Oto odświeżona Nonsensopedia! Tekst rozjeżdżał się na dużym monitorze? Teraz to przeszłość! Od teraz Nonsensopedia na komputerze wygląda tak, jak na telefonie – sprawdź!

Nonźródła:Das Kristallnacht in nomine Dei...

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru


Das Kristallnacht in nomine Dei
Gdy słońce wzejdzie raz ostatni
Nikt nie ucieknie z tej matni
Szklista tafla nieba mroki sklei

Zawiodą krzyki, znikną głosy
Nie będzie ucieczki, nie ma zwrotu
Gdy poczujesz dech strzały grotu
spadną włosy jak zboża kłosy

Przyjdą anieli dalszej Elei
Na trąbach zagrają hymnik raz
Do raju wezmą lub będzie kwas
Das Kristallnacht in nomine Dei

Inżynier Karwowski westchnął. Papier w drukarce się skończył. Kot od dwóch godzin łasił się, błagając o jedzenie. Opuściła go żona... zagubiona jak podmiot domyślny w tych dwóch zdaniach. I tak najgorszy był jednak brak papieru. Kot mógł sobie zdychać, podobnie jak żona. Tylko przeszkadzali inżynierowi w pracy.

Kawa, kawa, kawa. Więcej kawy. Cholerne wiaty nie chciały się wrysowywać tak szybko jak powinny. Projekt i tak był do oddania na wczoraj. A na dodatek skończył się papier. Gdzie w środku nocy można znaleźć papier do drukarek? Serwetki, serwetki nadadzą się równie dobrze. Tak, drukujemy. Nagle drukarka zgrzyta i rozrywa surowiec na strzępy. Dziadostwo dołączane za darmo do Neostrady.

Jak żyć, panie premierze? Nie ma już niczego, tylko jeden chlew został. Obrzydliwe CAD-owskie oprogramowanie. Zawiesiło się przy kolejnej próbie drukowania. Wszystkie dane zostaną utracone, a plik skasowany. Komunikat był jasny, opcja tylko jedna – zatwierdzająca. Jesteś bezrobotny, Karwowski. To był w końcu projekt obwodnicy Warszawy. Kontrakt na kilkaset milionów złotych. Był na ukończeniu. Brakowało tylko kilkunastu cholernych, ztmowskich wiat. Kurwa mać!

Nic, tylko się pochlastać! Tak, to jest myśl. pochlastać się i mieć wreszcie spokój z tą całą robotą. Raz na zawsze! Ale z drugiej strony, to było takie brudne. Nie, wystarczy skoczyć z okna. Siódme piętro, dwa i pół metra wysokości piętra, około dwudziestu trzech na każdy strop... Razem jakieś siedemnaście metrów. Prędkość rzędu 17 metrów na sekundę... Siła miażdżąca kręgosłup rzędu dziesięciu kiloniutonów. Wystarczyły trzy. Szybka, natychmiastowa śmierć.

Nie namyślał się długo. Skoczył. Śmierć przyszła błyskawicznie.

***

– Witamy w sali samobójców – stwierdził diabeł, czochrając się po koziej bródce. – Właśnie otrzymaliśmy zamówienie na budowę obwodnicy Dziewiątego Kręgu. Szukamy projektanta…

AAAAA!!!

Chlip, wierszyka nie będzie...