Słowianie

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Słowianie importowani z Władywostoku

Szablon:T bratnie ludy zamieszkujące biedniejszą, środkowo-wschodnią część Europy. Ich języki i obyczaje są dziwne i bardzo do siebie podobne. Dla każdego Słowianina drugi Słowianin to brat, dlatego czasem wypada mu po bratersku utrzeć nosa, tudzież dać przyjacielskiego kuksańca (np. okupacja, czyli zwykłe odwiedzinki u rodzinki).

Najbardziej oddanymi fanami Słowian byli Gero, [Friedrich I Barbarossa]], Otto von Bismarck, Adolf Hitler, Józef Stalin, Czesław Kiszczak, Olek i Donald Tusk.

Wspólne cechy Słowian

Słowiańska mowa

  • Słowianie, jak już było wspomniane, mają bardzo podobne języki. Zmiany zachodzą dopiero po zjedzeniu lodów jagodowych lub jagód samych w sobie. Mowa przeciętnego Słowianina dla przeciętnego człowieka z Zachodu jest całkowicie niezrozumiała. Mówienie dobrowolnym językiem słowiańskim dłużej niż pięć minut, wraz ze ścisłym zachowaniem zasad gramatycznych, może u Europejczyka z Zachodu spowodować ciężkie przegrzanie mózgu a nawet śpiączkę.
  • Wszyscy Słowianie posługują się dwoma dodatkowymi czasami: czasem kiedyśbyłolepszym przeszłym oraz jutrobędziegorszym przyszłym.
  • Kompatybilność języków słowiańskich zostaje zachowana dzięki rytualnemu piciu wódki, co zbliża wszystkie te języki do proto-słowiańskiego, a nawet do proto-indo-europejskiego. To tłumaczy, dlaczego inne ludy z Indii (Romowie) czują się wśród Słowian tak swobodnie.

Kultura i sposób myślenia Słowian

  • Każdy Słowianin zwraca się do drugiego Słowianina per „bracie/siostro”, „towarzyszu/towarzyszko”, po czym (jeśli nie są ostatnio w zbyt dobrych stosunkach) daje mu w twarz (dobry przykład to relacje polsko-rosyjskie, lub te na Bałkanach).
  • Wyrażenie „lepsze jutro”, jest na całej Słowiańszczyźnie surowo zakazane(poza Rosją, czyli Rusią), gdyż wywołuje nieprzyjemne skojarzenia oraz gwałtowne reakcje alergiczne związane z pewnym ustrojem.
  • Wyrażenie „gorsze jutro” jest na Słowiańszczyźnie powszechnie używane i lubiane. Z wyrażeniem tym wiąże się bardzo mocno stary słowiański obrzęd, tak zwana dumka. Zwyczaj ten polega na częstym wymawianiu wyrazów „gorsze jutro” w zdaniach oraz używaniu czasu jutrobędziegorszego przyszłego. Odbywa się to zazwyczaj w grupie 4-5 osób, wieczorem, w domu przy stole, przy szczelnie zasuniętych zasłonach, wyłączonym świetle oraz zamkniętych drzwiach i przy chybotliwym płomyku świecy (jeśli nie jest on dość chybotliwy należy to poprawić, np. przez włączenie wiatraka na suficie). Na stole mogą ewentualnie stać butelki z podejrzaną zawartością. Podczas obrzędu każdy ze Słowian, w dowolnej kolejności, wypowiada słowa dumki po czym całe zgromadzenie na znak aprobaty kiwa bądź kręci głowami. Dumka kończy się stanowczo wypowiedzianym zdaniem „Trzeba coś w końcu zrobić!” oraz, według woli, mocnym uderzeniem dłonią w stół. Po tych słowach, wszyscy zgromadzeni Słowianie wstają, dopijają butelki stojące na stole i odchodzą po kolei do swoich domów – bo przecież i tak nie da się nic zrobić. Zwyczaj ten jest znany i powszechnie odprawiany na całej Słowiańszczyźnie – przetrwał przez setki lat aż do dnia dzisiejszego.
Plik:Słowianie.jpg
Wszyscy lubią Słowian
  • Każdy naród słowiański musi się co jakiś czas, po rodzinnemu, pokłócić ze swoim słowiańskim sąsiadem. Jeśli tego nie uczyni, sąsiedni Słowianie mogą pomyśleć, że ich całkowicie ignoruje, i obrazić się na serio. Najczęściej kłótnia zaczyna się na granicach, zwyczajowo już od ustalania czyja jest grusza na między, a kończy się wspólną, braterską, wesołą zabawą w okopach. Obyczaj ten jest zazwyczaj sponsorowany przez wpływowe kręgi o korzeniach germańskich i żydowskich (Niemcy, Żydzi, sowieci, masoni, lewacy, postmoderniści, technokraci, postępowcy...).
  • Odstępstwem od tej żelaznej zasady, oburzającym do głębi całą Słowiańszczyznę, są, o zgrozo, Polacy, którzy od lat już chyba tysiąca, na złość wszystkim Słowianom, żyją w ciągłej zgodzie z Węgrami, udzielając sobie wzajemnie pomocy i mając ze sobą prawie nieskazitelne stosunki. Mimo wielorakich napomnień Polacy nadal trwają przy swoim, na dodatek złośliwie wymyślając o tym różnorakie polsko-węgierskie przysłowia. Tradycja ta trwa już od czasów Władysława Łokietka.
  • W przeciwieństwie do Zachodu(gdzie podobno wszystko jest zgniłe ale lepsze) patrzenie wszystkich Słowian na Wschód sprowadza się do myśli o smrodzie, ubóstwie, tępocie i głodzie. Nie dotyczy to Ruskich, którzy w spadku po pewnym wujku otrzymali ciężką wadę wzroku, która nadal powszechnie panuje na Rusi, i powoduje u nich omamy jakoby żyli oni w krainie mlekiem i miodem płynącej.

Wiara

  • Cała Słowiańszczyzna jest od tysiąca przeszło lat chrześcijańska, i bardzo religijna (oprócz „tych mięczaków Czechów, co to nie mają kręgosłupa i Boga w sercu”, oraz niektórych Słowian na Bałkanach, którzy haniebnie poszli za Mahometem), dlatego każdy Słowianin gardzi dobrami doczesnymi i nie posiada ich zbyt wiele, w czym zresztą troskliwie pomaga mu usłużna władza państwowa, dbając aby zbytni dobrobyt nie zwiódł dusz słowiańskich na manowce[1]

Przypisy

  1. Ktoś jednak musi powziąć ryzyko bycia bogatym, i dlatego, z wielkim żalem i poświęceniem, to właśnie władza bierze na siebie ten ciężki obowiązek.