Asseco Resovia Rzeszów

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Niby człowiek wiedział, ale się łudził

Pejsowiacy po przegranym meczu

Odwócić tabelę, Resovia na czele

Pejsowiacy o miejscu Kresovii w tabeli PlusLigi

Asseco Resovia Rzeszów (potocznie zwana „Kresovia Mojżerzów”, „Pejsowia Mojrzeszów”, ostanio również "Sanatorium Rzeszów) – najstarszy klub siatkarski, w Polsce, nie chodzi jednak o działaność ale o wiek zawodników, znany jako gorszy brat Skry Bełchatów oraz ZAKSY Kędzierzyn Koźle, położony – jak nazwa wskazuje – gdzieś na Ukrainie. Twórcy legendarnej podwójnej krótkiej, wyznawcy zabójczego floata oraz filozofii "dwóch, wyrównynach szóstek". Uważają się za lepszych od Skry Bełchatów, jednak tak być nie może, bo drużyną tysiąclecia jest przecież ta prowadzona niegdyś przez wybitnego fachowca, Jacka Nawrockiego (obecnie trener pań).

Kadra[edytuj]

Resovia pomyliła hokej z siatkówką.

Kibic Skry o zawodnikach Resovii.

Resovia ściąga emerytów.

Ten sam kibic o tym samym

Aktualny skład[edytuj]

  • Marcin Komenda - członek katowickiego gangu, który razem z trenerem Gruszką został ściągnięty na Podkarpacie. Jeszcze przed sezonem wróżono mu wielką karierę i wyjazd na Igrzyska Olimpijskie jednak jak to zwykle bywa, po przyjściu do dumy Ukrainy przestał rozgrywać, a zaczął wystawiać.
  • Kawika Shoji - rozgrywający. Każdy wie, że lepiej rozgrywa od Komendy, ale Gruszka go nie lubi i stawia na Polaków (czytaj: swoich katowickich ziomali). Chodzą słuchy, że w obronie Shojiego ukraińscy separatyści zaczynają szykować taczki dla prezesa i trenera RR.
  • Bartłomiej Osmański Lemański – nowy polski Muserski. Podobno kiedyś będzie wyższy od niego. Mojżeszowscy kibice twierdzą, że zamiast zająć się grą zajmuje się dziaraniem rękawa.
  • Marcin Możdżonek – popularny High Tower, siatkarski filozof, dobry w bloku i beznadziejny w ataku. Grał Enta w filmie Władca Pierścieni – dwie wieże. Pierwszy emeryt Resovii. Pobiera rentę siedząc za bandą.
  • Damian Schöps Schulz - atakujący, posiada najbardziej „miętki” nadgarstek w całej PlusLidze. Na przerwach lubi pobudzać do gry swoich kolegów, ale po powrocie na boisko sam zapomina po co tam jest.
  • Bartłomiej Krulicki - podobno perspektywiczny gracz, jednak nie wiadomo co potrafi bo jeszcze nic nie pokazał.
  • Grzegorz Kosok - kolejny dziadek, który postanowił wrócić i doczekać emerytury w Mojrzeszowie.
  • Zbigniew „Okocim” Bartman – atakujący, wielki obieżyświat, który zagrał chyba we wszystkich siatkarskich ligach (w żadnej nie zagrzał długo miejsca). Ciekawostką jest to, iż kibice Modeny Volley chcieli wysłać go paczką do Polski byle tylko nie błaźnił ich klubu. Również zaliczył wielki powrót do Rzeszowa. Niestety razem z włosami stracił talent i chęć do gry w siatkówkę. Jego najważniejszym osiągnięciem jest atak ze skutecznością wynoszącą aż 0 %. Jak dotąd nikomu nie udało się pobić tego wyniku.
  • Olieg Achrem – legenda klubu, przyjmujący i (nie)stety emeryt. Chciał kiedyś grać dla Polski, ale uznano, że jest zbyt cienki. Spuścił klątwę na swoją drużynę, gdy dzień przed meczem półfinałowym z Zaksą Kościerzyn Kędzierzyn-Koźle skakał na trampolinie, w efekcie czego podczas wykonywania jednego z ataków w tym meczu, zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Postanowił dorobić do emerytury i wrócił na białym koniu ratować Sanatorium Rzeszów przed kompletną kompromitacją i spadkiem do 2 ligii ukraińskiej.
  • Rafał Buszek (pseudomin Buszu, Łafał) - przyjmujący powracający do gry w Rzeszowie.
  • Nicholas Hoag - przyjmujący, który po przyjściu do klubu zapomniał jak się gra ewentualnie po prostu mu się nie chce.
  • Tomas Rousseaux - przyjmujący, który przyjechał do rzeszowskiego sanatorium na leczenie. Bo po co grać, skoro kasa i tak leci?
  • Luke Perry - libero. Większość osób może go kojarzyć z serialu "Beverly Hills 90210".
  • Bartosz Mariański - libero. Wspólnie z Dylanem po równo dzielą się grą na boisku, przez co stworzona została idea "dwóch równych szóstek"

