Zabrze

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
W zasadzie herb miasta

Bardzo się cieszę, że czytacie o Zabrzu

Z Łaski Pani Prezydent Gminy o Zabrzu

Zabrze, ojczyzno moja… nie, to nie tak…

Ktośtam o Zabrzu

Zabrze – miejscowość położona na południu Polski w województwie śląskim, które uważa się za miasto, nie posiadając przy tym rynku. Teren zabudowany z wieloletnią tradycją (do początku XX wieku było największą wsią w Europie[1]), zwane również przez nielicznych mieszkańców kolejną dzielnicą Gliwic tudzież Katowic.

Historia

Z tajnych kronik Galla Anonima wynika, iż na ziemiach dzisiejszego Zabrza znajdowały się akweny wodne, w których spokojnie żyły sobie żaby. Pierwsza nazwa osady brzmiała Żebrze, następnie Żabrze, aż w końcu aby ułatwić sobie wymowę ludność wygnana z okolicznych dworów zaczęła mówić Zabrze.

Komunikacja

Do Zabrza można dojechać w różnoraki sposób: autobusem, tramwajem, pociągiem, taksówką… Nie należy jednak pokładać większego zaufania w GPS, jako że wiele miejsc w mieście to ulice-widmo. Natomiast tutejsze autobusy i tramwaje są bardzo dobrze przystosowane do przewozu osób podczas upałów poprzez zastosowanie nowatorskich rozwiązań chłodzących, niezawodnych również w przewiewne w dni deszczowe. Dworzec kolejowy jest jednym z liczniejszych miejsc spotkań młodzieży, która zawsze chętnie służy pomocą w odciążeniu nas z zbędnego bagażu. Podróżni winni pamiętać o tym, aby pod żadnym pozorem nie wsiadać, ani nie wysiadać na drugim peronie. Zabrzańskie tramwaje posiadają magiczne właściwości. Pomimo ich wieku, który niedługo będzie liczbą trzycyfrową, potrafią bez problemu jeździć z prędkością 80 km/h po torach z kilkunastocentymetrowymi uskokami, płytach betonowych, a także trawie.

Edukacja

W Zabrzu znajduje się wiele szkół podstawowych, dużo gimnazjów i ileś tam licea, które są ewenementami na skale całego miasta, gdyż produkują rocznie setki hipsterów, jednak najbardziej znanym i dziwnym liceum jest szkoła plastyczna. Dojazd tam jest w zasadzie niemożliwy.

Atrakcje

  • Centrum Zabrzańskie – najciekawsze miejsce w całym Zabrzu, gdyż nie ma rynku. Plac o powierzchni znaczka pocztowego, kiedyś w dodatkowo przecięty na środku linią tramwajową. Z tego powodu można było przypadkiem zostać przejechanym przez motorniczego palącego gumę. Dzisiaj można spotkać tam o dziwo normalnych ludzi.
  • Targowisko miejskie – tzw. Bangladesz, główne miejsce zaopatrzenia mieszkańców w najnowsze kasety na Pegasusa i składanki disco-polo z lat '90. Niedawno przebudowano je w garażowisko.
  • Platan („Serce Zabrza”) – duży sklep w centrum miasta. Można tam spotkać wypindrzone lale i różnego rodzaju margines społeczny, gapiący się bez sensu na stoisko z telefonami komórkowymi lub oglądający mecz przy stoisku nc+
  • Pętla tramwajowa Lompy – nazywana przez tubylców Lumpami, na której notoryczni gapowicze uciekają przed kanarami.
  • ul. Buchenwaldczyków – bieg z przeszkodami w godzinach wieczornych. Jeżeli zabłądzisz samochodem, to nie zwalniaj! Poniżej 40 km/h cygańscy mechanicy podpierdolą ci opony.
  • ul. Sierotki – banda rozwydrzonej młodzieży siedzi na schodach i chleje browary, jeszcze na oklepanie twarzy można się załapać w knajpie.
  • ul. Sienkiewicza – to samo co Buchenwaldczyków, nocami pełna meneli wracających z nocnego sklepu.
  • Zandka – rzut siekierą na odległość, najlepiej w drzwi oraz chowanie się po oponach.
  • Osiedle Borsiga (osiedle w Biskupicach) – tak naprawdę państewko anarchistyczne. Oferuje atrakcyjny wpCenzura2.svgl za żywota, wybijanie szyb w oknach, kradzieże, gwałty i rozboje. Połowa ludności nie wie gdzie jest, dlatego nieobeznani przybysze z innych dzielnic omijają całe Biskupice żeby na nie nie trafić.
  • Dzień meczu Górnika Zabrze – dzień, w którym ul. Damrota bije rekordy ustanawiane przez ul. Buchenwaldczyków a PKM Gliwice profilaktycznie wypuszcza na swoje linie przechowywane specjalnie na tę okazję Ikarusy.
  • Linia autobusowa nr 111 – już za trzy złote możesz odbyć siedemdziesięcio minutową wycieczkę krajoznawczą po takich atrakcjach Zabrza takich jak Mikulczyce, Osiedle Borsiga, Zandka czy też Makoszowy.
  • Linia autobusowa nr 89 – podobnie jak 111, wycieczka nie trwa jednak siedemdziesiąt minut, bo autobus podróżuje nie tylko w przestrzeni, ale też w czasie i równoległych wymiarach. Ostatnio widziany w Irlandii, Moskwie i na Zaborzu. Linia stworzona przez niewyżytego zboczeńca, który pomylił się o dwadzieścia, przez co zamiast orgii o charakterze oralnym powstał wehikuł czasu.
  • ul. Stanisława Struzika (pola) – codzienne miejsce spotkań pijackiej młodzieży, biesiadującej do nocy w starym bunkrze, tudzież wysypisko śmieci. W weekendy pojawiają się modelarze.
  • Galeria Zabrze – nowe centrum handlowe. Znajduje się na ul. Wolności i Barbary. Można tam się wybrać na kręgle i bezskutecznie pozarywać.
  • Planet Club – od jakiegoś czasu wpuszczają tam gimbusy.
  • Klub muzyczny Przychodnia – melina na Placu Teatralnym, gdzie za jedyne 6 złotych można napić się piwa, pośpiewać i popatrzeć na zabrzańskie galeriany, ale broń boże do nich nie podchodź, bo okoliczne dresy okupujące krzesła przy barze lubią dawać po pysku. Niektórzy mówią, że wszystko co blisko teatru musi wiązać się ze sztuką, w tym wypadku mamy do czynienia ze sztuką spuszczania wpierdolu.
  • Nabil – kolejny „pub”. Nazwa to kraj, z którego pochodzi właściciel, tyle, że dla niepoznaki od tyłu. Sprytne nie? Siedziba sytuuje się w cygańskiej dzielnicy więc o utratę portfela czy wpierdol nie trzeba nawet prosić. Jedzenie całkiem dobre i dobra atmosfera gdyż ww. właściciel zawsze się Tobą dobrze zajmie. Gorzej z gośćmi, gdyż walą tam gimbazjalne tłumy.
  • Ministerstwo Śledzia i Wódki – miejsce, w którym zjesz, napijesz się, wyjdziesz i znikniesz w niewyjaśnionych okolicznościach. Wyjątkową atrakcją pubu jest fakt, że wieczorami przez jego okna można zobaczyć nowoczesną adaptacje bitwy pod Grunwaldem gdyż lokal znajduje się w okolicy, w której cyganie mieszają się z dresami i kibolami Górnika.
  • Stadion Górnika – modernizowany od kilku lat. Pięć razy w roku ma być przeznaczony do oddania, jednak albo gubi się inwestor, albo coś zostaje niedokończone, a to data oddania wypada w niedziele i po prostu nie wypada. Kiedyś nosił nazwę Adolfa Hitlera, dziś, wybitnego speca od picia alkoholu, zabawy, hulaszczego trybu życia i kopania się po czole – Ernesta Pohla.
  • Nowy basen na Koperniku – nikt nie pamięta jego nazwy. Zjeżdżalnia jest uruchamiana tylko o wyznaczonych godzinach.
  • Plac Wolności – skrawek placu z McDonaldem. Jedyna atrakcja. Niestety McDonald's został zamknięty, powstanie tam teraz tania jadłodajnia.

