 kg cementu, 5 metrów (bieżących) rur, 2 baterie umywalkowe i wężyk do pralki "na gwałt", bo 15 minut temu była w mieszkaniu awaria. Oczywiście przy zakupie na każdym dziale będzie on potrzebował porady pracownika, który właśnie kończy pracę i chce iść do domu (o dziwo taki pracownik też ma rodzinę, a nie daj Boże awarię).

W weekendy przychodzą przeważnie same "apacze" (pytanie pracownika: Pomóc Panu w czymś? odpowiedz: Nie nie a patrzę tylko) oraz klienci typu "czajna" or "dżapaniz", robiący sobie pamiątkowe romantyczne zdjęcia na każdym z działów. Częstym przypadkiem jest tzw. klient nieufny (sobotni), który pyta pod rząd pięciu pracowników z tego samego działu o tą samą rzecz mimo tego, iż na produkcie jest odpowiedź na nurtujące go pytanie, np. Czy ta śnieżnobiała farba jest na pewno biała?

Pytania klientów

Najczęściej zadawane pytania klientów:

  • Czy Pan jest zajęty? (odpowiedź sprzedawcy: nie, od siedmiu lat żonaty)
  • Czy ktoś tu obsługuje?
  • Czy tu nikogo nie ma? (a ja to kto, nikt?)
  • Czy Pan jest z drewna? (odpowiedź sprzedawcy: z drewna był Pinokio)
  • Czy mogę prosić do papy (odpowiedź sprzedawcy: chętnie, ale te kamery...)
  • Czy Pan jest stąd? (Nie, z Krakowa)
  • Chciałbym ożywić cegłę (klient z gatunku cudotwórca-wizjoner)
  • Czy Pan obsługuje farby? (aż się nasuwa odpowiedź: Nie, klientów)
  • Poproszę z oknami (jakby okna miały coś do powiedzenia)
  • Czy ma Pan Hemoroidy? (pytanie o farbę antykorozyjną)
  • Czy to jest Pana działka? (aż chciałoby się mieć taką działkę i takie obroty)
  • Przepraszam gdzie są drzwi? (pytanie klienta, który dopiero co wszedł do sklepu)
  • Jaka jest różnica pomiędzy metrem kwadratowym a bieżącym?
  • Macie papier toaletowy? (nie, ale mamy papier ścierny)
  • Jak macie otwarte 1 stycznia?
  • Co macie aktualnie w promocji?

Szablon:Stubbiz