Niektórzy byli zawodnicy i trenerzy[edytuj]

  • Andrzej Kowal (Andrew Smith) – jego największą zaletą jest styl, bo lubi nosić buraczane obcisłe spodnie, które często są najciekawszym elementem danego meczu. Jedyne co umie wytrenować to brak dobrej zagrywki. Ma niesamowity posłuch w drużynie, czasem na przerwie technicznej olewa go solidarnie cała ekipa. Kiedy nie ma czasu na treningi, winny temu jest oczywiście terminarz ligi. Nie obchodzi go, że drużyna straci pięć punktów z rzędu, on weźmie czas dopiero wtedy, gdy straci dziesiąty. Taki to oszczędny człowiek, co objawia się również w jego niechęci do przeprowadzania zmian. Jeśli kogoś nie lubi, potrafi zdjąć go z boiska po jednej nieudanej akcji, podczas gdy jego ulubieńcy mogą kaszanić 10 akcji z rzędu bez żadnych konsekwencji. Po wielu latach nauczył się doceniać rezerwowych, którzy odwrócili mu losy meczów z ZAKSĄ i Berlinem. Mógł wylecieć z klubu po porażce z arcypotężnym zespołem GKS Katowice, ale prezes zdecydował się go zostawić, bo jest fajny i bierze mało hajsu ufa mu i wierzy, że kiedyś coś z tym klubem osiągnie. Zwolniony, by wrócić i swoim talentem doprowadzić do tego, że Mojrzeszów stał się pośmiewiskiem w całym siatkarskich środowisku. Po ostatnich rzeczowskich blamażach został uznany przez kibiców za Mesjasza, który musi wrócić do klubu po tym jak został z niego wywieziony na taczkach.
  • Nicolas Szerszeń - przyjmujący, który pogoniony zemścił się, gdy razem ze swoją nową drużyną Ślepsk Malow Suwałki ostatecznie upokorzył swój były klub.
  • Lukas Kichaczek Tichacek – zabawny pepiczek, stary wyga klubu, kochanek Andrew Smitha. Jako jedyny w lidze zawodnik zagraniczny gra na polskiej licencji, przez co nienawidzą go w całej Polsce, a już w Bełchatowie zwłaszcza.
  • Jochen Szłeps – kapitan zespołu, niezdarą, który złamał rękę w windzie by zostać pełnoprawnym członkiem rzeszowskiego sanatorium.
  • Aleksander Śliwka – mistrz świata, były ale jednak obecny, a jednak były zawodnik Resovii. Zawarł dożywotni kontrakt z klubem dzięki czemu co drugi sezon może odpoczywać na ławce. 
  • Elviss Presley Krastins – blondasek, fiński przyjmujący. Marko Ivovic na jakiego obecnie stać klub.
  • John Gordon Perrin (Perę, Perin, Perą, Peryn, Peron) – według niektórych realnych głosów jest hokeistą, a siatkówka jest tylko przykrywką. Gordon twierdzi, że woli jazdę na deskorolce, ale przecież PZPS zawsze ma rację, nawet wtedy, jak jej nie ma. Kolejny z wyznawców „kocham to odchodzę”.
  • Piotr Nowakowski (Silent Pit) – podobno jest cichy (potrafi milczeć przez kilka godzin), ale to tylko pozory, bo jak już coś powie, to raz a konkretnie. Posiadł umiejętność strzelania miliarda min na minutę. Atakuje zawsze z niebotycznego zasięgu, o którym powstała już niemal legenda, chętnie opowiadana przez wielkiego fana klubu z Bełchatowa, Tomasza Swędrowskiego. Ulubiony siatkarz Wojciecha Drzyzgi, który tak wnikliwie analizuje jego grę, że potrafi czasem zauważyć na boisku tylko jego buty. Nikt tak pięknie jak on nie potrafi dogrywać piłki na aut lub celowaniu w siatkę, co najczęściej mu się udaje. Miłość Bartosza Kurka, z którym to nieprzerwanie od wielu lat śpi w jednym pokoju podczas zgrupowań reprezentacji. Drewno i połamaniec, groziło mu kalectwo, ale wrócił do formy. Przez kolegów nazywany jest Icemanem, a to ze względu na emocje, jakie okazuje po każdym zdobytym przez siebie punkcie. Miłośnik arbuzowych lizaków, prawdopodobnie najbardziej medialny polski siatkarz, w końcu chyba żaden inny nie ma na YouTubie aż dwóch teledysków poświęconych jego weselu. Ma haki na każdego kolejnego selekcjonera – pomimo tego, że jest wybitnej jakości drewnem, oni i tak nadal go powołują do reprezentacji. Uznał, że lepiej być łakiem niż Resoviakiem, i postanowił żona kazała mu odejść do Gdańska.
  • Marko Ivović – wylądował 2 raz w Rzeszowie, który nazywa swoim domem, po depresji takiej, jaką miał 3 lata temu Metju Ęderson w Rosji. Przeczytał wywiad Bartosza Bednorza, w którym ten wspomniał o miłości do swojego klubu, dzięki czemu nauczył się ich udzielać. Po powrocie do klubu oczywiście oduczył się przyjmować, tak właśnia działa magia Andrzeja Kowala.
  • Fabian Drzyzga – siatkarski John Travolta, który ma powalający uśmiech pawiana i niesamowicie ugodowy charakter. Nigdy nie znęcał się nad tabliczką do zmian, przez co nie dostąpił zaszczytu wylądowania w kwadracie podczas meczu reprezentacji. Mistrz Świata i najlepszy rozgrywający Ligi Mistrzów, jak można się domyślić, jest to oczywiście zasługą jego ojca.
