FotoŁowca 2022
Pochwal się swoim zdjęciem w FotoŁowcy – konkursie fotograficznym na najzabawniejsze zdjęcie wszechinternetów!

Nonźródła:Tonio i Tomek (sezon 4)

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

Zapraszamy na czwarty już sezon niskobudżetowej produkcji Nonsensopedii o przygodach Tonia Tajnera, Tomka Pochwały i ich przyjaciół ze skoczni.

Jeśli nie czytałeś/aś wcześniejszych sezonów, oto linki do pierwszego, drugiego i trzeciego.

Serial niezmiennie powstaje przy współpracy z Polskim Związkiem Narciarskim.

UWAGA! WBREW BZDUROM WYPISANYM POWYŻEJ, WSZYSTKIE POSTACIE POJAWIAJĄCE SIĘ W SERIALU SĄ FIKCYJNE!!!

Odcinek 101 (pilot)[edytuj • edytuj kod]

NIEMOŻLIWE

Tonio spaceruje po pustej plaży, jesienna pora. Nagle natyka się na jakiś błyszczący przedmiot wystający z piasku. Podnosi go, okazuje się że to lampa Aladyna. Pociera ją i z lampy wyłania się dżin!

Dżin

Salam alejkum, Toniu! Uwolniłeś mnie po dwustu latach siedzenia w lampie, należy ci się nagroda! Powiedz trzy życzenia, a ja je spełnię!

Tonio jest oczarowany.

Tonio

Serio, wszystko spełnisz co powiem?

Dżin

No… są pewne ograniczenia. Nie wskrzeszam zmarłych ani nie uśmiercam żywych. No i liczba życzeń nie może zostać zwiększona. Ale poza tym praktycznie wszystkiego mogę dokonać! No więc słucham, chłopcze.

Tonio chwilę się zastanawia, po czym wypowiada pierwsze życzenie.

Tonio

No to proszę PlayStation 3! Co prawda premiera dopiero za miesiąc, ale chyba jesteś w stanie mi go dać?

Dżin

Phi! Żaden problem.

Wypowiada zaklęcie i na oczach Tonia z piasku wyłania się firmowe pudełko z logo PS3. Młody Tajner od razu otwiera je i wyjmuje czarną konsolę owiniętą w folię.

Tonio

O ja cię! PS trójka, najprawdziwsza! No dobra, to teraz chcę wszystkie gry na PS3, jakie mają się ukazać w nadchodzącym roku! To chyba też jesteś w stanie zrobić?

Dżin

To trochę trudniejsze, bo jeszcze żadna nie powstała… Ale dam radę, ma się rozumieć! (wypowiada zaklęcie)

Obok pudełka z konsolą wyrasta stosik płyt z oryginalnymi grami na PS3. Zachwycony Tonio ogląda jedną po drugiej.

Dżin

No więc zostało ci ostatnie życzenie. Nie żebym ci coś sugerował, ale może poprosisz o coś teoretycznie niemożliwego? Wszak konsolę i gry prędzej czy później kupiłby ci tatuś

Tonio

(nie przerywając oglądania konsoli i płyt)

Ehm, no więc dobrze. Niech na świecie zapanuje pokój.

Dżin

Wiesz, tu może być problem. Oczywiście to bardzo szlachetne życzenie z twojej strony, ale obawiam się, że nie posiadam aż takiej mocy, by je spełnić. Spróbuj wymyślić coś innego.

Tonio

OK… W takim razie spraw, żebym zaczął skakać na poziomie światowej czołówki. I mój najlepszy kolega Tomek także.

Chwila ciszy.

Dżin

Hmm… To przez ile lat miałby panować ten pokój na świecie?

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Lucjan Szołajski

Odcinek 102[edytuj • edytuj kod]

NOWY TRENER Z FINLANDII

Zebranie skoczków przed sezonem 2006/7. Wszyscy siedzą w sali i oczekują na przyjście trenera. Do sali wchodzi Łukasz Kruczek.

Łukasz

Moi drodzy, według informacji z ostatniej chwili, jaką dostałem, samochód z trenerem Hannu Lepistö utknął w korku na Zakopiance i spóźni się jakieś półtorej-dwie godziny.

Słychać szmery na sali, skoczkowie szepczą sobie coś na ucho. Wstaje Marcin.

Marcin

To może wyskoczymy na piwo?

Tonio

O, właśnie! Zrobimy mini przyjęcie z okazji odejścia Heinza Kuttina.

Wojtek

Już siedemnaste. Nie będzie to przesada?

Tomek

Oj tam, to wypijemy za co innego. Może za zdrowie psychiczne nowego trenera? Skoro podjął się prowadzić naszą kadrę, zdecydowanie przyda mu się…

Skoczkowie chichoczą, potem zaczynają się przekrzykiwać. Łukasz klaszcze w dłonie, żeby ich uciszyć.

Łukasz

O nie, moi drodzy, nic z tych rzeczy. Na spotkaniu zapoznawczym wszyscy mają być trzeźwi; wziąłem za was odpowiedzialność. Trener Lepistö wystarczająco długo współpracował z Mattim Nykänenem, by mieć alkomat w oczach.

Jęk zawodu.

Tomek

To co, będziemy tak siedzieć jak te głupki i czekać?

Łukasz

Nie bój żaby. Żebyście się nie nudzili, przygotowałem kilka tematów do wspólnej dyskusji. Najpierw opowiecie mi o swoich oczekiwaniach wobec nowego trenera. To co, kto zaczyna?

Pomruk niezadowolenia na sali.

Tomek

(do siedzącego obok ziewającego Marcina)

A mogliśmy skręcić po drodze do tego baru. Czort nas podkusił żeby iść dalej.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 103[edytuj • edytuj kod]

OCZEKIWANIA WOBEC TRENERA

Ciąg dalszy poprzedniego odcinka, trwa przedsezonowe zebranie skoczków.

Łukasz

No więc dobrze. Kto zaczyna? Oho, widzę las rąk…

(zwraca się do milczącego przez cały czas Adama Małysza)

Może ty, Adamie?

Adam

Cóż mam oczekiwać? Niech robi swoje.

Łukasz

No, bardzo lakoniczna odpowiedź, choć rzecz jasna nie pozbawiona sensu. No dobrze…

(widzi jak Wojtek Skupień podnosi rękę)

Wojtek?

Wojtek

Rety, Łukasz, aleś ty się nie do życia zrobił, nie poznaję cię. Nawet na jedno piwo wyjść nie możemy? A jeszcze trzy lata temu sam nas żeś ciągnął po barach.

Łukasz

Przede wszystkim, Wojtek, czasy się zmieniły. Na sali jest młodzież, jednego mistrza juniorów już żeście rozpili, wystarczy. Poza tym… to nie ty musiałeś przed durny zakład płacić z własnej kieszeni za 83 piwa.

Wtrąca się Robert.

Robert

Nie żebym usprawiedliwiał Wojtka, bo schrzanił wtedy sprawę po całości… ale gdyby nie ten jego pomysł z pigułką gwałtu, pewnie musiałbyś zapłacić za co najmniej 100.

Łukasz

Weź mi nie przypominaj… Ech, zagadaliście mnie i odeszliśmy od tematu. Dobra, Wojtek, to masz jakieś oczekiwania wobec trenera?

Wojtek

Żeby nie miał takiego kija w dupie jak ty.

Kilku skoczków chichocze.

Łukasz

Dobre, dobre…

(rozgląda się)

Marcin, opuść tę rękę. Już dobrze wiem jakie ty masz oczekiwania.

Marcin

A niby skąd?

Łukasz

Za dobrze cię znam, by się nie domyślić, z czym ci się kojarzą finlandzkie klimaty… O, może Tonio… Marcin, weź się uspokój, bo cię trzepnę zaraz. Toniu, mów.

Tonio

Więc ja bym chciał, żeby nowy trener nie podnosił na mnie głosu. Bo trener Kuttin ciągle na mnie krzyczał, a mnie to stresuje.

Za plecami Tonia skrada się Marcin.

Marcin

(krzyczy do ucha nieświadomego Tonia)

Bu!!!

Tonio

(przerażony, łapie się za serce)

Aaaaa!

Marcin

Ha, ha, ha!

Tonio

(do Marcina)

Weź spierdalaj.

Marcin

Pse pana, bo Tonio brzydko mówi!

Łukasz

(kręci głową)

No jak dzieci, jak dzieci…

(ponownie ucisza roześmianą salę)

Robert, ty masz jakieś oczekiwania?

Robert

Mówiłeś coś? Sorry, nie słuchałem.

Łukasz

No tak. A sam się dziwisz, że nikt cię nie słucha. Kto tam jeszcze chce coś powiedzieć?

(widzi rękę uniesioną do góry z tyłu sali)

Krystian?! Ty tutaj? Przecież masz zakaz zbliżania się do skoczni, jeśli dobrze pamiętam.

Krystian

Tata odwołał się do jakiegoś tam Hamburgera i sąd uchylił zakaz. Mogę skakać bez ograniczeń.

