Nonsensopedia:Artykuły na medal/Archiwum

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Artykuły na medal



Poradnik:Jak zabawić grupę milenialsów

Wzrok wbity w ekran, umysł zatopiony w internecie – jak ich zresocjalizować?

Siedzisz na przeraźliwie nudnej imprezie, gdzie wszyscy od godziny wgapiają się w ekrany smartfonów i chcesz rozruszać towarzystwo? A może przypadła ci niewdzięczna rola zabawiania bandy scyfryzowanej młodzieży na jakiejś wycieczce integracyjnej? Nie martw się, pomożemy ci! Przygotowaliśmy na tę okazję zestaw dobrze znanych gier i zabaw towarzyskich, ale w formie przystępnej dla upośledzonych analogowo.

Głuchy telefon z Google Translate

Do zabawy potrzebne będzie od trzech do kilkunastu osób ze smartfonami lub innymi perfidiami napędzanymi krzemem z dostępem do internetu. Wybieramy osobę zaczynającą, może to być na przykład posiadacz telefonu z największym ekranem lub najbardziej pojemnego powerbanka. Osoba ta wymyśla jedno, proste zdanie i tłumaczy je przy pomocy Google Translate na najbardziej egzotycznie brzmiący język z listy, ewentualnie na ślunski. Następnie należy skopiować krzaczki wyprodukowane przez translatora i przesłać je następnej osobie mesendżerem, łotsapem czy innym SMS-em.

Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii

Ta mapa może być obiektem zainteresowania Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii

Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii, w skrócie KSNGpGRPGUGiKurząd, zajmujący się[potrzebne źródło] ustalaniem nazw wsi, krzaków, ścieżek, latarni ulicznych, obiektów handlowo-przemysłowych, akwenów wodnych i czego tylko na OpenStreetMap nie znajdziesz w Algerii, U. S. i A., Peru, Bhutanie, Czechach, na Haiti i Kiribati, oraz wszędzie indziej, gdzie nie sięga władza naszego Rządu.

Główne zajęcia Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii

Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii zajmuje się ustaleniem, czy aby na pewno obecna nazwa dowolnego obiektu geograficznego znajdującego się na Ziemi, zarówno spośród naturalnych, jak i stworzonych przez człowieka jest rzeczywiście aktualna, bądź też przypadkiem nie potrzebuje natychmiastowej zmiany na inną. Poza tym, rozpatruje, czy przypadkiem jednak poprzednia nazwa nie była bardziej adekwatna. I tak, na przykład:

Inflacja kosmologiczna

Nie ma czegoś takiego jak darmowe galaktyki

Inflacja kosmologiczna – okres niestabilnej koniunktury astrofizycznej w okresie 10-36–10-36 sekundy po Wielkim Wybuchu spowodowany nadmierną emisją ciemnej materii przez Narodowy Bank Reptilian. Szacuje się, że w tym okresie stopa wzrostu czasoprzestrzeni wyniosła 1076%. Następstwem inflacji było powstanie większości kluczowych zasad regulujących Wszechświat obowiązujących do dziś.

Przyczyny i kontekst historyczny

Przedinflacyjna gospodarka multiwersum charakteryzowała się stabilną koniunkturą opartą na parytecie nulujących informacji cząstkowych (1 NIC), zapewniającą stabilne ceny energii. Głównym problemem, z jakim zmagała się ówczesna produkcja przemysłowa, była niska podaż pieniądza, która hamowała wzrost, pomimo wysokiego popytu i potencjału przedsiębiorstw…

Nonźródła:Teologiczna interpretacja sieciowego rozkładu jazdy pociągów

Objętościowo cegła dorównuje Biblii, teologicznie zresztą też

Oto kompleksowa interpretacja teologiczna sieciowego rozkładu jazdy pociągów. W tej księdze rysuje się bowiem Twoja przyszłość. Wszyscy korzystają z dobrodziejstw tej księgi, nieważne, czy mieszkają w Warszawie, Gdańsku, Żaganiu czy Czeremsze. No chyba że ktoś jest z Jastrzębia-Zdrój.

Oprócz codziennych użytkowników i czytelników, używających go zgodnie z podstawowym zastosowaniem, SRJP stał się obiektem zainteresowania filozofów, teologów, badaczy literatury i innych specjalistów, którzy pomagają odkrywać jego prawdziwe znaczenie.

Sieciowy rozkład jazdy pociągów składa się z wielu części pochodzących z różnych czasów i napisanych przez różnych autorów.

Arthur Harris

Najlepsza trasa objazdowa lat 40.