  • Gavin Schmitt – kolejny hokeista, niezwykle kontuzjogenny siatkarz. Potrafi w pojedynkę pokonać Wielką Brazylię, co nadal nie zmienia tego, że jest inwalidą. Emeryt, który na pewno nie będzie lepszy od Drażena Luburicia, w końcu wartość tego drugiego zdążyła się już zwiększyć trzykrotnie, zanim zagrał on jakikolwiek mecz w nowej drużynie. Do drużyny oczywiście przyjechał kontuzjowany i będzie się leczyć.
  • Damian Wojtaszek – jest mały, zawsze w cieniu innych. Koledzy lubią robić sobie z niego żarty, każąc mu stanąć do zdjęcia między dwoma najwyższymi zawodnikami drużyny. Małego wtedy w ogóle nie widać, ale kto by się przejął brakiem takiego kurdupla?
  • Frederic Winterfresh Winters – trzeci z grona rzeszowskich hokeistów, globtroter, który widział już wszystko oprócz polskich hotek. Podobno jest zimny, a Krzysiu Ignaczak twierdzi, że nawet sztywny.
  • Nikolay Penchev – były gracz Kresovii, któremu odechciało mu się grać, gdy ta nie pozwoliła mu odejść do Lokomotivu Nowosybirsk, aby lepiej zarobić się rozwijać. Od tego czasu obraził się na zespół i grał padakę. Mimo tego trener Kowal dalej wystawiał go w wyjściowym składzie, albowiem Nikuś był jego ulubieńcem. Obraził się również trener Bułgarii – Plamen Konstantinov, który uznał że Niko marnuje się na ławce rezerwowych. Po sezonie 2015/2016 hotki rozpoczęły atak hasztagami #NikoZostanMuszeKogosHotkowac #NikoStayInResovia. Akcja nie przyniosła na szczęście spodziewanego efektu i Nikolay przeszedł do obozu wroga.
  • Dmytro Pashytsky – najodważniejszy środkowy w szeregach wicemistrza Polski, przebywający na wypożyczeniu (prawdziwym!). Marzy mu się gra dla Polski, ale istnieje ryzyko, że przestraszy się przeciwnika i nie wyjdzie na boisko, więc naturalizowanie go nie jest chyba zbyt dobrym pomysłem.
  • Krzysztof „Igła” Ignaczak – ulubieniec kibiców, były zawodnik klubu, a zarazem jego legenda. Spędził w nim 10 lat, choć chciał zostać tylko na chwilę, by spróbować czegoś nowego w słabszym klubie od Skry, ale tak mu się spodobało, że się zasiedział na dłużej. Faktyczny były drugi trener Resovii, niejednokrotnie to on rozmawiał z drużyną, gdy Endrju brał czas, a obecnie szef klubu.
  • Bartosz Kurek – najlepszy kochanek kolega Cichego Pita. W przyjęciu jest kaleką, dlatego trener reprezentacji Stefan Antiga przestawił go na atak, co wypaliło. Niemalże w pojedynkę wywalczył Resovii finał ligi w sezonie 2015/2016 (a to oczywiście dzięki fantastycznej strategii Endrju, która polegała na zajeżdżaniu swojego atakującego). Uciekł do Japonii, żeby zarobić trochę kasy przed emeryturą zjeść trochę sushi rozwinąć się siatkarsko. Swego czasu ulubieniec Irańczyków, których sympatia objawiała się pisaniem na Instagramie niezrozumiałych szlaczków romantycznych/erotycznych (niepotrzebne skreślić) sonetów, np. Fuck Korek, Only Iran!!! Najbliżej jego serca jest jednak Skra Bełchatów, co objawiło się tym, że zawodnik sam poprosił Konrada Piechockiego o możliwość treningu w tym klubie, ponieważ ma tam najlepsze warunki, a Kurek czuje niesamowitą więź z tym miastem. To gdzie jest teraz Resovia, w ogóle go nie obchodzi, bo jest w Skrze.
  • Żulję Lyneel – francuski połamaniec, który miał podbić ligę, a zamiast tego podbijał gabinety lekarskie. Posiada wyjątkowy talent do zderzania się z kolegami na treningach, przez co sam eliminował się z gry. Typowy śmieszek, dodaje fajne filmiki na Instagrama, chociaż w Rzeszowie ani razu nie zaprezentował swojego słynnego bip, bip.
  • Łukasz Perłowski (Perła) – legenda Resovii, wiecznie czwarty na środku, natomiast pierwszy poza bandami.
  • Dawid Dryja – ulubieniec trenera, klubowy przystojniak, podobno ma tak piękną brodę jak Andrzej Wrona. Słynie z arcytrudnej zagrywki, jednak zatracił umiejętność jej wykonywania. Mimo to Kowal wciąż w niego wierzy i wpuszcza go na serwis w przegranych setach.
  • Tchibo Thibault Rossard – francuski przeciętniak, o którym nikt nic nie wie. Tak naprawdę sam nie wie, czy jest atakującym czy przyjmującym, a Andrew Smith nie pomaga mu w podjęciu tej decyzji.
  • Mateusz Mika – gra na pozycji plasującego, mistrz świata z 2014 roku, przed każdą zagrywką sprawdza czy nie przykleiła mu się do butów guma do żucia. Kontuzje nie dają mu spokoju.