Łukasz

Chyba raczej do Strasburga… No nic, jak widać życie ci zbrzydło, ale to już nie mój problem. Więc jakie masz oczekiwania?

Krystian

Chciałbym, żeby zrobił ze mnie drugiego Nykänena!

Łukasz

Tak… Doceniam poczucie humoru, ale to nie czas na żarty. Ktoś jeszcze chce coś dodać?

Krystian

Ale… ja nie żartowałem.

Nikt go jednak nie słucha. Krystian siada zażenowany. Tomek podnosi rękę.

Łukasz

(spogląda na zegarek)

No dobra, Tomek. Mów, tylko się streszczaj.

Tomek

Mogę być szczery?

Łukasz

Hmm, to zależy… A zresztą. Dawaj!

Tomek

Mam nadzieję, że nowy trener zepsuje doszczętnie polskie skoki i wszyscy z nas stracą formę, łącznie z Adamem.

Wszyscy skoczkowie robią wielkie oczy i patrzą na Tomka.

Łukasz

(uśmiechając się ironicznie)

No, nie powiem, to bardzo nietypowe oczekiwania, a można wiedzieć dlaczego?

Tomek

Bo wtedy jest szansa, że i ty wylecisz ze swojego stanowiska.

Konsternacja.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 104[edytuj • edytuj kod]

PRACA W TRUDNYCH WARUNKACH

Ciąg dalszy zebrania. Poirytowany Łukasz kontynuuje dyskusję, starając się mimo wszystko puścić wypowiedź Tomka koło uszu.

Łukasz

Dla dobra sprawy pozostawmy lepiej tę wypowiedź bez komentarza.

(do Tomka)

A z tobą się jeszcze policzę, cwaniaczku.

Tomek

Phi! Już robię w gacie ze strachu.

Łukasz

Toaleta jest piętro wyżej, jakby co.

Skoczkowie chichoczą. Tomek otwiera usta żeby coś odpowiedzieć, ale nie wie co, więc nic nie mówi i siedzi z założonymi rękami.

Łukasz

(zadowolony, że „zgasił” delikwenta, znów mówi na głos do zebranych)

Przejdźmy więc do drugiego punktu naszej dyskusji. Było już wspomniane o Mattim Nykänenie – skoczku tyleż wybitnym co kontrowersyjnym. Chciałbym, żebyście wypowiedzieli się na jego temat: co o nim wiecie, za co go lubicie lub nie lubicie… Tylko bez małpich figli, proszę. Robert, może ty dla odmiany zaczniesz?

Robert

No, co tu dużo mówić. Nykänen wielkim skoczkiem był.

Łukasz

Taa, i daleko skakał… Tyle to i ja wiem. Może dodasz coś więcej od siebie?

Robert

Eee… Miał ładny kask?

Łukasz

(macha ręką)

Adamie, ty na pewno masz więcej do powiedzenia w temacie. Słucham.

Adam

Przereklamowany koleś. Nie umywa się do Weißfloga.

Łukasz

No cóż, nie żebym polemizował, ale trofeów mimo wszystko Fin zdobył więcej.

Adam

Jak to ujął klasyk: mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy.

Marcin

Hi, hi, hi!

Łukasz

Spokój tam Marcin, to nie to co myślisz, zboczeńcu… A skoro już dałeś o sobie znać, wypowiedz się na temat Nykänena… (cichszym głosem) Chociaż chyba znowu się domyślam, co powiesz.

Marcin

To był gość! Potrafił najebać się w sylwestra i wygrać w Ga-Pa! Mam ambicję powtórzyć jego wyczyn.

Łukasz

Ech, gdybyś tak miał ambicję powtórzyć wszystkie pozostałe jego wyczyny na skoczni… Ale doceniam i to. OK.

(rozgląda się po sali)

O, Tonio. Słucham ciebie.

Tonio

Mój styl skakania bardzo przypomina ten Nykänenowy.

Łukasz

Yyy… to ciekawe. Sam to wykoncypowałeś czy tata ci powiedział?

Tonio

W telewizji o tym mówili. Wypowiedział się niezależny ekspert, który nawet nazwał mnie polskim Nykänenem.

Skoczkowie spoglądają na Tonia z zaciekawieniem.

Łukasz

Co to za ekspert? Jak się nazywał?

Tonio

Nazywał się… chwila, zapomniałem… A, już wiem! Szymon Majewski.

Skoczkowie na sali wybuchają śmiechem. Łukasz z rozpaczy chowa twarz w dłoniach. Tonio stoi zdezorientowany.

Tonio

O co im chodzi?

Łukasz

(rozglądając się po sali, zrezygnowanym głosem)

Kto mu powie?

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 105[edytuj • edytuj kod]

WRAŻENIA

Ulica w Zakopanem, późne popołudnie. Tonio z Tomkiem leniwie wracają po zebraniu do swojego mieszkania.

Tomek

I co sądzisz o tym całym Lepiszczu?

Tonio

Bo ja wiem? Taki miły dziadzio, wydaje się spoko. Szkoda tylko, że gadał po fińsku, nic nie dało się zrozumieć.

Tomek

Przecież nawijał po angielsku.

Tonio

Naprawdę? To akurat mówił wyrazy, których nie rozumiem. A ty coś zrozumiałeś?

Tomek

Nie wiem, strasznie przynudzał. Grałem z Łukim Rutkowskim w statki.

Tonio

Ooo. Czemu mnie nie wzięliście do gry?

Tomek

Przecież to gra dla dwóch osób.

Tonio

A no tak… A skoro już w temacie jesteśmy: pogramy dzisiaj na konsoli?

Tomek

Pytasz dzika czy sra w lesie.

Tonio

Co takiego?

Tomek

Nieważne. Chodźmy, Contra czeka.

Obaj przyspieszają kroku.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 106[edytuj • edytuj kod]

PROBLEMATYCZNY CZŁOWIEK

Pokój prezesa Tajnera w siedzibie PZN-u. Polo siedzi przy biurku, naprzeciw niego Łukasz Kruczek.

Łukasz

Houston, mamy problem.

Polo

No nie gadaj. Co ten Lepistö wymyślił? Też chce wywrócić wszystko do góry nogami jak poprzednik?

Łukasz

Nie, nie. Akurat facet wydaje się w porządku. Chodzi o… Tomka Pochwałę.

Polo

Ach, znowu nasz Tomuś. Co tym razem narozrabiał?

Łukasz

Ciągle coś mu nie pasi. Co próbuję wdrożyć jakąś nową myśl szkoleniową, ten wtrąca swoje durne trzy grosze. Wydaje mu się, że jest nie wiadomo kim.

Polo

To nic nowego. Z Małyszem miałem to samo.

Łukasz

No ale Małysz przynajmniej prezentuje jakiś poziom. Tymczasem Tomek… szkoda gadać. Dzisiaj myślałem, że go uduszę na miejscu. Prosto w twarz, przy wszystkich, powiedział mi, że… że…

Polo

Że co?

Łukasz

(bierze głęboki oddech)

Że chciałby, aby mnie wywalili na zbity pysk… I ciebie także.

Polo

Ach, tak… To też nic nowego.

Łukasz

Ale jak to? Nic z tym nie możemy zrobić?

Polo

Wiesz, jakbym mógł to bym go już dawno wypieprzył z kadry. Tylko widzisz… To jedyny kolega Tonia.

(rozkłada bezradnie ręce)

Porozmawiam z nim, ale niczego nie mogę obiecać…

Łukasz

(w myślach)

Za dzieciaka marzyłem o zostaniu pilotem… Dlaczego nie poszedłem za głosem serca, dlaczego…

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 107[edytuj • edytuj kod]

KONKRET

Ciąg dalszy spotkania Łukasza Kruczka z prezesem Tajnerem.

Łukasz

No więc właśnie. Żeby tylko Tomek sprawiał problemy, byłoby jeszcze pół biedy. Ale oni wszyscy po trochu dają mi popalić w tej pracy.

Polo

(wyraźnie znużony)

Taa? Kto jeszcze?

Łukasz

Chociażby taki Marcin. Tylko mu chlanie i baby w głowie. Zaraził tym starszego Rutkowskiego, kwestia czasu jak zrobi to samo z młodszym. Myślałem, że z wiekiem się ustatkuje, a tu dupa.

Polo

Oj tak, tak.

Łukasz

Robert i Wojtek wyraźnie mają już wywalone na skakanie, kompletnie nie przykładają się do treningów.

Polo

Mhm…

Łukasz

W dodatku wrócił ten łamaga Krystian, kompletnie nie wiem po co i na co.

Polo

Aha…

(ziewa)

Łukasz

No i jeszcze Tonio…

Polo

(wzdryga się)

Co z nim?!

Łukasz

No… Jak by to powiedzieć…

(macha ręką)

Oj, nieważne.

Polo

Nie no, powiedz. Jak coś jest nie tak, porozmawiam z nim po ojcowsku.

Łukasz

Eee… yyy… no więc… eee…

Polo

(wzdychając)

Dobra, to ile chcesz tej podwyżki?

