Black Sabbath

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
No nie wstydź się… daj buzi!

Nigdy nie wystąpimy pod wpływem alkoholu lub narkotyków.

Black Sabbath na początku swojej kariery

– Ian, ile czasu trwała najdłuższa impreza w twoim życiu?
– Rok. Był to okres, w którym śpiewałem w Black Sabbath.

Ian Gillan o swoim pobycie w Black Sabbath

Black Sabbathsatanistyczny zespół rockowy, założony w 1968 roku na jednym ze śmietników w Birmingham. Jego nazwa może odwoływać się do rytualnych spotkań lokalnej ludności murzyńskiej, podczas których wieszano czasem kilku białych, lub też zlotu czarnych.

Historia[edytuj]

Info.png Główny artykuł: Moda na Sukces

Odcinek pilotażowy[edytuj]

W 1968 roku czterej koledzy z technikum hutniczego, Terry „Geezer” Butler, Tony Iommi, John „Ozzy” Osbourne i Bill Ward postanowili założyć własny zespół, który nazwali oryginalnie Polka Thulk. Szło im nawet nieźle, pomimo że grali wychodzącego z mody, siarskiego bluesa. Było nawet na tyle dobrze, że Tony dostał angaż w progresywnym zespole Jethro Tull. Spędził z nimi całe trzy dni, po czym wrócił do Polki. Kilka dni później Iommi przytrzasnął sobie palce nagrzewnicą do walcowania blachy. W wyniku tego stracił opuszki dwóch palców prawej dłoni, co dla leworęcznego gitarzysty było pewnym problemem.

Zespołowi groziło rozwiązanie. Pozostali jego członkowie przyjęli wiadomość ze stoickim spokojem i wrócili do swoich ulubionych zajęć. Geezer zajął się oglądaniem horrorów klasy B, Ozzy oddał się dilerce i drobnym kradzieżom, a Bill upijał się, aby zapomnieć, że jest alkoholikiem. Tony nie chciał jednak poddać się tak łatwo i szybko znalazł rozwiązanie swoich problemów z grą na gitarze. Zaczął używać specjalnych protez, które wykonał ze stopionego plastiku i starej skórzanej kurtki, a w celu zmniejszenia bólu wywoływanego przez odbijające struny, zaczął stroić gitarę niżej.

Także pozostali członkowie zespołu wrócili pełni nowych idei. Geezer postanowił, że powinni zmienić nazwę na Black Sabbath, bo tak jest mhroczniej. Bill postawił flaszkę na stół, a Ozzy zaproponował, że podczas koncertów będzie zjadał nietoperze.

Odcinek I[edytuj]

Z taką okładką musieli osiągnąć rekord sprzedaży…

Przebicie się z nowym imagem nie było łatwe. Publika nawet to kupiła, niestety ewentualni wytwórcy nie chcieli bratać się z ludźmi zjadającymi koty czy tam inne gacki, a do tego palącymi trawę i krzyże. Dlatego, choć na lokalnych koncertach grupy pojawiały się dzikie tłumy, aż do roku 1970 nie została wydana debiutancka płyta. Wtedy właśnie zespołem zajął się młody, obiecujący inżynier dźwięku Tom Allom. Wynajął im studio na dwa dni i kazał nagrać kilka kawałków z tych, które usłyszał na jednym z koncertów. Efektem pośpiechu przy obróbce i niskiego budżetu nagrania jest jakość porównywalna z kamieniem wrzuconym do pralki ustawionej na odwirowywanie.

Po nagraniu płyty pozostał jeszcze jeden problem, który należało rozwiązać przed pokazaniem jej szerszemu gronu. Chodziło o znalezieniu nazwy. Na to zespół potrzebował aż dwóch tygodni. Nazwa ta była niezwykle skomplikowana i faktycznie wymagała długiego zastanawiania – mowa oczywiście o Black Sabbath.