Sir Arthur „Bomber” Harris (ur. 13 kwietnia 1892, zm. 5 kwietnia 1984) – brytyjski marszałek, lotnik, wojskowy, bomber, strateg, taktyk, rzeźnik, dobry człowiek, idol ruchu antyfaszystowskiego i patron Drezna. Dzięki opracowanej przez niego i wprowadzonej w życie koncepcji nalotów dywanowych naziści na własnej skórze mogli się przekonać, co oznacza przysłowie kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Był skuteczny do tego stopnia, że nawet we własnym sztabie nie podawano mu ręki. Jeden z trzech Brytyjczyków, obok Gordona Ramsaya i Ronniego O'Sullivana, który mógł na bankiet przyjść napruty jak szpadel, zwyzywać wszystkich od ladacznic, położyć członka na stole i nadal uchodzić za angielskiego dżentelmena.

Marsz na orientację

Bachor na punkcie kontrolnym. Że też się nie zgubił…

Marsz na orientację (nie mylić z biegiem na orientację, który jest podobny ale inny) – rodzaj gry komputerowej w terenie, najczęściej w lesie, oscylującej pomiędzy biegiem a geocachingiem. W dużym skrócie polega na odszukiwaniu punktów w terenie, według mapy, którą przygotowali organizatorzy. Biega się najczęściej po lesie i różnych parkach, choć bywają też imprezy czysto miejskie, co ma ten urok, że punkty kontrolne są likwidowane przez miejscowych meneli, zanim znajdą je zawodnicy.

Aby uprawiać marsze na orientację potrzebny jest specjalistyczny sprzęt: kompas, mapa, komplet przyrządów geometrycznych, tablice sinusów, kurwimetr, sprzęt strażacki do ratowania ludzi z bagien i całą masa innych rzeczy, których przydatność trudno ocenić przed startem.

Nonźródła:Szarańcza

Lecimy wam wpier.jpg

– Móóój łeeeb… – zawyłem z cicha. Bolało wszystko. Głowa, mięśnie, wątroba, kości, włosy, paznokcie, skarpety których wczoraj nie zdjąłem przed snem… Łóżko też bolało. Z jednej bezkształtnej masy bólu powoli wyłaniały się poszczególne bodźce, jak kolce i kłuły odpowiednie zmysły. Cierpienie promieniowało od oczu wystawionych na światło słoneczne w głąb czaszki i gdzieś w okolicach móżdżka spotykało się z bólem uszu pulsującym w rytmie uderzeń wiertarki udarowej sąsiada.
– Ja pierdolę, kurwa.
Nie no, coś trzeba ze sobą zrobić, wstać, stawić czoła kolejnemu dniu i jak zwykle oberwać od życia plaskaczem. Jako że do sąsiada tłukącego wiertarką od białego rana (co on tam do cholery wiesza) dołączyło monotonne buczenie jakiejś muchy zawzięcie próbującej mi usiąść na nosie, postanowiłem wstać. Astrologowie zapowiadają koniec świata! – krzyczał nagłówek jakiegoś szmatławca leżącego na podłodze.

Szlak turystyczny

I wszystko jasne, prawda?

Szlak turystyczny – (nie)specjalnie oznakowana droga, którą w zamierzeniu organizatorów, powinna zmierzać wycieczka. Jest wytyczony w terenie, i, przynajmniej teoretycznie, powinien być łatwy do znalezienia i widoczny na całej trasie. Przeciętny turysta na szukaniu szlaków i prostowaniu błędów wynikających z ich przebiegu spędza statystycznie 33% wycieczki – dla niższych partii Karkonoszy oraz całych Gór Sowich należy tę liczbę pomnożyć przez dwa. Generalnie nie są przeznaczone dla różnej maści Januszy turystyki i zakładają minimalną ilość oleju w głowie. Znaki są ulubionym obiektem ataków różnej maści wandali, którzy właśnie w tym miejscu uparli się napisać sprayem, że Juzek jezd gópi i nawet im do głowy nie przyszło, że ktoś będzie potrzebował tych białych i kolorowych kresek.

Język duński

Osobniki najlepiej przystosowane do fonetycznych wymagań języka duńskiego. Ten mały ma przed sobą świetlaną przyszłość

Język duński, dansk språg – narzecze, którym władają ludy na zachód od Bałtyku, a niegdyś również Wikingowie oraz różnej maści masy awanturnicy napadający znienacka Europę. Z tego powodu charakterystyczne cechy języka praduńskiego można znaleźć na przykład w angielszczyźnie. Współczesny język duński jest stadium pośrednim między angielskim, niemieckim, norweskim, mową świń przy korycie i cholera wie, czym jeszcze. Język duński jest o tyle wyjątkowy, że słuchając osobnika nim władającego nie sposób odróżnić ile alkoholu wypił ów Duńczyk przed wygłoszeniem swojej oracji; z tego powodu policja duńska częściej niż inne stosuje badanie alkomatem. Istnieje podejrzenie, że małe dzieci nie mówią po duńsku, gdyż jest to dla nich język za trudny, a uczą się go przez osmozę w dalszych latach życia. Według innych źródeł duński jest jedną z postaci klinicznej choroby gardła, niedającej się wyleczyć żadnymi znanymi metodami.