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 108[edytuj • edytuj kod]

CENA SZACUNKU

Gabinet Pola w siedzibie PZN-u. Prezes rozmawia z Tomkiem.

Polo

Domyślasz się Tomku, z jakiego powodu cię tu wezwałem?

Tomek

Ano. Już ten trenerzyna z Bożej łaski zdążył się poskarżyć.

Polo

To miłe, chłopcze, że nazywasz mnie Bogiem. No i przede wszystkim doceniam to, że przyjaźnisz się z moim Toniem, bo tak między nami mówiąc to mam świadomość, iż jest to niemałe poświęcenie.

Tomek się uśmiecha pod nosem, ale nic nie mówi.

Polo

Wiem też, co sobie na co dzień o mnie myślisz, i szczerze mówiąc mam to w nosie. Zależy mi jednak na świętym spokoju. A dopóki atmosfera w kadrze będzie daleka od oczekiwanej, dziennikarze i inne mendy społeczne żyć mi nie dadzą.

Tomek

No dobra, ale co ja mam do tego?

Polo

Chciałbym, byś okazywał nieco więcej szacunku trenerowi Kruczkowi.

Tomek

Pff. Niby za co?

Polo

Naprawdę nie uważasz, że Łukasz wkłada całe swoje serce w pracę szkoleniową i w związku z tym zasługuje na odrobinę wdzięczności i poważania?

Tomek

Szczerze, nie uważam tak ani trochę. Zresztą, jeśli chcecie się mnie pozbyć, zróbcie to od razu. Mój kuzyn siedzi w Irlandii i niedawno dzwonił do mnie, czy nie przyjechałbym popracować trochę na zmywaku. Na razie odmówiłem, ale propozycja wydaje się kusząca: zarobki praktycznie takie same jak w kadrze, a nikt się mnie nie czepia ani nie zmusza do bycia grzecznym.

Polo

(zmieszany)

Aj tam od razu pozbyć. Chodzi o to, że jeśli nie podobają ci się metody szkoleniowe trenera Kruczka, nie musisz tego tak ostentacyjnie okazywać. Tylko tyle i aż tyle.

Tomek

(wzrusza ramionami)

Nie muszę, ale chcę. Zabronicie mi?

Polo

Dobra, widzę że to nie ma sensu.

Polo wstaje, podchodzi do jednego z obrazów na ścianie i go zdejmuje, otwiera ukryty za nim sejf, wyjmuje 2000 złotych, przelicza i wręcza Tomkowi.

Polo

Masz, tylko nie mów nikomu, nawet Toniowi. Będziesz teraz grzeczny?

Tomek

No, powiedzmy że będę się starał.

Zadowolony wychodzi z gabinetu.

Polo

(do siebie)

Mam nadzieję, że starczy mu chociaż do końca roku…

Po czym bierze spod biurka częściowo opróżnioną małpkę, dopija i celnym „koszykarskim” rzutem umieszcza buteleczkę w koszu na drugim końcu gabinetu.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 109[edytuj • edytuj kod]

POŚWIĘCENIE

Ciąg dalszy poprzedniego odcinka, Polo siedzi w gabinecie.

Polo

Krystianie, możesz wejść!

Krystian wchodzi, wyraźnie spięty.

Polo

Co się tak skradasz? No chodź tu, nie bój się, nic ci nie zrobię.

(podnosi dłonie w geście “jestem czysty”)

Było, minęło, odcinamy przeszłość grubą kreską.

Krystian, nieco uspokojony, podchodzi do biurka i siada. Polo wyjmuje małpkę z szuflady i rzuca Krystianowi.

Polo

Masz, wypij, boś strasznie spięty.

Krystian otwiera buteleczkę, bierze kilka łyków, kaszle i odstawia na biurko.

Polo

Już lepiej? No to przejdźmy do rzeczy. Powiedz mi Krystianku tak szczerze, po co właściwie ci to skakanie na nartach? Jest tyle ciekawych zajęć na świecie. Tysiące naszych rodaków wyjechało na zmywak do Irlandii i podobno nieźle im się wiedzie. Na budowie w Wiśle-Malince brakuje rąk do pracy, bo budowlańcy też powyjeżdżali… (przygląda się Krystianowi) Co prawda jakoś niezbyt wyobrażam sobie ciebie zapieprzającego z taczką czy noszącego cegły, nie mówiąc już o pracy na wysokości, ale na przykład do zamiatania gruzu nadawałbyś się idealnie.

Krystian

W sumie to… sam nie wiem. Tata mi kazał, więc skaczę. Tradycje rodzinne zobowiązują.

Polo

Ech, skąd ja to… (gryzie się w język). No dobra, zawrzyjmy układ. Będę ci płacił coś w rodzaju postojowego.

Krystian

To znaczy?

Polo

Na wszystkich treningach masz celowo skakać tak słabo, żeby trenerzy nie wozili cię na zawody. Swoje i tak zarobisz, kadra się nie skompromituje tak bardzo, tata nie będzie się czepiał że nie skaczesz, no i co najważniejsze, unikniesz kolejnych wypadków. Zgoda?

Krystian

Mnie to odpowiada. Tylko… co jeśli się zapomnę i przez przypadek wyjdzie mi dobry skok?

Polo pochrząkuje i spogląda na Krystiana podejrzliwym wzrokiem.

Krystian

No dobra, dobra, to był żart. Zgoda.

Krystian wychodzi. Polo bierze niedopitą przezeń setkę wódki, wypija za jednym zamachem i znów celnie rzuca do kosza, po czym bije sobie brawo. Kamera najeżdża na śmietniczek, leży w nim kilkadziesiąt opróżnionych małpek.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 110[edytuj • edytuj kod]

PROBLEMY PIERWSZEGO ŚWIATA

Tym razem do gabinetu Pola wchodzi Tonio. Ma ponurą minę.

Polo

Co tam synku? Ach tak, mówiłem ci żebyś nie oglądał tej komercyjnej telewizji, bo robi ludziom papkę z mózgu. Znajdziemy jakiegoś haka na tego klauna, nie martw się. Nikt nie będzie sobie bezczelnie kpił ze wspaniałego rodu Tajnerów.

Tonio

Tato, już ciul z tym Majewskim. Jest gorzej. Na Wikipedii napisali o mnie, że jestem beznadziejny i w ogóle. A oni chyba znają się na skokach.

Polo

Nie no, tego już za wiele… Chodź, pokaż mi co tam naskrobali.

Tonio podchodzi do biurka i wpisuje adres w przeglądarce komputera.

Polo

Oj, synku, przecież to nie Wikipedia, tylko Nonsensopedia.

Tonio

A to nie to samo? Wygląda prawie identycznie.

Polo

Oczywiście że nie. To taka debilna stronka stworzona przez paru nudzących się przygłupów. Na mój temat też mnóstwo niestworzonych rzeczy tam powypisywali. Nie ma co sobie nimi zawracać du… gitary.

Tonio

(niepocieszony)

No nie wiem, nie wiem…

Polo wstaje, głaszcze syna po głowie, znów podchodzi do sejfu i wyjmuje z niego 300 złotych. Po chwili zastanowienia bierze jeszcze dwie stówki.

Polo

Masz, idź kup sobie jakąś nową grę. I nie siedź za dużo w tym internecie, bo też ogłupia.

Tonio bierze banknoty i wychodzi. Polo ociera czoło chustką.

Polo

(mamrocze pod nosem)

Pomyśleć, że kiedyś były dwa programy w telewizji, o braku Internetu nie wspominając. I komu to przeszkadzało?

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 111[edytuj • edytuj kod]

STYPENDIUM? A KOMU TO POTRZEBNE

Nieco później w gabinecie Pola. Sejf w ścianie jest otwarty. Naprzeciwko prezesa siedzi Wojtek Tajner, przelicza pieniądze i wpisuje coś na swoim laptopie. Na biurku stoi częściowo opróżniona półlitrówka i dwa kieliszki.

Wojtek Tajner

Wiesz, stryjku… Nie żebym kwestionował jakiekolwiek twoje decyzje finansowe, bo zdaję sobie sprawę, że gdyby nie twoja rekomendacja, raczej by mnie tu nie było.

Polo

Oj, już nie przesadzaj z tą skromnością. Ukończyłeś przecież trzymiesięczny kurs księgowości.

Wojtek Tajner

Niby tak, ale z tego co widziałem w przesłanych CV, paru kandydatów miało pokończone dwa fakultety na SGH… Z wyróżnieniem.

Polo

A niech by sobie nawet byli po Harvardzie czy innym Oxfordzie. Głupi nie jestem, żeby pozwolić jakiemuś przypadkowemu obcemu zarządzać kasą Związku. No więc dobrze, coś chciałeś powiedzieć. Słucham, panie starszy referencie.

Wojtek Tajner

Tak się zastanawiam, bo wszyscy kadrowicze ostatnio dostali wsparcie pieniężne, z wyjątkiem Małysza. Czy to nie jest trochę nie fair wobec niego?