Odcinek II[edytuj]

Mimo wszystko zespołowi wciąż brakowało tego, czego potrzebowały wszystkie prawdziwe gwiazdy i nie chodzi tu o alkohol czy narkotyki, bo tego akurat wszyscy mieli w bród. Chodziło o skandal. Niebawem jednak i ten problem sam się rozwiązał. Na chwilę przed premierą drugiej płyty, Paranoid, wieści o zespole dotarły do brytyjskich środowisk moherowych. Te zaś natychmiast zakrzyknęły jednogłośnie: Piekło i szatany!.

Na płycie znalazły się dwa wielkie hity – Paranoid i Iron Man. Najpewniej są to jedyne piosenki metalowe znane twoim kolegom niebędącym metalowcami, poza Nothing Else Metters oczywiście.

Odcinek III[edytuj]

Wzmożona aktywność, tak koncertowa, jak i skupiona na wydawaniu coraz to nowych płyt, sprawiła, że muzycy zaczęli szukać coraz to nowych doznań. Tony Iommi zamykał się na długie tygodnie w północnoszkockich zamkach, co niewątpliwie wpłynęło na pozytywny wydźwięk utworów na płycie Sabbath Bloody Sabbath. Tymczasem Bill Ward stawiał pozostałym kolegom coraz częściej flaszki na stół. Skutkiem tego już w roku 1974 wylądował wraz z Geezerem wylądował na odwyku, czego oddźwięk można znaleźć w utworze Killing Yourself to Live, który jest na dobrą sprawę peanem na cześć alkoholizmu.

Należy przy tym nadmienić, że Ozziemu udało się uniknąć wspomnianego odwyku, co nie znaczyło, że pił mniej od kolegów. Wręcz przeciwnie, teraz to on zajął się szukaniem Szatana w butelce. Szukał go tam tak zawzięcie, że w 1976 potrafił wyjść na scenę czołgając się. Reszta, osobliwie głównie przymusowi niepijący odebrała to jako zachowanie niegodne muzyka. Wkrótce Ozzy został usunięty z zespołu, a na jego miejscu pojawił się Dave Walker. Jednakże już po pierwszym występie zespołu, zarejestrowanym w radiu BBC, fani zadecydowali: Walker ssie, Ozzy powinien wrócić z powrotem. Przypadkowo zbiegło się to z błaganiem Osbourne’a o powrót. Obiecywał między innymi, że przestanie pić, a także że będzie sprzątał po sobie zabawki. W obliczu tak porażającej argumentacji muzycy nie mieli innego wyjścia niż przyjąć go z powrotem.

Odcinek IV[edytuj]

Niestety Ozzy okazał się równie słowny jak polski polityk. Na dodatek do uzależnienia od alkoholu dołączyło się nowe zamiłowanie do białego śniegu, którym na dodatek nie chciał dzielić się z innymi członkami zespołu. Mimo to muzycy zdołali stworzyć wspólnymi siłami płytę Never Say Die, która jednakowoż nie spotkała się z przychylnym przyjęciem przez nikogo poza ewentualnie nimi samymi.

W międzyczasie wokół Iommiego zaczęła kręcić się żona Osbourne’a, która bezczelnie sugerowała, że zespół ma zły wpływ na jej męża. Oczywiście Tony zaprzeczył, w końcu to Ozzy nie chciał dzielić się kokainą, a nie on. Pomimo to zgodził się poszukać nowego wokalisty. Dobra kobieta zdecydowała się wspomóc go w tych poszukiwaniach i zaproponowała przyjęcie na to stanowisko wyrzuconego właśnie z Rainbow Ronniego Jamesa Dio. Po wstępnych przesłuchaniach Iommi zgodził się na zmianę wokalisty, postanowił jednak nie wspominać o tym Ozziemu, aby nie przerywać trasy koncertowej. W pewnym momencie tajemnica wyszła na jaw. Sprawa zakończyła się rękoczynami i obrzucaniem ciężkimi przedmiotami takimi jak żółwie, kapcie czy widelce.