Podręcznik językowy

Mr Smith zawsze mieszka w Londynie

Podręcznik językowy – książka, której celem (w teorii) jest nauczyć języka obcego. Zwykle zawiera kilkaset stron, zupełnie niepotrzebnie, gdyż większość przetrzymuje próbę najwyżej kilku kartek. Ponieważ język obcy to nie matematyka, nie jest tak, że w każdym podręczniku 2 + 2 = 4, a już na pewno nie tak, że tego samego czasu używa się zawsze w tych samych okolicznościach. Stąd autorzy podręczników wykreowali kilkaset rodzajów gramatyki; uczeń, który uczył się z podręcznika A, za żadne skarby nie odnajdzie się w podręczniku B. Jeszcze gorzej, gdy przyjdzie mu zmienić podręcznik w trakcie nauki: każdy kieruje się własną, hermetyczną logiką. Jest to prawdopodobnie powód, z którego większość uczniów kończy na poziomie A1.

Czytanki

Zazwyczaj bohaterem podręcznika jest rodzinka 2+2 (której zawsze wychodzi 4) plus jakiś kotek i piesek i która ma życie jak w Madrycie (nawet jeśli nie jest to podręcznik języka hiszpańskiego). Zwyczajne problemy drugiego świata najczęściej ich nie dotyczą: śpią na forsie, jedzą to co najlepsze itd. Osoba uczona języka na współczesnych podręcznikach przyjeżdża do Londynu i rzadko jest w stanie poradzić sobie z najprostszym problemem: od zawiązania buta (cholera, jak są sznurowadła po angielsku?) do przebukowania biletu na samolot.

Markus Eisenbichler

Ajzenbiśla skoncentrowana na skoku

Markus Eisenbichler (czyt. Wściekła Ajzenbiśla; ur. 3 kwietnia 1991 w Siegsdorf) – niemiecki skoczek narciarski. Najbardziej wkCenzura2.svgny zawodnik w historii tego sportu.

Życiorys

W wieku 5 lat mały Markus miał wypadek. Przyssał się ustami do rury odkurzacza. Zanim znaleźli go rodzice, ten specyficzny pierwszy pocałunek poczynił nieodwracalne zmiany. Otwór gębowy przyszłego skoczka został rozciągnięty i tak zostało mu do dziś. Z tego powodu śmiali się z niego koledzy w szkole. A kiedy Markus otwierał usta, żeby wyrazić swoje niezadowolenie, śmiali się jeszcze bardziej. Wtedy właśnie rodzice zapisali Eisenbichlera do lokalnego klubu narciarskiego, licząc na to, że kiedy ich dziecko zajmie się skokami, przestanie się tak wkurzać na rówieśników. Nie wyszło, ale Markus został przy sporcie do dziś.

Poradnik:Jak otworzyć butelkę wina

Krajobraz po bitwie. A czy ty podołasz?

Jak otworzyć butelkę wina – poradnik.

A więc jakimś cudem zaciągnąłeś do swojej piwnicy urocze dziewczę, przygotowałeś coś do jedzenia i nabyłeś butelkę przedniego wina. Nadszedł najważniejszy moment wieczoru (lub drugi najważniejszy, zależy jak ci pójdzie), należy rozpieczętować flakon. Pewnym ruchem podnosisz ze stołu butelkę, dziewczę patrzy na ciebie z wyczekiwaniem.

Cholera, właśnie, jak otworzyć wino? Dyskretnie wyciągasz z kieszeni telefon, zadajesz pytanie niezawodnemu wujkowi Google i trafiasz na ten oto poradnik. Zatem do dzieła!

Tuba

Operator tuby w momencie otrzymania od niej ostrzegawczego ciosu

Tuba – instalacja pneumatyczno-hydrauliczna, wykorzystywana jako zasilany płucami przenośny generator fal akustycznych o niskich częstotliwościach, zwykle składany ze zdobytych z odzysku metalowych rur, zaworów oraz elementów poszycia snopowiązałek. Wykorzystywana również hobbystycznie do muzykowania.

Sposób działania

Tuba zasilana jest energią ludzką. Podłączenie do źródła energii jest stosunkowo proste – należy nałożyć instrument na grającego tak, aby jego usta znalazły się tuż przy porcie zwanym ustnikiem. Następnie grający powinien – uważając, aby nie wybić sobie zębów lub ewentualnie złamać języka – dmuchnąć przy ściśniętych wargach, aby te zafurgotały.