Polo

Dobrze skacze, więc po co mu więcej kasy? Jeszcze mu sodówa uderzy do głowy od nadmiaru dobrobytu.

Wojtek Tajner

No w sumie racja, ale jakieś symboliczne stypendium za wyniki chyba powinien dostać.

Polo

Jak mu brakuje paru złotych, niech uderza do Red Bulla. Nasz Związek nie jest studnią bez dna, żeby szastać kasą na lewo i prawo… Ale zawsze możemy go wesprzeć w inny sposób.

Wojtek Tajner

W jaki?

Polo

Ano taki.

(polewa wódkę do kieliszków i wznosi toast)

Za Adama. Żeby mu nie brakło siana.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 112[edytuj • edytuj kod]

ZAWÓD PRZYSZŁOŚCI

Mieszkanie Tonia i Tomka. Obaj leżą na swoich łóżkach, gotowi do snu.

Tonio

Powiedz mi… Ty tak serio z tą Irlandią?

Tomek

No gdzież, to był blef. Zresztą, po tamtych stu godzinach odśnieżania chodników postanowiłem sobie, że już nigdy dobrowolnie nie podejmę się żadnej roboty fizycznej.

Tonio

To tak jak i ja.

Tomek

A wiesz, taka myśl mi przyszła do głowy. Wiem, że to mało realne, ale załóżmy, że wywalają nas dokumentnie z kadry i musimy poszukać sobie innego zajęcia. Co byś zrobił?

Tonio

Weź nie strasz.

Tomek

Oj, pytam czysto hipotetycznie.

Tonio

Sam nie wiem. To brzmi jak jakieś science fiction.

Tomek

No, dla ciebie może tak. Mimo to radziłbym ci mieć coś na oku. Nigdy nie wiadomo, kiedy dobre czasy się skończą. Co umiesz najlepiej robić, rzecz jasna oprócz skakania?

Tonio

Grać w gry… O, wiem. W razie czego zostałbym testerem gier komputerowych.

Tomek

Ciekawa sprawa. Chociaż wątpię czy by cię przyjęli. To bardzo elitarna praca, ciężko o zatrudnienie.

Tonio

Mnie, z moim doświadczeniem by nie przyjęli? Wzięliby mnie z pocałowaniem ręki.

Tomek

Samo granie to za mało… Poza tym do tego wymagana jest też dobra znajomość angielskiego. A ty, jak się okazuje, nawet masz kłopot z odróżnieniem go od fińskiego.

Tonio

Bardzo śmieszne. A ty gdzie byś poszedł w takim razie?

Tomek

Zacząłbym uprawiać narciarstwo biegowe. Albo kombinację.

Tonio

Aaa, to dlatego mnie kiedyś chciałeś wyciągnąć na bieganie… No nie wiem, nie wiem. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić ciebie w roli biegacza.

Tomek

Byś się zdziwił. W Polsce mało kto biega na nartach. A kombinatorów jest jeszcze mniej. Byłbym bezkonkurencyjny…

Tonio

Hmm, może idźmy spać już. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Dobranoc, Tomek.

Tomek

Dobranoc, Tonio.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 113[edytuj • edytuj kod]

WYWIAD Z VIPEM – ROBISZ TO ŹLE

Ekran TVN24, magazyn sportowy. Piotr Salak przeprowadza wywiad z Polem Tajnerem.

Piotr Salak

Panie prezesie, a jak pan odpowie na oskarżenia pod pana adresem dotyczące nepotyzmu w Polskim Związku Narciarskim?

Polo

Słucham? Absolutne nie ma mowy o żadnym nepotyzmie.

Piotr Salak

Zatem pozwolę sobie zacytować jeden z wielu maili, jakie redakcja otrzymała przed programem.

„Panie prezesie, czy zatrudnienie osoby bez kwalifikacji na odpowiedzialne stanowisko w PZN tylko dlatego, że jest pańskim bratankiem to była pana pierwsza decyzja po objęciu nowego urzędu?”

Polo

(wypuszcza powietrze z ust, poprawia kołnierz koszuli)

Ja zaś pozwolę sobie zostawić to idiotyczne pytanie bez komentarza.

Piotr Salak

Ale takich pytań jest znacznie więcej. Jest też mnóstwo komentarzy na temat pańskiego syna, który podobno od lat blokuje miejsce w kadrze utalentowanym juniorom.

Polo

(coraz bardziej poirytowany)

Tonio to przyszłość polskich skoków. Talentu ma tyle, że mógłby obdarować nim jeszcze kilkunastu skoczków w polskiej kadrze. Tylko… aktualnie jest w gorszej formie.

Piotr Salak

Tak, tak, oczywiście. Tylko nie uważa pan, że 5 lat oczekiwania na wybuch formy to trochę długo jednak?

Polo

(czerwony na twarzy)

Nie no, trzymajcie mnie, ludzie. Ja tu przyszedłem przeprowadzać rzeczowy wywiad, a nie odpierać ataki pod adresem własnej rodziny…

(wstaje)

Żegnam i proszę mnie więcej nie zapraszać do waszej telewizji.

Polo obrażony wychodzi ze studia.

Piotr Salak

(rozkładając ręce)

No cóż proszę państwa, wygląda na to, że pan prezes nie jest dzisiaj zbyt skory do rozmów.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 114[edytuj • edytuj kod]

WYWIAD Z VIPEM – ROBISZ TO DOBRZE

Ekran TVP1, magazyn sportowy. Maciej Kurzajewski przeprowadza wywiad z Polem Tajnerem.

Maciej Kurzajewski

No więc podsumowując. Mamy mnóstwo zdolnych juniorów, nie brakuje nam potencjalnych następców Adama Małysza. Polski Związek Narciarski jest zarządzany wzorowo, a polskie skoki i w ogóle sporty zimowe czeka świetlana przyszłość.

Polo

Ma się rozumieć.

Maciej Kurzajewski

No dobrze. Jednak ostatnio na pańskim kryształowym wizerunku pojawiła się jedna drobna, ale to minimalna rysa. Mianowicie sprawa rzekomych nieścisłości finansowych, które…

Polo

(przerywając wypowiedź)

Paaanie redaktorze. Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. A jak już, to proszę następnym razem przeprowadzić wywiad z prezesem PZPN-u. W porównaniu z tym co oni tam mają, nasze tak zwane nieścisłości finansowe to przedszkolna kłótnia o 20 groszy za cukierka.

Maciej Kurzajewski

(uśmiechając się z zakłopotaniem)

No niby tak, ale… ale…

Polo

Ale że Dudka na mundial nie wzięli, o to też nie omieszkajcie go zapytać.

Konsternacja.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 115[edytuj • edytuj kod]

(NIE)GŁUPI POMYSŁ

Tonio i Tomek siedzą i rozmawiają w swoim mieszkaniu.

Tonio

Dostałem od taty cynk, że nie będzie kwalifikacji w Engelbergu, bo za mało skoczków przyjedzie.

Tomek

Yhm, no i co to zmienia?

Tonio

No, jeśli chodzi o nasze szanse na zapunktowanie to pewnie nic. Ale wpadłem na pewien genialny pomysł.

Tomek

Oho, już się boję. Co wymyśliłeś?

Tonio

Słyszałem, że można u bukmacherów obstawiać, kto zajmie które miejsce od końca.

Tomek

Serio? To ciekawe.

Tonio

No i mój pomysł jest taki, że celowo skoczymy tak, żeby zająć dwa ostatnie miejsca. To znaczy ja będę ostatni, a ty przedostatni.

Tomek

A dlaczego nie na odwrót?

Tonio

Bo ja skaczę po tobie. A łatwiej skoczyć krócej niż dalej gdy się wie, ile skoczył poprzednik.

Tomek

Aha… No i?

Tonio

Ty obstawisz u buka, że zajmę ostatnie miejsce, a ja, że ty zajmiesz drugie od końca. Co prawda kursy na nas nie są zbyt wysokie, ale jak postawimy dużo kasy, to zysk będzie całkiem niezły.

Tomek

Hmm. Ale czy przypadkiem takie praktyki nie są zabronione? No i trochę to jednak pachnie oszustwem.

Tonio

No gdzież. Czytałem regulamin, nie ma tam ani słowa o zakazie. A co do oszustwa… Może to i racja, ale kto się połapie? Nasze dwa ostatnie miejsca w konkursach od lat u nikogo nie wzbudzają podejrzeń.

Tomek

Co racja, to racja.

(chwilę myśli)

No dobra, może to i niegłupi pomysł.

Ekran ciemnieje. Biały napis „Dwa dni później w Engelbergu”.

Transmisja z zawodów. Na belce siedzi Tomek.

Włodzimierz Szaranowicz

Czas na pierwszego z biało-czerwonych. Tomek Pochwała, już ruszył. Jest w powie… Oj, blisko, blisko… Na moje oko nie było nawet 80 metrów. Zupełnie pasywny w powietrzu, tak jakby skakał tu za karę… No i teraz mamy potwierdzenie. 74 i pół metra i oczywiście ostatnie miejsce. Hmm, czy mi się zdaje, czy Tomek jest zadowolony ze swojej próby? Ten uśmiech, gest radości. Może cieszy się, że ustał… No nieważne, bo teraz czas na drugiego z naszych, Tonia Tajnera.

