Raw Air

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Raw Air (ang. Surowe powietrze) – norweski turniej w skokach narciarskich rozgrywany od 2017 roku. Można powiedzieć, że zastąpił Turniej Nordycki, gdyż opiera się on na podobnych zasadach i jest równie (a nawet bardziej) morderczy jak ten, jednak rozgrywa się on tylko w Norwegii, a kwalifikacje także liczą się do noty tego cyklu. Turniej Raw Air jest produktem raczej niedopracowanym, z wątpliwą organizacją, wadliwymi przepisami, taką sobie estetyką. A jednak pierwsza jak i następne edycje „najbardziej morderczego turnieju w historii dyscypliny”, jak ochrzcili ją niektórzy dziennikarze, z całą pewnością można było uznać za żenadę sukces.

Przebieg „Rowerków”[edytuj • edytuj kod]

Rywalizacja w pierwszej edycji przebiegała pasjonująco. Stefan Kraft i Andreas Wellinger szli łeb w łeb w drodze do wielkiego i prestiżowego pucharu talerza. Rywalizacja w drużynówce w Vikersund to już był kosmos, to był chyba jeszcze lepszy konkurs niż Planica 2005. Dość przypadkowa mieszanka odpowiednich warunków atmosferycznych, wyczucie Borka Sedlaka i tańce z belkami odważne, a zarazem odpowiedzialne decyzje jury dostarczyły nam tyle adrenaliny i dopaminy że niektórym z nas trudno było zasnąć. To, co nasza czwórka zrobiła na największym mamucie na świecie, przyprawia wciąż o gęsią skórkę. Wszyscy z rekordami życiowymi, a Piotrek z rekordem Polski. Kolejne podium drużynowe. Oczywiście nie tylko Polacy latali jak ptacy. Ktoś pewnie już gdzieś policzył, ile było wtedy skoków na bulę poza 230. metr i ilu skoczków poprawiło swoje rekordy życiowe. Ale najważniejsze jest oczywiście to, że pobity został rekord świata, który Kraft odebrał Johannsonowi, który z kolei odebrał go Fannemelowi, który z kolei odebrał go komuś tam ale najważniejsze, że koniec końców Austria odebrała go Norwegii. Ostatni w tym turnieju konkurs indywidualny z kolei oddzielił chłopców od mężczyzn. Pokazał raz jeszcze ile w skokach znaczą chłodna głowa i doświadczenie. Powietrze było surowe, a Wellinger i Kraft się zagotowali w locie. Dwudziestodwuletni Niemiec skopał swój skok zupełnie. Dwudziestoczteroletni Austriak miał spore problemy po wyjściu z progu, ale nie przeleciał buli to co z tego wyciągnął to tylko bić brawo. A trzydziestoletni Polak oddał kolejny rewelacyjny skok jak gdyby to nie chodziło o finał turnieju, tylko lekki rozruch przed śniadaniem i zmiażdżył rywali. Ostatecznie talerz zdobył Mocny Stefek przed Kamykiem i Andim. Turniej w wykonaniu naszym wyglądał słabo znakomicie.

W kolejnym Stoch turnieju skakał niczym przybysz z innej planety powodując opadnięcie szczęk u rywali. W następnym samuraj robił to samo z rywalami co nasz orzeł. W 2020 roku również wygrał Kamil, jednak warto zaznaczyć, że pomógł mu fakt, że turniej został okrojony przez koronaświrusa leśnych dziadków z FIS-u.

Skutki[edytuj • edytuj kod]

Mimo morderczości turnieju, był raczej pozytywnie odbierany przez skoczków i kibiców. Niestety głównie przez ten turniej powstawały też inne głupie turnieje o nijakiej kreatywności czy wartości, które tylko dobijały zawodników, typu Planica 7, czy Willingen 5.

Zobacz też[edytuj • edytuj kod]