Rower wyczynowy

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Rower wyczynowy jest to rower służący do wykonywania różnych dziwnych ewolucji zarówno na ziemi jak i w powietrzu na dużych wysokościach. Aby móc latać na tym sprzęcie z przedsionka piekieł trzeba posiadać specjalne uprawnienia, między innymi Paszport Polsatu, być znajomym Piaska a także zawsze posiadać przy sobie dekoder fal mikrofalowych.

Do uprawiania tej dyscypliny trzeba posiadać specjalny sprzęt np. koła wzmacniane gwoździami czy też rama z Biedronki (robiona jest na zamówienie, które składamy przy kasie monopolowej). Nie możemy zapomnieć o amortyzatorze, który koniecznie musi być smarowany miodem, który sie nie perli. Niezbędne także są przerzutki typu Shimanosyyy dostępne u Pana Zdzicha na Kołłątaja we Wrocławiu. Pan Zdzich jest wyłącznym importerem na całą Polskę, gdyż tylko on zna ludzi którzy przerzucają je przez Odre w godzinach nocnych.

Jak wiadomo najlepsze do nauki skakania są największe krawężniki, z których można wykonywać różne dziwne triki takie jak skok na krawężnik, zeskok z krawężnika itd. Podobno gdzieś w Polsce istnieje taki jeździec, który na krawężnik potrafi wskoczyć i zeskoczyć w tym samym czasie. Z nieujawnionych źródeł wiadomo, iż należy on do tajnego programu NASA ale są to niepotwierdzone informacje.

Pierwszy rower wyczynowy odkryto w 1940 roku w Południowym Zimbabwe gdzie wykopaliska prowadzili Chińscy naukowcy, którzy szukali wiecznie żywego Lenina. Znaleźli również rysunki naskalne na których uwidocznione były sytuacje z życia tych plemiennych mieszkańców, którzy wykorzystywali te machiny prawie latające do polowań na mamuty a także do wskakiwania na kokosy po owoce kiwi. W latach 1955-1969 w USA rowery wyczynowe były zakazane z rozkazu ówczesnego prezydenta. Jak stwierdził: Nikt nie może być lepszy ode mnie. Prezydent po prostu się przestraszył, że ktoś pobije jego lot z 2 schodów pod McDonaldem w Michigan odbyty podczas wielkiej zimy.

Wracając do rowerów wyczynowych, po złożeniu już naszego wspaniałego sprzętu na widok którego wszystkie panienki z Dolmelu wymiękają, należy sie zabezpieczyć przed ewentualnymi urazami. Jesli stan funduszy nie pozwala na zakup odpowiednich ochraniaczy na początek możemy wsadzić sobie poduszkę w majtki a na głowe założyć wydrążonego kokosa bądź durszlak mamusi. Na nogi możemy założyć kawałki blachy i przywiązać je sznurkiem od prania. Lecz jeśli nas stać na dobry sprzęt należy się zgłosić do pana D. który jest dostawcą Miodu Typu Nie Perlący Się na całe Chiny. Po zakupie słoika tego wyrobu nasmarujcie się zawartością a następnie zagryźcie Piernikiem, który się nie perli. Pamiętając o tych wszystkich rzeczach macie 2% szans że wrócicie do domu w jednym kawałku.