Tonio siedzi na belce, odbija się.

Włodzimierz Szaranowicz

Już jest na rozbiegu, skacze… Ojojoj… Uff, na szczęście wylądował bezpiecznie, przyznam że serce mi mocniej zabiło… No tak, tylko 61 metrów i noty po 10 punktów, nie mogło być inaczej. Oczywiście będzie nawet za Tomkiem. O, tylko znowu ten gest radości, hmm.

Kamera pokazuje, jak Tonio z Tomkiem za bramką wyjściową przybijają sobie piątkę.

Włodzimierz Szaranowicz

No, proszę państwa, jak tyle lat komentuję skoki, czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Nie lubię bawić się w moralizatorstwo, ale przyznam szczerze, że wygląda to z deka żenująco.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 116[edytuj • edytuj kod]

CHYTRY DWA RAZY TRACI

Tonio i Tomek wchodzą do pokoju hotelowego, taszcząc swój sprzęt narciarski. Są w bardzo złych nastrojach.

Tomek

Ty i te twoje pomysły z dupy wzięte. Ostatni raz cię posłuchałem.

Tonio

Człowieku, bądź wyrozumialszy. Skąd mogłem przewidzieć, że zdyskwalifikują tego Koreańca co skakał po mnie.

Tomek

Dwa tysiące wyrzucone w błoto…

(chowa głowę w dłoniach)

Tonio

Ile?! Skąd miałeś tyle kasy?

Tomek

Oj, nieważne…

(po chwili namysłu)

Wiesz co? Niedaleko za hotelem widziałem bar. Z tego wszystkiego mam ochotę się najebać. A ty?

Tonio

W sumie… czemu by nie?

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 117[edytuj • edytuj kod]

...A NAWET I TRZY

Tonio i Tomek siedzą w barze z niemal opróżnionymi już kuflami. Widać, że to już ich któreś piwo z kolei.

Tonio

Ty, a masz w ogóle jakąś kasę? Bo jeśli o mnie chodzi, to zostawiłem u buka wszystko co miałem.

Tomek

(przykłada dłoń do ust)

O, kurwa!

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 118[edytuj • edytuj kod]

OH SH*T, HERE WE GO AGAIN

Sport w TVP.

Piotr Sobczyński

Dziś na Wielkiej Krokwi odbył się ostatni trening polskich skoczków przed konkursami w Zakopanem. Niestety cieniem na zgrupowanie rzucił się wypadek, jaki przydarzył się jednemu z naszych zawodników. Oddaje głos Bartoszowi Hellerowi, który jest na miejscu. Halo Zakopane, halo Bartek.

Obraz z Zakopanego

Bartosz Heller

Halo Piotrek. Tak jest, godzinę temu skończył się trening, ale Krystian Długopolski z pewnością na długo go zapamięta, i niestety nie będą to miłe wspomnienia. O ile w dwóch pierwszych skokach treningowych, pomijając słabe odległości, wylądował bez większych problemów, o tyle w trzeciej - najdłuższej - próbie przy lądowaniu popełnił fatalny błąd i rozbił się o zeskok. Nieprzytomnego do szpitala zabrało pogotowie, stan jego jest ciężki, ale według wstępnych badań, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Pozostali nasi skoczkowie… (wyciszenie głosu)

Ekran ciemnieje. Napis “Trzy godziny później”.

Gabinet Pola Tajnera w siedzibie PZN. Prezes siedzi przy biurku, kręci się w fotelu, stuka palcami o blat. Ewidentnie niecierpliwie na coś czeka.

Do gabinetu wchodzi sekretarka z telefonem komórkowym.

Sekretarka

Proszę, telefon ze szpitala.

(podaje mu komórkę)

Polo

Halo?

Głos ze słuchawki

Ymąmamą… Haaaloo…

Polo

Krystian?! To ty?

Krystian

Ahaa.

Polo

Żyjesz? Możesz rozmawiać?

Krystian

Czy żyyy…. Chyyyba taaak… O co chooo…?

Polo

Co to się stało na treningu? Zapomniałeś o naszej umowie? Miałeś specjalnie skakać słabo.

Krystian

Pamiętałem… Alee… za trzecim razem podwiało mi pod narty i poniosło… No to żeby skok był mimo wszystko kiepski… postanowiłem jakoś upaść w kon-trooo-lowany sposób…

Polo

No i?

Krystian

No i jak się tak zastanawiałem… wiatr się chyba zmienił na tylny… i z zaskoczenia nie zdążyłem wysunąć podwozia…

Polo

(rozłącza się i z rozpaczy przykłada dłoń do czoła)

Ja pierdolę…

Sekretarka

Słucham?

Polo

Aaa… Powiedziałem „papier w dole”, upadła mi kartka na podłogę. Wszystko w porządku… córeczko.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 119[edytuj • edytuj kod]

CH**OWO I NIE DO KOŃCA STABILNIE

Sala szpitalna. Krystian leży zawinięty w gips i bandaże. Jest podłączony do aparatury, ale przytomny. Podchodzi do niego lekarz.

Lekarz

Dzień dobry panie Krystianie. Mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i złą.

Krystian

Yyy… poproszę najpierw tę złą.

Lekarz

Ma Pan otwarte złamania w trzech miejscach i rozległe obrażenia. Wygląda na to, że nieprędko stanie pan na nogi. O uprawianiu sportu nie wspominając.

Krystian

Ahaa… a ta dobra?

Lekarz

Otrzymaliśmy informację, że znalazł się pan w księdze rekordów Guinessa. Moje gratulacje. Co prawda w kategorii „największa ofiara losu”, ale to chyba nieistotne.

Krystian

Yyyymnąąąęęę…

Po czym robi zeza, pada na poduszkę, twarz mu się wykrzywia. Aparatura zaczyna piszczeć.

Lekarz

Cholera, mogłem w sumie poczekać aż jego stan się nieco ustabilizuje.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 120[edytuj • edytuj kod]

TOWARZYSZ NIEDOLI

Sala szpitalna, w której leży Krystian, kilka dni później. Obok Krystiana leży inny pacjent, którego niedawno przywieziono. Również jest mocno poharatany. Krystian próbuje go zagaić rozmową.

Krystian

Siemanko. Jestem Krystian Długopolski. Wydaje mi się, że skądś cię znam.

Pacjent

Jsem Jan Mazoch.

Krystian

Ach, Jasiek, miło cię widzieć. Cóż to się stało… wyglądasz naprawdę okropnie. Musiało boleć, co nie?

Jan Mazoch

(w myślach)

Nie no, to było zajebiście miłe i przyjemne.

Krystian

… bo widzisz, na czym jak na czym, ale na bólu to się znam. Jak miałem osiem lat, będąc na wakacjach u babci, wlazłem na dach wychodka i zawalił się pode mną. A najgorsze było to, że w środku siedział mój dziadek i czytał taką kolorową gazetę. I nie dość, że się potłukłem, to jeszcze dostałem później od niego klapsa, i jeszcze pamiętam że babcia przybiegła i dziadkowi zrobiła awanturę o tę gazetę. Potem, jakoś pod koniec podstawówki, założyłem się z kumplami, że skoczę z mostu do rzeki. Okazało się, że wody było tylko po kolana, ale o tym nie wiedziałem i koledzy chyba też, ale ważne że wygrałem zakład i musieli mi dać po fajce. Przeleżałem miesiąc w szpitalu ale warto było, naprawdę… Albo nie tak dawno, też się założyłem że skoczę z dachu wysokiego budynku na kupę śniegu. I też wygrałem, ale okazało się że to nie była kupa śniegu, tylko jakiś gruz pobudowlany przysypany z wierzchu śniegiem… oj, boli na samą myśl… A co się działo potem, stary, to była istna jazda bez trzymanki… (wyciszenie głosu)

Jan Mazoch

(w myślach)

Nie ma wyjścia, muszę poudawać nieprzytomnego. Może mnie wtedy zabiorą na inny oddział…

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 121[edytuj • edytuj kod]

OD CZEGO SĄ KOLEDZY

Zebranie skoczków w jakiejś sali, drugi trener Łukasz Kruczek ponownie w roli prowadzącego.

Łukasz

No więc ostatnia kwestia na dzisiaj. Jak wiemy, dla naszego kolegi Krystiana sezon się przedwcześnie skończył…

Tomek

I całe szczęście.

Łukasz

Ty nie bądź taki hop do przodu, bo zaraz i dla ciebie się przedwcześnie skończy.

(zwraca się do Tomka i Tonia)

Zresztą, za tamtą akcję w Szwajcarii powinniście byli znowu zostać zawieszeni. Już pomijając złamanie zakazu chlania między zawodami i cieszenie się jak głupi do sera po lądowaniu na buli… Kto to widział, żebym musiał latać po mieście o jedenastej w nocy, bo dwóch kretynów poszło sobie na piwo zapominając zabrać portfela.

