Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Niezbednik każdego ormowca, do znalezenia w każdej piwnicy

A twój ojciec jest ORMO!

Stara obelga z ustroju minionego

Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej (ORMO, rozwijane często na Oni Również Mogą Obić) – organizacja ochotniczna i społeczna wspierająca Milicję Obywatelską w walce z kryminalistami i zastępująca Milicję w pałowaniu właścicieli drukarni solidarnościowych, a także budującą tamy przeciwpowodziowe dla Polaków i budującą tamy blokujące Polakom dojście na mszę odprawianą przez pielgrzymującego Jana Pawła II. W ORMO dominowali głównie osoby, które mając w rodzinie złodzieja i dziwkę chcieli pokazać, że dopiero oni zhańbą cały ród. Organizacja nielubiana przez Wielkiego Przedwiecznego Borewicza. Komunistyczny odpowiednik Straży Miejskiej.

Współpraca ormowców z milicjantami wyglądała tak, że milicjanci w ich obecności zawsze chodzili z rękoma z tyłu, by czasami ormowiec nie dobrał się do dupy. Współpraca ta polegała na zasadzie „wszystko zostaje w rodzinie”, gdyż co drugi ormowiec był dzieckiem milicjanta i prostytutki.

Historia[edytuj]

Początkowo ormowcy mieli łapać niedobitki Niemców w drugiej połowie lat 40. Działaczom ORMO nie udawało się wywiązać z zadania. Dopiero pod koniec 1968 niejaki Stanisław Mikulski złapał pierwszego Niemca, Hermanna Brunnera. W ten sposób po dwudziestu dwóch latach ORMO zrealizowało swój plan.

ORMO zdobyło popularnośc w 1968, kiedy jako „aktyw robotniczy” podjęła akcję dokształcania się na uniwersytetach. W latach 70. ormowcy specjalizowali sie nadzorowaniem ruchu drogowego. Mogli robić wszystko poza nakładaniem mandatów. Z czasem kompetencję ORMO zmniejszono do tego stopnia, że za wielkie osiągnięcie zaliczono wyrzucenie z organizacji za bycie głupim. Znalezienie inteligentnego ormowca graniczyło z cudem. Koniec końców po wielu badaniach w 1982 roku odnaleziono pierwszą relację poświęconą bystremu orowcowi. Po kolejnych badaniach okazało się, że rzekomy przekaz jest fałszywką napisaną przez Zbigniewa Nienackiego.

Po rozwiązaniu ORMO w listopadzie 1989 roku ormowcy próbowali ułożyć sobie życie na nowo. Większość z nich decydowała się na karierę rencisty lub emeryta. Niektórzy mający jakiekolwiek większe kompetencję od stroża w podbygdoskim PGR-ze wrócili do szkół i mając większe wykształcenie od Albina Siwaka zaczęła wykładać gacie na wrocławskich bazarach lub uwalać studentów muzykologii na Uniwersytecie Warszawskim. O swojej przeszłości mówią dość niechętnie, a jeśli już to tylko wtedy, kiedy klienci Allegro pytają się, czy sprzedawany przez nich hełm ma odpowiedni certyfikat jakości.