Kibice[edytuj]

Wyznawcy tego klubu są w stanie gwizdać na każdym palcu obu rąk (a także nóg), dla większej dramaturgi. Są to wielce niewychowane osobniki, których pochodzenie jest stricte związane z maskotką, wilkiem – od małego jest im wpajana wrogość do każdego (głównie do januszy z Bełchatowa i koźlarzy z Kędzierzyna). Wyróżniają się pasiakami, gdyż ich marzeniem jest pobyt w więzieniu. Swoją jaskinię posiadają na Podsromiu Podpromiu, starej zardzewiałej hali, przypominającej kobiece narządy płciowe. Nienawidzą pikników, jarmarków, muzyki i strażackich syren. Lubią pyskować do zawodników, a także do kibiców, głównie Czarnych Radom (ale zazwyczaj dostają od nich po pyskach). Często wygwizdują własnych zawodników, a gdy ich drużyna przegrywa, w popłochu opuszczają Podpromie, aby nie być kojarzonymi z bandą mojżeszowych patałachów. Jednym z hobby kibiców Pejsovii, jest zabawa w "taczkę" z trenerami i zawodnikami oraz machanie białymi chusteczkami.

Ciekawostki[edytuj]

  • Symbolem Resovii jest Pedobear wilk Soviak w pedalskim pasiaku, który łapie dzieci i je obmacuje. Ponadto nieźle tańczy i z pewnością nadawałby się do You Can Dance.
  • Resovia jest pierwszą drużyną siatkarską, która chce łączyć siatkówkę z hokejem, zatrudniając trzech zawodników z tamtejszej ligi (Gavin Schmitt, Frederic Winters i John Gordon Perrin, znani kanadyjscy hokeiści), chcąc tym samym wykorzystać efekt zaskoczenia grając na lodzie do dwóch bramek na przeciwległych biegunach, zamiast na środku.
  • Zatrudnia również najemników, w osobie między innymi Thibaulta Rossarda.
  • Drużyna w większości złożona z emerytów, ponieważ wiek Gavina Schmitta i Jochena Szłepsa, który w istocie jest producentem tych napojów, daje wiek emerytalny.
  • Resovia przyjmuje w swoje szeregi amerykańskich szpiegów (niegdyś Paul Lotman – wielkogłowy, ofiara losu, która spędziła więcej czasu na klaskaniu w kwadracie niż na odbijaniu piłki, czy Russel Holmes, obecnie Thomas Jaeschke), którzy wykradają kadrową myśl szkoleniową i informacje o zawodnikach.
  • Grają tam również drewna i połamańcy, niektórzy z zawodników to nawet dwa w jednym.
  • Uważa się, że w tym klubie każdy jest w stanie oduczyć się gry w siatkówkę.
  • Co roku w listopadzie, Resoviacy łamią serca tysiącom swoich hotek i zapuszczają wąsy w ramach akcji Movember.