NonNews:IKEA otwiera biuro podróży

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Takie widoki na wyciągnięcie dłoni!

28 lutego 2020

IKEA rozszerzyła ofertę – oprócz hotdogów za 2 złote i darmowych ołówków będzie oferować podróże za 0 zł w najbardziej odległe miejsca świata.

Pierwszą turystką została amerykańska influencerka (ach, te anglicyzmy…), która podzieliła się zdjęciami z Bali na Instagramie, a potem na Youtubie przyznała że wyjazd odbył się za pośrednictwem sklepu IKEA. Pojechaliśmy do siedziby firmy, by dowiedzieć się dlaczego postanowiła poszerzyć swoją ofertę. Powitał nas sam pomysłodawca – inżynier Svensen Burdelsen:

Redaktor Przedjutrza: Jak pan wpadł na ten pomysł?
Svensen Burdelsen: Wpadłem na to, gdy po koncercie metalowym obudziłem się z gołą dupą na fiordach i potwornym bólem głowy. Pomyślałem wtedy, że podróże mogą stać się obok gastronomii największym magnesem na klientów.
R: Jak odbywa się podróż?
S: Nasz system transportowy opiera się na realistycznych modelach imitujących rzeczywistość rejonu, które za pośrednictwem osobnika o nadrzeczywistym widzeniu lub nieco starszego nastolatka przesyła sygnał do biologicznego systemu operacyjnego. O ile w pierwszym przypadku jest to możliwe, o tyle w przypadku milenialsa ze względu na brak takowego systemu potrzebny jest jego sztuczny odpowiednik w postaci telefonu. Opracowany przez nas system praktycznie niezauważalnej teleportacji aktywuje się w momencie wejścia do sklepu, by podczas włączania Instagrama przenieść nas w wybrane miejsce, czasem wspomagając się funkcją Photoshop, w razie gdyby zrobiony przez nas system iluzji nie działał jak należy.
R: O ile wiem system działa tylko w USA i objął jak na razie tylko wyjazd na Bali. Czy planuje Pan również wyjazdy w inne rejony? Czy system będzie działać w Polsce i obejmie najbardziej oblegane przez Polaków miejsca?
S: Ofertę zamierzamy oczywiście poszerzyć, choć byłbym sceptyczny w przypadku wycieczek po Polsce – na Podlasiu nic nie ma, a na Zachodzie wszystko co dobre i tak jest niemieckie. Obawiam się też uruchomienia tam systemu ze względu na próby wejścia zimowego na Mount Everest w skarpetach i sandałach, co mogłoby nie tylko skończyć się tragedią, ale również zniesmaczyć nieobeznanych z nową ofertą klientów. Mimo tego został on uruchomiony, choć jak na razie z ograniczoną liczbą lokalizacji.

Jeśli więc chcesz odwiedzić odległe rejony i przede wszystkim sprawić, że sąsiadowi gul skoczy, to spiesz się – oferta last minute!

Źródło[edytuj]