Tonio i Tomek siedzą ze spuszczonymi głowami.

Łukasz

(ponownie do wszystkich zebranych)

No więc wracając do Krystiana… Jako że jesteśmy zgranym zespołem, trzeba mu pokazać, że o nim nie zapomnieliśmy.

Robert

Znaczy się… Odwiedzimy go w szpitalu?

Łukasz

Nie no, szkoda naszego czasu. Mam inny pomysł. Złożymy się na jakiś bukiet kwiatów, ze słowami wsparcia w stylu „Jesteśmy z tobą w tych trudnych chwilach – koledzy ze skoczni” i mu wyślemy kurierem. Oczywiście nie za drogich kwiatów, bo szkoda kasy.

Marcin

O, to ja się mogę tym zająć.

Łukasz

Ty? No nie wiem…

Marcin

Moja dziewczyna pracuje w kwiaciarni, zrobi ładny bukiecik za pół ceny.

Łukasz

A, no to zmienia postać rzeczy. Dobra Marcin, zdaję się więc na ciebie. Możecie iść do domu, ale jutro o tej samej porze mam was widzieć w komplecie.

Przebitka na salę szpitalną. Napis “Nieco później”.

Do sali z Krystianem wchodzi kurier z paczką, widok zza jego pleców.

Kurier

Dzień dobry. Pan… Krystian Długopolski?

Krystian

Yhm.

Kurier

Przesyłka dla pana.

(czyta etykietę)

Od… pana Marcina Bachledy. Chociaż widzę, że może mieć pan problem z jej otwarciem. Jak pan chce, mogę to zrobić. (wyjmuje nożyk)

Krystian

Tak, niech pan otworzy

Kurier rozcina paczkę, ale z tego ujęcia kamery nie widzimy co jest w środku. Krystian spogląda na przesyłkę i ponownie mdleje, znów aparatura zaczyna piszczeć.

Kurier

Proszę pana, co się… (przygląda się zawartości przesyłki) O, kur…

Kamera wędruje na rozpakowaną przesyłkę. Jest nią wieniec pogrzebowy, przepasany wstążką z napisem „Kochanemu Krystianowi na ostatniej drodze – koledzy ze skoczni”.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 122[edytuj • edytuj kod]

NIGDY NIE WIERZ KOBIECIE

Ponownie trwa zebranie skoczków w tej samej sali. Łukasz, ewidentnie wkurzony, stoi oparty o biurko i mierzy wzrokiem Marcina.

Łukasz

Żartowniś się znalazł… Nawet najprostsze zadanie musiałeś spaprać.

Marcin

Ale ja naprawdę zamówiłem normalny bukiet. Słowo harcerza!

Łukasz

To co się stało, że się zesrało? Hę?

Marcin

Bo widzisz… Zapomniałem, że ta kwiaciarka od tygodnia nie jest już moją aktualną dziewczyną… tylko jej kumpela, co pracuje obok w zoologicznym.

Łukasz

(opada na krzesło)

Boże, co za banda kretynów…

Marcin

Nie sądziłem, że baby potrafią być aż takie mściwe...

Wojtek

Spoko Marcin, na swój sposób nawet zabawne to było. He, he, he.

Tomek

Dokładnie… A dasz mi namiar do tej kwiaciarki? Chętnie bym się z nią umówił.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 123[edytuj • edytuj kod]

PIĄTY DO BRYDŻA

Kontynuacja zebrania, nieco później.

Łukasz

No więc czas przejść do najważniejszego punktu zebrania. Trener Lepistö wytypował już czwórkę do wyjazdu na mistrzostwa w Sapporo: Adama, Kamila, Piotrka i Stefana.

Adam siedzi niewzruszony. Pozostali trzej wymienieni skoczkowie zadowoleni przybijają sobie piątki. Reszta patrzy na Łukasza z wyraźnie niezadowolonymi wyrazami twarzy.

Łukasz

Co się tak patrzycie, ja tylko przekazuję decyzję pierwszego trenera. I zapewniam, że nie jest mi z tym łatwo.

Tomek

A wiesz, co dawniej robiono z posłańcami złych wiadomości?

Łukasz

(do Tomka)

Zamknij się, mądralo.

(znów do wszystkich)

Dobra wiadomość jest taka, że do obsadzenia zostało jeszcze jedno miejsce, i trener dał mi tutaj wolną rękę. Chcąc nie chcąc, muszę któregoś z was wytypować… Sęk w tym, że patrzyłem na wasze ostatnie wyniki i szczerze mówiąc, nie ułatwiliście mi zadania. Cóż mam więc z tym fantem począć? Jakieś pomysły?

Wojtek

Wiadomo, skoro wszyscy dobrze skaczemy, to nic dziwnego, że wybór jest trudny.

Łukasz

To fakt, wszyscy dobrze skaczecie. Szkoda tylko, że krótko… i co gorsza, praktycznie jednakowo krótko.

Robert

Może zróbmy losowanie.

Łukasz spogląda na Roberta, popukuje się w czoło, ale nic nie mówi.

Marcin

Mam lepszy pomysł. Urządźmy zawody w piciu piwa, jak dawniej. Może przy okazji uda się pobić rekord.

Łukasz, Robert, Wojtek i Tomek spoglądają na Marcina z ironicznymi uśmieszkami.

Łukasz

Ekhm. Czy aby nie za bardzo ciągnie wilka do lasu?

Marcin

No co? Do trzech razy sztuka.

Wojtek

Taa… To już lepiej zróbmy zakłady, po ilu piwach wymiękniesz. Kto będzie bliżej, ten wygrywa.

Marcin

I co, znowu pigułkę mi wrzucisz?

Łukasz

(zniecierpliwionym głosem)

Dosyć. Mówiłem już, że nie życzę sobie żadnego chlania.

Pomruk niezadowolenia.

Tomek

W takim razie proponuję urządzić turniej w pokera.

Łukasz

Hazardu też nie pochwalam…

Tonio

No to zróbmy mistrzostwa w Contrę.

Łukasz Rutkowski

Eee, Contra to przeżytek. Jeśli już to w Counter-Strike’a.

Łukasz

Wiecie co. Naprawdę doceniam waszą kreatywność… Ale jednak wolałbym, żeby zdecydowały jakieś osiągnięcia związane ze skokami narciarskimi.

Tonio

Nie ma sprawy, możemy zrobić mistrzostwa w DSJ.

Łukasz wzdycha, opiera rękę o podbródek i spogląda w sufit.

Stopniowa przebitka na kolejną scenę, z wyciszonym dźwiękiem. Widzimy jak skoczkowie wyciągają zapałki z dłoni Łukasza. Robert wyciąga tę bez łebka i czyni gest zwycięstwa. Pozostali są wyraźnie niezadowoleni i kręcą głowami.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 124[edytuj • edytuj kod]

ŚWIAT WEDŁUG SKOCZKÓW 1

Szpitalny korytarz. Łukasz Kruczek, Marcin i Tonio postanowili osobiście odwiedzić Krystiana, z zamiarem przeprosin za incydent z przesyłką. Jednak zatrzymuje ich lekarz.

Lekarz

Pan Krystian leży teraz na OIOM-ie, więc odwiedziny wykluczone.

Skoczkowie i trener oglądają się po sobie.

Łukasz

O cholera. Aż tak mu się pogorszyło?

Lekarz

Wręcz przeciwnie; wydawało się już, że wyzdrowieje na dniach, nawet zaczął chodzić o własnych siłach. Niestety dziś rano zdarzył się wypadek. Pan Krystian chciał skorzystać z toalety, ale poślizgnął się na mokrej podłodze, rąbnął twarzą o sedes i dostał wstrząśnienia mózgu, ma wybite zęby i zwichniętą szczękę, w dodatku prawdopodobnie wybił sobie bark.

Tonio

O Boże… tylko nie to…

Marcin

Może jednak ten nasz prezent nie był taki do końca nietrafiony…

Tonio

Nie nasz, tylko twój.

Marcin

Przecież mówiłem, że…

Lekarz

Ależ to było dobre! Mieliśmy przedni ubaw na oddziale… Ale raczej wasz kolega będzie żył.

Tonio

Jest pan pewien, panie doktorze?

Lekarz

Jakby to był ktokolwiek inny, to pewnie nie. Ale przypadek pana Krystiana wzbudził już zainteresowanie medyków z całego świata. Zgodnie z historią chorób, ma już na koncie dziewięciokrotne złamanie kończyn dolnych, sześciokrotne górnych, sześć razy złamany nos, pęknięcie czaszki w ośmiu miejscach, złamaną i zwichniętą szczękę, cztery wstrząśnienia mózgu, wybitą połowę uzębienia, ciężkie urazy kręgosłupa i miednicy, niezliczone obrażenia wewnętrzne i krwotoki. Wedle powszechnej wiedzy medycznej, w najlepszym razie powinien być już na stałe przykuty do wózka… Sam się zastanawiam, jak to możliwe że wciąż się z tego wylizuje.