Odcinek V[edytuj]

Podczas wspomnianej wcześniej trasy koncertowej Ronnie doszedł do wniosku, że przydałby się im piąty członek zespołu, który mógłby robić za Murzyna zająć się grą na klawiszach, podczas gdy pozostali będą zajęci paleniem krzyży i czczeniem Szatana. Wybór padł na niejakiego Geoffa Nichollsa.

Niebawem jednak nadszedł czas na kolejne zmiany. Bill Ward doszedł bowiem do wniosku, że nie ma już z kim pić i wyniósł się z zespołu. Na krótko przed premierą kolejnego albumu, Mob Rules, miejsce perkusisty zajął Vinny Appice. Wywołało to ostrą reakcję Osbourne’a, który przymierzał się do wydania pierwszej solowej płyty i odczuwał usilną potrzebę lansu. O powyższym wcieleniu Black Sabbath wypowiedział się następująco:



Cquote2.svg

To nie jest Black Sabbath tylko czterech pieCenzura2.svglonych makaroniarzy i Geezer[1]
Cquote2.svg

PieCenzura2.svgleni makaroniarze, a zwłaszcza jeden, zaszli jednak mu za skórę tak dalece, że jeszcze w tym samym roku rozwiódł się ze swoją żoną[2].

Odcinek VI[edytuj]

Po nagraniu albumu Born Again zespół ruszył w trasę koncertową, w czasie której Gillan czytał teksty z kartki, a na dodatek się w tym czytaniu mylił. Za sprawą tego, jak i faktu, że Born Again przegrywało w statystykach z płytami zarówno Osbourne’a jak i Dio, Iommi zdecydował o definitywnym zawieszeniu działalności zespołu.

Odcinek X[edytuj]

O Cross Purposes i jego wersji live nie będziemy się rozpisywać, po prostu zacytujemy słowa Geezera:



Cquote2.svg

Cross Purposes Live ssie. Po prostu ssie i nie ma na to lepszego słowa. A ten cały zespół to tak naprawdę tylko pudrowanie trupa
Cquote2.svg

Fani[edytuj]

A Ronnie James Dio nie żyje...

Black Sabbath, tak jak każdy zespół posiada fanów[potrzebne źródło]. Z uwagi jednak na znaczne zmiany w składzie zespołu nie jest to grupa jednorodna. Możemy wydzielić co najmniej kilka podgrup:

  • Fani całego Black Sabbath – najbardziej normalna grupa. Lubi po prostu dobrą muzykę, niezależnie od tego przez kogo wykonywaną.
  • Fani trve Black Sabbath – specjaliści od badania zawartości Black Sabbath w Black Sabbath. Wielbią tylko te płyty, na których gra więcej niż 50% oryginalnych członków zespołu. Najczęściej są to kindermetale.
  • Fani Ozzy'ego Osbourne'a – osoby, które uważają Ozziego za jedynego słusznego wokalistę. Wzorem swojego idola, często hejcą Ronniego Jamesa Dio i jego fanów. Najczęściej są to panie wiekiem dorównujące Ozziemu. Tak, może być wśród nich także twoja babcia.
  • Fani Ronniego Jamesa Dio – osoby, które uważają Ronniego za jedynego słusznego wokalistę. Wzorem swojego idola, często hejcą Ozziego Osbourne'a i jego fanów. Nie posiadają ogólnej charakterystyki, ale można ich poznać po wtrącanych często frazach typu: Żegnamy cię Ronnie albo …a Ronnie James Dio nie żyje.
  • Fani Iana Gillana – najmniej liczna, acz najbardziej fanatyczna grupa. Hejci wszystkich innych wokalistów, a za jakiekolwiek uwagi na temat tego, że jej idol nie potrafił się nawet nauczyć tekstów piosenek na pamięć[3] jest gotowa zabijać.

Przypisy

  1. Obrażanie Geezer'a nie wchodziło w grę, bo ktoś musiał grać na jego solowych płytach
  2. Tą, która poleciła Iommiemu Ronniego Jamesa
  3. Patrz bootleg Born in Hell