Adam Nawałka

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ale co ty mnie tu pierdzielisz, jaki Teodorczyk w ataku? Że niby Lewego mam zdjąć?
Robert, ubierz no tę kamizelkę w pedalskim kolorze, bo inaczej reszta wstydzi się wyjść z tobą na boisko

Adam Nawałka (ur. 23 października 1957 w Krakowie) – polski cudotwórca specjalizujący się w uzdrawianiu piłkarskich reprezentacji, ze szczególnym uwzględnieniem tych ubranych na biało-czerwono. Ponadto dozgonny dłużnik Roberta Lewandowskiego. Stracił swoje moce podczas pobytu w Rosji.

Kariera piłkarska[edytuj]

W młodości Adam Nawałka coś tam nawet sobie pokopał, i nie chodzi bynajmniej o grządki w ogródku u mamy. Wychodziło mu to na tyle nieźle, że zainteresowała się nim sama Wisła Kraków, w której spędził zresztą większość kariery. Kiedy Adasiowi znudziło się cięcie powietrza maczetami, wyjechał do Stanów, gdzie mógł zamienić broń białą na pistolet kalibru 9 mm. Współcześnie nowy klub zapłaciłby Wiśle jakoś z dziesięć milionów dolarów – ale ponieważ to były jeszcze lepsze czasy, targu dobito za osiem rolek papieru toaletowego, trzy kilo papryki i cztery bułki do hot dogów. Ponadto trochę pokopał w reprezentacji. Już w pierwszym meczu w kadrze udało mu się zdobyć gola. Wtedy stwierdził, że skoro już nie będzie siary, że grał i nigdy nie strzelił, to dalej można bezkarnie się opierdalać. I pomimo trzydziestu czterech szans, karierę skończył z tym jednym trafieniem z debiutu.

Kariera trenerska[edytuj]

Po zakończeniu kariery, Nawałka wrócił do kraju, upewniwszy się uprzednio, że kraj nie pała już nienawiścią do Zachodu. Zawodowo zajął się sprowadzaniem trabantów zza Odry, ponieważ jako dobry wujek z Ameryki miał dość hajsu, żeby go w kółko wydawać na paliwo na tak długie wycieczki.

Niestety, technika poszła do przodu i trabanty się skończyły, albo przynajmniej nikt ich już nie chciał kupować. Nie potrafiąc nic innego w życiu, Nawałka zabrał się za trenowanie młodych kopaczy piłek. Długo był w tym fachu niewiele znaczącym szaraczkiem – podobno słynny Fryzjer nie zadzwonił do niego ani razu. Z jednej strony to dobrze, bo przynajmniej Adam pozostał uczciwy, ale z drugiej to trochę siara przed kolegami.

Pierwszą naprawdę konkretną robotą, jaką załapał Nawałka, była fucha asystenta Leo Beenhakkera. Młody trener mógł regularnie podpytywać starego Leo, why? i dowiadywać się, że for money. To holenderski selekcjoner podpowiedział swojemu uczniowi, że Michał Pazdan prezentuje już international level i warto go wystawić. Wiele lat później Nawałka wykorzystał nauki swego mistrza.

Po odejściu Leo, Nawałka jako już doświadczony i wykształcony trener zdobył fuchę w Górniku Zabrze, po drodze gubiąc się jeszcze na rok w Katowicach. Pokazał tam tak czystą zajebistość, że Zbigniewowi Bońkowi opadła kopara i zatrudnił go w roli selekcjonera.

Reprezentacja Polski[edytuj]

Zdjęcie, które powiesił sobie nad łóżkiem trener Nawałka

Decyzja Zbysia nie spotkała się z zadowoleniem wśród polskich kibiców. No bo jak to, znowu kadrę ma trenować jakiś typek wzięty z Ekstraklasy? Przecież to poziom San Marino, dno i kilometr mułu, Cenzura2.svg i Cenzura2.svg. Wcześniej był Waldek i sobie nie poradził, jeszcze wcześniej był Franz i jeszcze bardziej sobie nie poradził, to dlaczego miałby sobie poradzić kolejny przypadkowy masochista zawodowo oglądający tych drewniaków?

A tu zonk.

Że Gibraltarowi udało się wkulać 7:0, to jeszcze dało się zrozumieć. Że Mołdawię zaoraliśmy 1:0, powiedzmy że też. Ale wpierdolić Niemcom 2:0?! Co gorsza, po poddaniu selekcjonera egzorcyzmom okazało się, że ten człowiek nadal potrafi zmusić polskich kopaczy do wygrywania! Awansowaliśmy na EURO 2016, doszliśmy tam do ćwierćfinału, i nawet znowu nie przegraliśmy z Niemcami. Nawet nie da się ponarzekać na piłkarzy, skandal.

A tak naprawdę to wiadomo, że gdyby nie Robert Lewandowski, to byłby chCenzura2.svg, dupa i kamieni kupa. Okazało się jednak, że nawet z Lewandowskim można uwalić całą serię meczy. Wystarczy tylko machnąć ręką na treningi i reklamować napoje. Cuda skończyły się w Kazaniu, ale przynajmniej dzięki zarobionym pieniądzom za reklamy Nawałka mógł wrócić tym samym samolotem co Joachim Löw. Po blamażu PZPN stwierdził, że skoro magia się skończyła, to można postawić na wujka Kuby Błaszczykowskiego.

Taktyka[edytuj]

Przyjmowana przez Nawałkę strategia opierała się na tym, żeby na boisku przebywał Robert Lewandowski. Jeżeli Lewy gra w naszej drużynie, tym lepiej. Po wybraniu Lewego Nawałka rzucał monetą. Jeżeli wypadał orzeł, to na boisko wpadał Milik. Jeżeli reszta, to Turobgrosik. Do tego należało dokoptować ośmiu innych graczy (najlepiej w kółko tych samych), którzy nie oślepną w blasku naszej największej gwiazdy. Błaszczu i Piszczu byli szczególnie preferowani, bo mieli czas przywyknąć. Poza tym zagraniczni komentarzy całkiem zabawnie męczą się z ich nazwiskami. Oprócz tego bramkarz, tu już wszystko jedno jaki, bo Fabiański i Szczęsny to przecież jeden poziom, wyjdzie na to samo. Następnie należało modlić się, żeby Lewemu nie stała się krzywda, i wprowadzać jak najmniej zmian, bo jeszcze rezerwowi się zawstydzą, że mogą grać z Lewym na jednym boisku, i nic z tego nie będzie.

Zobacz też[edytuj]