Łukasz

A jak pan doktor myśli?

Lekarz

(chwilę się zastanawia)

Wie pan… Są na tym świecie przypadki, które się nawet nam, fizjologom, nie śniły.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Tomasz Knapik

Odcinek 125[edytuj • edytuj kod]

ŚWIAT WEDŁUG SKOCZKÓW 2

Noc w domu Tajnerów. Polo i jego żona leżą obok siebie w łożu małżeńskim.

Pani Tajnerowa

Śpisz?

Polo

(zaspanym głosem)

No śpię, bo co?

Pan Tajnerowa

Bo wiesz, nie daje mi spokoju jedna rzecz.

Polo

Taa? Jaka?

Pani Tajnerowa

Martwię się o Tonia. To skakanie wyraźnie mu nie służy. Tyle lat trenuje i żadnych postępów. Jeszcze wpadnie w depresję biedaczyna… Pamiętasz jak mówiłeś, że odbędziesz z nim męską rozmowę.

Polo

Pamiętam, pamiętam… Jutro o tym pogadamy, trzeba spać żeby rano wstać.

Pani Tajnerowa

Ale nie sądzisz, że należałoby znaleźć dla niego jakieś inne zajęcie?

Polo

Tak, tak. Tylko że widzisz: w tym kraju nie ma roboty dla ludzi z jego umiejętnościami.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Tomasz Knapik

Odcinek 126[edytuj • edytuj kod]

ŚWIAT WEDŁUG SKOCZKÓW 3

Salon w jakimś polskim domu. Na kanapie siedzi wąsaty mężczyzna w średnim wieku z puszką piwa w ręku i ogląda transmisję z konkursu drużynowego na MŚ w Sapporo. Widzimy na ekranie Roberta Mateję przygotowującego się do drugiego skoku.

Przebitka na dom z zewnątrz, w jednym z okien widać ekran telewizora z transmisją. Nagle rozlega się krzyk dobiegający ze środka.

Mężczyzna przed telewizorem

Bożena!!! Mam zawał!!!

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Tomasz Knapik

Odcinek 127[edytuj • edytuj kod]

ULGA

Pokój w domu Tajnerów. Polo rozmawia z Łukaszem Kruczkiem.

Polo

To co, panie trenerze? Wypadałoby jakoś podsumować występ naszych na mistrzostwach. (po chwili) No, nie o suchym pysku rzecz jasna.

Wyjmuje z barku flaszkę, kieliszki i polewa.

Łukasz

Przyznaję się. To moja wina, Polo.

Polo

Co takiego?

Łukasz

To ja zdecydowałem, że Mateja pojedzie… Znaczy się nie do końca ja, ale miałem w tym duży udział. Skąd mogłem przewidzieć, że tak spartoli nam drużynówkę.

Polo

Aj tam. Moim zdaniem właśnie dobrze się stało.

Łukasz

Dobrze? Dlaczego?

Polo

Bo teraz to Robert, a nie Tonio, jest najbardziej szkalowanym polskim skoczkiem w Internecie.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 128[edytuj • edytuj kod]

TAJNER STAJL

Rozmowa Tonia z Tomkiem w ich mieszkaniu, późny wieczór. Tonio siedzi przy komputerze, Tomek leży w swoim łóżku i robi coś na telefonie.

Tonio

Wiedziałeś o tym? Robert Mateja wymyślił styl M.

Tomek

Nie, pierwsze słyszę.

Tonio

Tak napisali w Internecie. Znaczy się, został prekursorem nowego stylu. Ale szczęściarz.

Tomek

No nawet jeśli tak to co?

Tonio

Do czego zmierzam. Był sobie kiedyś taki Szwajcar, co wymyślił styl V.

Tomek

Aha… No, coś tam słyszałem. Tylko to był chyba Szwed.

Tonio

Być może. W każdym razie ten Szwajcar czy tam Szwed niczym innym się nie wyróżnił, bo był przeciętnym skoczkiem. Ale jako że wymyślił nowy styl, został zapamiętany.

Tomek

No tak.

Tonio

Idąc dalej. Martin Koch wymyślił styl X. Zaś Sven Hannawald na mamutach skakał stylem H. Co prawda raczej takim H z logo Hondy niż z jego nazwiska, ale jednak.

Tomek

Styl X kojarzy mi się raczej z Ingebrigtsenem. Moim imiennikiem zresztą.

Tonio

No, mniejsza o to. W każdym razie wszyscy zapamiętują prekursorów. Bez względu na to, czy byli dobrymi skoczkami, czy trochę gorszymi.

Tomek

Ale jednak nie pamiętasz, jak się nazywał ten Szwed od stylu V… Ja zresztą też nie.

Tonio

No w sumie… Ale ci co znają się na skokach to pamiętają.

Tomek

No więc do czego zmierzasz?

Tonio

No właśnie. Skoczkiem jestem marnym i tak już pewnie pozostanie, ale wciąż mogę w jakiś sposób zapisać się na kartach historii. Postanowiłem, że zostanę prekursorem nowego stylu!

Tomek

Jakiego?

Tonio

Stylu T. Jak Tajner. I jak Tonio… znaczy Tomisław.

Tomek

Hmm. I na czym ten styl miałby polegać?

Tonio

Będę skakał z rękami wyciągniętymi w bok, w ten sposób że sylwetka będzie przypominała literę T.

Tomek

No nie do końca T. Chyba że małe „t”… Choć też nie do końca.

Tonio

To nieistotne. Ważne że pasuje do inicjałów… I chyba nikt do tej pory nie skakał tym stylem.

Tomek

Wydaje mi się, że takie rozłożone ręce chyba niezbyt dodają aerodynamiki w locie.

Tonio

To popatrz na samoloty. Chyba nie przypadkiem mają w podobny sposób zbudowane skrzydła.

Tomek

Dobra, skacz sobie jak chcesz… Mimo wszystko pozostaję sceptyczny.

Ekran ciemnieje. Biały napis „Następnego dnia”.

Trening na skoczni. Tonio siedzi na belce, Tomek patrzy z dołu. Tonio wybija się, próbuje ułożyć ręce prostopadle do ciała, ale zaraz traci równowagę, macha rękami i upada na zeskok, bezwładnie zsuwając się z niego.

Tomek

(patrząc na upadek Tonia)

Wygląda na to, że styl T wymaga jeszcze dopracowania…

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 129[edytuj • edytuj kod]

PODZWONNE DLA KRYSTIANA

Tonio (nieco posiniaczony), Tomek, Marcin, Wojtek, Robert oraz Łukasz Rutkowski siedzą w barze przy piwie. W barowym telewizorze leci transmisja z zawodów na mamucie w Planicy, ale skoczkowie nie są nią specjalnie zainteresowani.

Wojtek

Ale fajnie. Ekipa jak za starych dobrych czasów.

(rozgląda się)

No, prawie.

Łukasz Rutkowski

Tylko Krystiana szkoda.

Tomek

A właśnie, co z nim? Podobno już go wypuścili.

Tonio

No właśnie?

Łukasz Rutkowski

Czyli nie wiecie co się stało.

Skoczkowie chórem

Co się stało?

Łukasz Rutkowski

Po wyjściu ze szpitala dostał rachunek za leczenie.

Robert

Ale przecież sąd mu cofnął zakaz zbliżania się do skoczni.

Łukasz Rutkowski

No, zakaz cofnął… Ale jak widać jego polisa zdrowotna tego nie obejmowała.

Wojtek

I co? Zemdlał?

Łukasz Rutkowski

No niewiele brakowało. Ale oprzytomniał na myśl o kolejnym pobycie w szpitalu na własny koszt.

Tonio

Więc co teraz robi?

Łukasz Rutkowski

Wyjechał do Irlandii na zmywak, żeby odpracować dług. Wiem, bo mój brat tam siedzi i się z nim widuje.

Tonio

Łomatko… Nie zazdroszczę.

Wojtek

Przynajmniej nie jest to niebezpieczna praca… Najwyżej stłucze jakiś talerz i się pokaleczy, ale to nic wielkiego.

Tomek

Ja bym nie był tego taki pe…

Marcin

(przerywając Tomkowi)

Ej, patrzcie! (pokazuje na telewizor)

Skoczkowie odwracają się w kierunku telewizora. Trwa poranne wydanie Wiadomości, w przerwie zawodów.

Prezenter

Wiadomość z ostatniej chwili. Irlandzkie media doniosły o wypadku jednego z Polaków przebywających w tym kraju w celach zarobkowych. Według ich relacji, miał on mokrymi rękami przypadkiem dotknąć niezabezpieczonego kabla elektrycznego pod napięciem. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo…

Robert

Spokojnie, nie wiadomo czy to…

Tomek

Ćśśś!

Prezenter

…lecz, jak dowiedzieliśmy się, gdy na miejsce przyjechało pogotowie, poszkodowany natychmiast oprzytomniał i odmówił przewiezienia do szpitala, tłumacząc, że nie stać go na leczenie i jakoś sobie poradzi.