Dzielnice

  • Centrum – bardzo uczynni ludzie, zawsze skorzy do pomocy noszenia nie swoich portfeli.
  • Biskupice – ludzie pod wpływem alkoholu mawiają iż widzieli biskupa. Turyści omijają je, bo boją się, że trafią na osiedle Borsigwerke. Tak naprawdę Biskupice, to nie miejsce,a stan umysłu. Mieszkańcy tego miejsca nie uznają zdobyczy współczesnej cywilizacji toteż swoje furmanki zatrzymują na środku głównej ulicy. Dzieci gonią tramwaj twierdząc, że czerwona „glizda” pożarła ludzi, a autochtoni trudnią się tropieniem węży – najlepiej po zmroku i na jedynej asfaltowej drodze, która prowadzi do równie pięknej dzielnicy Bytomia.
  • Grzybowice – mieszkańcy tej dzielnicy są dzielnymi zbieraczami grzybków...
  • Helenka – z najstarszych opowiadań mieszkańców płci męskiej można domniemywać iż nazwa tej dzielnicy pochodzi od frywolnej pani o wdzięcznym imieniu Helena.
  • Osiedle Janek – nazwa prawdopodobnie powstała w analogii do dzielnicy Helenka.
  • Kończyce – mieszkają tam głównie agresywni ludzie w podeszłym wieku.
  • Maciejów – główną atrakcją są lasy i pobliskie meliny.
  • Makoszowy – grasują tam agresywni górnicy wracający z szychty.
  • Osiedle Mikołaja Kopernika – tu było ściernisko, ale nie będzie San Francisco. Perła sowieckiej architektury i planistyki z niezliczoną ilością ulic-labiryntów i PGR-ów. Jeżeli twój samochód nie chce odpalić musisz się tam udać! Tamtejsi mechanicy uruchomią go i odjadą nim szybciej, niż myślisz!
  • Mikulczyce – dosyć duże zadupie. Ma Lidla i Biedronkę, co czyni to miejscem walki o klientów!
  • Osiedle Młodego Górnika – położone w miejscu, z którego bliżej jest do Warszawy, Kalifornii lub Władywostoku, aniżeli do centrum Zabrza. Linia autobusowa nr 111 jest jedynym elementem łączącym je ze światem i jednocześnie określającym jego przynależność do Zabrza.
  • Pawłów – ciekawe zjawiska można zaobserwować nocą.
  • Rokitnica – jedna ulica, same pola, ale atrakcje gwarantowane. Posiada pętlę autobusową, na której nie zawraca żaden autobus.
  • Osiedle Tadeusza Kotarbińskiego – tzw. Waryniol, jedno z największych skupisk kiboli Górnika i drugie po Maciejowie skupisko melin.
  • Zaborze – jeśli jesteś cyganem, punkiem i wszystkim innym niż skinem, skatem lub dresem – masz przCenzura2.svgane.
  • Sośnica – podobno należy do Gliwic, ale jej mieszkańcy się tym nie przejmują i hołdują KSG.

Zobacz też

Przypisy

  1. pomijając Rosję