Albin Siwak

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Maciej Zembaty – Brygadzista Albin
Albin Siwak w 1958 roku
Albin Siwak w 1981 roku
Słownik
Zobacz w słowniku:
Albinizm

Dawniej razem z kolegami piłem marne wino
Dziś do biura jeżdżę sobie czarną limuzyną
Dawniej mogłem wór cementu spędzlować na lewo
Dzisiaj sam profesor Kubiak mówi mi „kolego”

Szopka bożonarodzeniowa, 1982

Czy Polska musi przegrać? Nie, nie musi – ale tylko wtedy – kiedy dokona zwrotu o 360 stopni.

Albin Siwak w swojej książce „Syndrom gotowanej żaby”, strona 226

Albin Siwak (przez fanki nazywany Albin Siwak SuperStar; ur. 27 stycznia 1933 w Wołominie, zm. 4 kwietnia 2019 w Warszawie) – polski robotnik, murarz, członek Biura Politycznego KC PZPR. Pierwszy polski komunista nazwany przez polską skrajną prawicę patriotą. Pierwszy Polak z wykształceniem niepełnym podstawowym, który odniósł sukces w polityce. Pierwszy racjonalizator, który wybudował willę z odpadów budowlanych. W latach pięćdziesiątych jako specjalista ds. betonu zajmował się zbrojeniami, a będąc w PZPR uzbrojeniem państwowych związków zawodowych przeciwko NSZZ „Solidarność”. Przez zamiłowanie do budownictwa był nazywany partyjnym betonem. Według Ireny Falskiej prawdziwy przywódca polskiego ruchu robotniczego.

Albin Siwak był znany z tego, że nie miał jednego oka. Stracił je podczas niezapowiadanej roboczej wizyty na placu budowy rozwijającej się fabryki, kiedy to pod koniec kontroli kierownik zakładu zaproponował, by Siwak rzucił okiem na stołówkę pracowniczą. Pomimo tej niedogodności bez zmrużenia oka pracował na rzecz Polski Ludowej. Co prawda zarówno Jaruzelski z Kiszczakiem patrzyli na niewykształconego Siwaka krzywym okiem, jednak betoniarz nie wahał się stanąć oko w oko z wrogami w partii.

Kariera polityczna[edytuj • edytuj kod]

W 1981 roku Siwak został członkiem Biura Politycznego KC PZPR. Podczas jednego ze spotkań Biura brał udział w dyskusji na temat walki z Kościołem katolickim. Gdy upadła propozycja Wojciecha Jaruzelskiego, by rozwiązać Kurię Warszawską (bo nie zgodziłby się Glemp) to Siwak zaproponował rozwiązanie Kurii Skłodowskiej. Za tę propozycję miał dostać w nagrodę dwutygodniowy pobyt w sanatorium w Baden-Baden. Nie dostał jej, gdyż podczas rozmowy telefonicznej nawrzeszczał na generała, że nie jest idiotą, któremu trzeba dwa razy powtarzać nazwę miejscowości.

Będąc członkiem Biura Politycznego KC Albin Siwak i Jerzy Urban próbowali ocieplić wizerunek Wojciecha Jaruzelskiego. Urban wpadł na pomysł, by po wprowadzeniu stanu wojennego zacząć porównywać Jaruzelskiego do Józefa Piłsudskiego. I tak jak Piłsudski jeździł na Kasztance, tak od marca 1982 roku Jaruzelski jeździł na Siwaku. Wyczyny Jaruzelskiego i Siwaka miały trafić do najnowszego filmu Andrzeja Wajdy, jednak reżyser nie zgodził się, by po Człowieku z żelaza kręcić Człowieka z pustaków.

W 1986 roku Siwak został wyrzucony z Biura Politycznego KC za podpalenie stacji benzynowej. Jak później zeznawał, podpalił ją, gdyż pomylił CPN z siedzibą KPN-u. Za karę został przeniesiony do ambasady PRL w Trypolisie. Tam mógł podziwiać polskich robotników, którzy za jego radami budowali w Libii autostrady tak gładkie, że jak stawiało się szklankę wody na desce rozdzielczej samochodu, to podczas jazdy nic się nie wylało. Motto Siwaka podczas pracy w Libii brzmiało: nie machajmy szabelką, a łopatą. W 1990 roku minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski kazał Siwakowi wrócić do Warszawy i nauczyć ministra transportu i gospodarki morskiej Franciszka Wielądka budować takie drogi. Siwak stwierdził, że gardzi rządem Tadeusza Mazowieckiego i nie będzie wspierać ludzi z Solidarności. Podzielił się swoją wiedzą dopiero w 2002 roku z Markiem Polem, jednak Pol na prośbę ówczesnego premiera Leszka Millera miał dać sobie spokój z dawnym partyjniakiem i stworzyć winiety, by załatać dziurę budżetową.

Śmierć[edytuj • edytuj kod]

Siwak zmarł 4 kwietnia 2019 roku. Dziś siedzi w niebie u lewicy Ojca i na widok tego, co się dzieje w Polsce i Libanie, płacze swoim szklanym okiem.

Ciekawostki[edytuj • edytuj kod]

  • W jego książkach na każdą stronę przypada jedno wspomnienie o Żydzie.
  • Był w PZPR, ale nie był komuchem, czym zaskoczył Roberta Mazurka.
  • Na stare lata zrobił sobie zdjęcie z Konstantym Rokossowskim, czym się chwali w książce Syndrom gotowanej żaby.
  • W 1980 roku ostrzegał przed Balcerowiczem.

Zobacz też[edytuj • edytuj kod]