Robert

Czyli jednak on.

Tomek

A nie mówiłem? To gorsza łajza niż ustawa przewiduje.

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 130[edytuj • edytuj kod]

POLAK, SŁOWAK, DWA BRATANKI

Nieco później w barze.

Tomek

Swoją drogą, ten pachołek prezesa coraz bardziej mnie wpienia. Żeby nawet na piwo w przerwie treningu nie można było wyskoczyć? Niebywałe, jak odrobina władzy może człowieka zmienić na niekorzyść.

Marcin

Święte słowa, polać mu!

Skoczkowie chórem

Tak jest!!!

Robert

Dokładnie. A ten fiński dziadyga też nie lepszy. Dla niego istnieje tylko Małysz… i tych paru młodziaków, co zabrał ze sobą do Japonii. A te dzieciaki to nudziarze jakich mało! Próbowałem wyciągnąć ich w Sapporo na jakąś imprezkę, żaden nie chciał. Dobrze, że Rosjanie i Kazachowie byli bardziej skorzy do zabawy, inaczej zanudziłbym się tam na śmierć.

Wojtek

Ech, co to się porobiło z tą dzisiejszą młodzieżą…

(spogląda w stronę Łukasza)

Bez urazy, Łukasz. Ty i twój brat jesteście chwalebnymi wyjątkami.

Łukasz Rutkowski

Dzięki, Wojtek.

Marcin

Kurde. A może zrobimy przewrót w kadrze, jak kiedyś?

Tomek

Daj spokój, Marcin… Pamiętasz jak to się skończyło. Obawiam się, że teraz tym bardziej się nie uda. Jesteśmy jednak w mniejszości.

Tonio

No właśnie. Wywalą nas i tyle będzie z tej całej rewolucji.

Łukasz Rutkowski

Nie no. Akurat ciebie, Toniu, nikt nie ruszy.

Tonio

Nie byłbym taki pewien. Ostatnio ciągle mi się śni, że wylądowałem na bezrobociu. To zły znak. Próbowałem skontaktować się z doktorem Blecharzem, ale chyba wyjechał za granicę.

(odwraca się do Tomka)

To przez ciebie, ty mnie nastraszyłeś.

Marcin

Słuchajcie! Mam lepszy pomysł. Co byście powiedzieli, gdybyśmy przeszli do innej kadry narodowej? Na przykład słowackiej?

Tomek

Hmm… Dlaczego akurat słowackiej?

Marcin

Bo po pierwsze, mielibyśmy blisko. Po drugie, na Słowacji mają tanią wódkę i łatwe kobitki… Znaczy się ładne… chociaż łatwe w sumie też. Po trzecie, oni praktycznie nie mają skoczków, więc bylibyśmy poza konkurencją. Po czwarte, w tym kraju wszyscy mają wyjebane na skoki, nikogo by nie obchodziło co robimy na treningach i po nich… Po piąte, mają tanią wó… a tak, już o tym mówiłem. Co wy na to?

Chwila ciszy.

Robert

Brzmi ciekawie.

Tonio

Ale… to chyba trochę niepatriotycznie tak występować pod obcą flagą.

Wojtek

A myślisz, że klepanie buli pod polską flagą jest bardziej patriotyczne? Zresztą nie oszukujmy się, nasze przejście z polskiej do słowackiej kadry wyszłoby na dobre i jednej, i drugiej.

Tonio

No w sumie.

Tomek

Dobra, może to i ma sens… Tylko co powiemy Kruczkowi i Tajnerowi? I gdzie mamy się z tym zgłosić? Do ambasady słowackiej?

Marcin

A po co jakieś formalności? Po prostu pójdziemy do trenera Słowaków i powiemy co chcemy. Na pewno się zgodzi i sam wszystko pozałatwia.

Wojtek

Jutro są zawody FIS Cup na Średniej, podobno jakiś Słowak ma startować, więc będzie i trener.

Marcin

No to panowie! Niniejszym ogłaszam, że od dzisiaj wszyscy jesteśmy Słowakami!

Skoczkowie chórem

Tak jest!

Tonio

I Krystian też?

Marcin

Jasne. Duchem jest z nami tu obecny! Prawda, panowie?

Skoczkowie chórem

Tak jest!

Marcin

No to za słowackie skoki! A sztywniaki z polskiej kadry od dziś mogą nam, ekhm, skoczyć!

Napisy końcowe

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

Odcinek 131[edytuj • edytuj kod]

DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH

Pod Średnią Krokwią. Trwa przerwa w zawodach FIS Cup. Marcin, Robert, Tonio, Tomek i Łukasz Rutkowski stoją przy wejściu i czekają. Wkrótce podchodzi do nich Wojtek.

Robert

I co? Rozmawiałeś z trenerem Słowaków?

Wojtek

Powiedział, że przemyśli sprawę i jeszcze dzisiaj da mi znać na komórkę.

Marcin

No to gitara. Wracamy, trzeba to oblać.

Skoczkowie odchodzą.

Ekran ciemnieje. Biały napis „Tego samego dnia, dużo później”.

Nasza szóstka skoczków siedzi w barze. Wszyscy skupili się wokół Wojtka i czytają SMS-a, który przyszedł mu na komórkę. Mają nietęgie miny, niektórzy drapią się po głowie.

Marcin

Ale jak to, do kadry D? Jaja sobie robi?

Tomek

Chyba nie… Napisał, że skonsultował to z prezesem krajowego związku. I z naszym prezesem niestety też…

Robert

Ty, Wojtek. Jesteś pewien, że cię dobrze zrozumiał?

Wojtek

Absolutnie!

Nagle zza ich pleców rozlega się gniewne chrząknięcie. Skoczowie odwracają się. Za nimi stoi Polo Tajner, obok niego Łukasz Kruczek. Obaj mają, delikatnie mówiąc, niezadowolone miny.

Łukasz Rutkowski

O, dzień dobry panie prezesie i panie trenerze! Ładną mamy pogodę…

Robert

Właśnie, może się panowie przysiądą… drugi stół się dostawi…

Polo

(całkowicie ignorując obydwu)

Rozłamu się zachciało, łachudrom!

Marcin

No co pan, panie prezesie, z tą Słowacją to był tylko żart…

Polo

No to wam się ten przedwczesny prima aprilis wyjątkowo nie udał.

Kładzie dłoń na ramieniu Tonia.

Polo

Toniu, teraz zapłacisz za piwko i pójdziesz ze mną do domu. Zdaje się, że mamy kilka spraw do przegadania.

Tonio

(pociągając nosem)

Ale tato, ja nie chciałem… Oni mnie namówili…

Polo

Żadnego „ale”. Idziemy.

Tonio ze spuszczoną głową i łzami w oczach wstaje, wyciąga drobne z kieszeni i rzuca na stół. Polo bierze go za rękę i pokazuje na drzwi. Obaj wychodzą.

Łukasz Kruczek idzie za nimi, ale zanim wychodzi, odwraca się do pozostałej piątki skoczków i celuje w nich palcem.

Łukasz Kruczek

Jutro z samego rana mam was widzieć na treningu siłowym! Dostaniecie taki wycisk że raz na zawsze odechce się wam recydywy! Dla was sezon jeszcze się nie skończył!

Wychodzi, ale po chwili wraca, uśmiechając się.

Łukasz Kruczek

A, i na przyszłość radzę wam nauczyć się odróżniać Słowację od Słowenii.

Popukuje się w czoło i wychodzi już na dobre. Robert, Marcin, Tomek i Łukasz Rutkowski ze zmarszczonymi brwiami spoglądają na Wojtka. Ten spuszcza głowę.

Tomek

Zdajesz sobie sprawę, że przez ciebie wyszliśmy na totalnych idiotów?

Wojtek

Oj, panowie. Faktycznie, znowu dałem ciała…

(spogląda na kolegów próbując się uśmiechnąć)

Ale chyba liczą się chęci, co nie?

Przejście na ulicę w Zakopanem, przy której jest bar, widok z lotu ptaka. Wyświetlają się napisy końcowe. W tle słychać piosenkę „Sen o dolinie” („Znowu w życiu mi nie wyszło”).

Z baru wychodzi Tomek, trzymając ręce w kieszeniach idzie w znanym sobie kierunku, kopiąc każdy napotkany kamień.

Chwilę po nim wychodzą Robert i Wojtek. Robert poklepuje ewidentnie załamanego Wojtka po ramieniu. Idą w milczeniu w przeciwnym kierunku do tego, którym poszedł Tomek.

Następnie wychodzą Marcin z Łukaszem. Stoją przy drzwiach patrząc za odchodzącymi kolegami, chwilę dumają po czym z powrotem wchodzą do baru.

Kamera przesuwa się do góry, w stronę zaśnieżonych szczytów Tatr. Ekran ciemnieje.

Reżyseria, scenariusz i opracowanie Nonsensopedia

Czytał Stanisław Olejniczak

KONIEC SEZONU 4, CAŁEJ SERII I WSZYSTKIEGO, CO TONIA JEST