Polska Zjednoczona Partia Robotnicza

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Partia broni, Partia radzi, Partia nigdy cię nie zdradzi!

Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZPR) – siła przewodnia ludu, awangarda klasy robotniczej, zbawienna moc dla Polski Komunistycznej, duma Bieruta. Powstała w 1948, dzięki zgodzie i współpracy Polskiej Partii Robotniczej (PPR) i Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS), w atmosferze wzajemnego zrozumienia. Nadal istnieje, tylko pod zakłamanym szyldem Polski Związek Piłki Ręcznej, ale to, jak niektórzy twierdzą, mistyfikacja.

Historia[edytuj]

PZPR powstało, jak już wspomnieliśmy, z połączenia PPS i PPR. PPR została założona przez ruskich spadochroniarzy w 1942 i przez Stalina uznana za główną siłę socjalistyczną w Polsce. PPS nawet tego nie zauważył i szykował się do przejęcia władzy w Polsce. Jednak układ sił się zmienił, a Armia Czerwona była koronnym argumentem komunistów. A więc powstało PZPR pod przewodnictwem Bieruta, które wzięło za mordę wszystkich przeciwników. W ten sposób powstał jakże wydajny system monopartyjny.

Bierut został nieprzywieziony żywy z Moskwy, a na jego miejsce wjechał towarzysz Gomułka. Zluzował on trochę, ale nie że tak w ogóle, bo jak ktoś podniósł rękę na władzę ludową, to odrąbywał ją zaraz pożyczający od Gomułki pieniądze i włosy Józef Cyrankiewicz.

W grudniu 1970 roku stoczniowcy ze Stoczni Gdańskiej spalili KW PZPR i obrzucali milicjantów kamieniami i rurami. Dlatego Władysław Gomułka, Józef Cyrankiewicz, Stanisław Kociołek i Wojciech Jaruzelski musieli spacyfikować protest trzema dywizjami i ostrzałem z ruskich superpancerników. Partyjny beton tak zajął się sprawą, że zastąpił się światłym towarzyszem Gierkiem.

Gierek nastał jeszcze w 1970 roku. Za jego czasów partia osiągnęła szczyt rozwoju, kraj się rozwijał, a ludziom żyło się dostatniej. Gierek bowiem dwoił się i troił, a oczy wychodziły mu z orbit, tak męczył się, aby zatrzeć złe wrażenie 1970 roku. Obywatele dostali wszystko na tacy, ale nie docenili tego. Wszystko to dlatego, że nabrał mnóstwo kredytów, od kogo się dało. No i się wszystko wkrótce rozsypało, nastał rok 1980. Gierek odszedł w niesławie, a na jego miejsce przybył najpierw Kaniawał, a po nim żelazny generał Wojciech Jaruzelski.

Jaruzel zebrał sypiącą się partię, stworzył juntę wojskową składającą się z Kiszczaka i paru innych. Następnie wsiadł na konia Siwaka i wprowadził stan wojenny, aby móc ograniczyć zużycie węgla w Polsce. Rządy Jaruzelskiego, a następnie Rakowskiego nie wyszły dobrze. W 1990 należało Sztandar wyprowadzić, co uczynił Rakowski. Dzisiaj byli członkowie PZPR albo siedzą w SLD, albo umierają na ogromnych emeryturach.

Frakcje[edytuj]

Przewodnią siłę narodu od samego początku targały walki, konflikty i starcia, za którymi stały bałamutne podszepty zwichrowanego warcholstwa. Zaczęło się na przełomie lat 1948/1949, gdy okrężnie poprzez Budapeszt, gdzie minister spraw wewnętrznych Laszlo Rajk aresztował i stracił się sam, z Moskwy przyszła dyrektywa, żeby co nieco pomieszać i pomazać. Pomazańcem okazał się Władysław Gomułka, któremu zarzucono, że fałszerstwo wyborów oraz referendum pomnóż przez trzy to za mało i mógłby się więcej chłop starać. Podczas jednego z wieców Gomułka nieopatrznie zamiast powiedzieć nie będzie kolektywizacji, powiedział w Polsce nie będzie kolektywizacji. Wobec tak jaskrawego dowodu szowinizmu narodowego i manifestacji ducha nacjonalizmu sprzecznego z ideą internacjonalizmu internacjonalistycznego nie było innego wyjścia, jak tylko wysmażyć pokazowy proces z podstawionymi świadkami oskarżyć go od tak zwane odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne i wtrącić go do więzienia. Jak na areszt w tamtych latach skazany miał dość dobre warunki. Zapewniono mu bezpłatną naukę czytania i pisania, dowiedział się, że Terpsychora nie jest świętem żydowskim, zaś specjalnie sprowadzone z bratniego ZSRR liczydło dało mu niezbędne przygotowanie w dziedzinie ekonomii.

Puławianie („żydy”) versus natolińczycy („chamy”)[edytuj]

Frakcja zrodzona w łonie Najwyższej w czasie, kiedy umarł Stalin, Nikita Chruszczow jeszcze nie stawiał obok posiłków swoich butów i nie bardzo było jak wiadomo powiedzieć Gomułce, że mógłby już jednak z tego pierdla po prostu wyjść po zdaniu sprawdzianu z tabliczki mnożenia. Towarzysz Wiesław wiedząc, że dysponuje atutem, jakiego nie posiadają jego partyjni koledzy zarządził wyścig o swoje względy. Puławianie oferowali azot doskonałej jakości oraz zachowanie komunizmu w Polsce, natolińczycy zaś oferowali doskonałej jakości beton oraz zachowanie komunizmu w Polsce. Niestety jedność betonu natolińskiego została skruszona na skutek odchyłu lewicowo-nacjonalistycznego w postaci Kazimierza Mijala. Pewnego dnia postanowił on dokonać aktu transgresji lub czegoś takiego o czym się mówi na seminariach Marii Janion i zniknął z dnia na dzień. Ślady gumiaków oraz wideł prowadziły do Chin. Rywalizacja ta wypadła remisowo ze wskazaniem na puławian.

Liberałowie versus beton partyjny[edytuj]

A to już lata osiemdziesiąte, gdy władzę na 37 stanowiskach politycznych sprawował niepodzielne Wojciech Jaruzelski. Liberałowie domagali się utylitaryzmu społecznego na wzór Johna Stuarta Milla. Skoro mamy tylu internowanych, to może ich jakoś produktywnie wykorzystajmy? pytali. Idea spotkała się z aprobatą najwyższych władz partyjnych. Podjęto decyzję o budowie warszawskiego metra oraz stołecznej sypialni Ursynów. Internowani osobiście pilnowali tego, by żadna płyta chodnikowa przywleczona z innej części stolicy nie zmarnowała się, tak by Ursynów rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.

Nie jest łatwo powiedzieć, jakie poglądy reprezentował partyjny beton. Ci uduchowieni ludzie najczęściej klęczeli z twarzą zwróconą na wschód, toteż z całą stanowczością nie sposób stwierdzić, jaką linię ideową prezentowali.

Zobacz też[edytuj]