Bełchatów

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru

-Podejrzewam, że chodzi o seks-

ocenił dyrektor Elektrowni Bełchatów
Bełchatowska fabryka chmur

Bełchatów – miasto posiadające największą w Polsce i być może w Europie dziurę, która jest widoczna z kosmosu. Urzędnicy tego miasta mają tyle kasy, że co roku wstawiają nowe okna w swoich biurach i remontują losowe odcinki ulic.

Historia[edytuj • edytuj kod]

Bełchatów istniał już od dawna, ale była to tylko zwykła wiocha, jakich w Polsce było od cholery. Jednak w latach 60., po wybuchu nielegalnej bimbrowni odkryto złoża węgla brunatnego.

Z rozkazu towarzysza Gierka zaczęły się zjeżdżać koparki i buldożery, by wykopać dziurę jaką dziś znamy. Obok niej zrobiono elektrownię, dzięki której mieszkańcy Bełchatowa mogą szantażować resztę Polski. To właśnie oni wyłączyli serwery Gadu-Gadu. Przynajmniej mamy największą na świecie elektrownię na węgiel brunatny, jest się czym chwalić.

W niedługim czasie Bełchatów bardzo szybko się rozrósł. Teraz w jednym miejscu można zobaczyć górala, Ślązaka i Kaszuba naraz a także gawrony grające w parku z żulami w warcaby kapslami od piwa. Od 2022 roku do Bełchatowa z wiadomego powodu zaczęła dobijać się ludność ukraińska oczekująca zasiłków, taniego alkoholu oraz możliwości prowadzenia własnej żabki, co mimo wszystko cieszy władze miasta, bo spowalnia to jakkolwiek proces, o którym poniżej.

Aktualnie miasto przeżywa demograficzny kryzys i z roku na rok liczba mieszkańców miasta się zmniejsza (ku radości pobliskiego Piotrkowa, który ma kosę z Bełchatowem i Grocholicami od czasów średniowiecza). Jedni mówią, że węgla w owej dziurze wystarczy jeszcze na długo, a kolejne złoże położone nieco dalej zapewni jego dopływ na kolejne millenium, kolejni proponują wybudowanie elektrowni atomowej a jeszcze inni proponują zalanie dwóch najgłębszych wyrobisk wodą, co ma bardzo dużo sensu, zważając na to, że obszar ten od przeszło 50 lat jest sumiennie wypompowywany z wody więc na pewno da się go zmienić w dwa najgłębsze jeziora w Polsce. Tutaj wszystko jest możliwe!

O tym mieście śpiewały Brudne Dzieci Sida.

5 września 2007 w Bełchatowie zorganizowano jedyny wyścig formuły jeden w Polsce – Grant Priks of Binków.

Bełchatów od paru lat rywalizuje z Łodzią o miano najbardziej zakorkowanego miasta w województwie.

Najważniejsze dzielnice, osiedla i przyległości[edytuj • edytuj kod]

Osiedle Okrzei w całej swojej szaro-wyblakłej okazałości
  • Śródmieście – wprawdzie to nikt go nie nazywa Śródmieściem, bo brzmi to zbyt snobistycznie w uszach robotniczych elit miasta. Bardziej odpowiednie formy to „centrum” albo „Naruto” i co do tego drugiego, to nie chodzi tu o pewnego małego nindżę, ale o Plac Narutowicza, na którym można się wykąpać w fontannie, usiąść na ławeczce schowanej w cieniu drzew i oddać się konsumpcji ulubionych napojów. Oczywiście, są ogródki piwne należące do okolicznych restauracji (aktualnie kilku lecz dominuje tutaj „Ministerstwo”), ale nikt się tym nie przejmuje, jako że jako szanujące się elity znajdują tu liczne sklepy sprzedające „produkty spożywcze” po uczciwej cenie. Można też zajrzeć do Parku Olszewskich, na którym odbywają się rok w rok Dni Bełchatowa, podczas których teoretycznie grają gwiazdy takie jak Krzysztof Krawczyk czy Stachursky, ale przede wszystkim się pije.
  • Przytorze – bloki, skatepark (na którym przede wszystkim się pije), no i rzeczone tory, będące popularnym miejscem spotkań. Poza tym jest tu również zajebisty las zaraz za rogiem, ciągnący się aż do samej Elektrowni, przecinany co jakiś czas przez zwyczajne polskie wsie.
  • Osiedle 1000-lecia – osiedla spod tej nazwy budowano nadzwyczaj szybko i widać to również tutaj, bo trzy z dziewięciu bloków posiadają „balkony”, których łączna długość i szerokość nie przekracza 0,5 metra.
  • Osiedle 1-go Maja – nazwa godnie oddaje socrealistyczny charakter zabudowy, który zresztą dominuje w całym mieście. Poza tym to szkoła, mini targ i garaże. Z uwagi na bliskość stadionu GKSu zaleca się zachowanie orientu.
  • Osiedle POW – gdyby J.R.R. Tolkien żył w tej części węgielstadtu na pewno użyłby jej jako inspiracji do Mordoru. Legendy na temat tego co gdzie i jak tam się dzieje są na porządku dziennym od form żartów po przestrogi przed ewentualną wyprawą w te rejony.
  • Osiedle Czaplinieckie – osiedle tak małe, że praktycznie nie warto by było o nim wspominać. W miejskim rozumowaniu jednak zmienia się w dosyć ogromną połać terenu, która kończy się dopiero przy Dworcu Głównym koło szpitala (a tak naprawdę obejmuje ze cztery bloki). Ten błąd spowodowany jest nazwą jednej z głównych ulic w mieście – Ulicy Czaplinieckiej. Znajduje się tutaj wiele "socjali" na kilometr kwadratowy. No żyć nie umierać.
  • Edwardów – bełchatowska stolica sportów zimowych i nie tylko z racji posiadania kortów i lodowiska. Osiedle stara się o możliwość zorganizowania na jego terenie Zimowych Igrzysk Olimpijskich – Międzynarodowy Komitet Olimpijski nadal milczy w tej sprawie.
  • Bińków – osiedle znane głównie z tego, że stoi tam Kaufland. W niektóre dni po osiedlu rozsiewa się zapach okolicznej oczyszczalni ścieków. Do tego wybudowano tam skatepark oraz pump truck, na które przychodzą wykwintni degustatorzy i krytycy kulinarni.
  • Okrzei – serce polskiej, a nawet krajowej siatkówki z racji Hali Energii, gniazda orłów ze Skry. Poza tym znajduje się też stadion GKSu, który sercem polskiej piłki kopanej nie jest, ale lepiej nie mówić tego autochtonom w biało-zielono-czarnych barwach. Gdyż.
  • Osiedle Słoneczne – sąsiad Binkowa i Okrzei słynący z bloków pomalowanych na wzór niedofinansowanego polskiego szpitala.
  • Olsztyńskie – zdecydowany pretendent i faworyt do miana najnudniejszego osiedla Bełchatowa obok takich rywali jak os. Lipy, Ludwików czy Zamoście. Serio, nie ma tutaj absolutnie niczego poza kościołem, jedną żabką i parkiem. Jeżeli tam nie mieszkasz to możesz być pewny, że po krótkim spacerze się zgubisz bo absurdalny układ ulic i rozmieszczenie domków jednorodzinnych niczym z amerykańskich suburbi sprawia, że no nie da się.
  • Zamoście – mało kto o tym osiedlu w ogóle wspomina poza jego mieszkańcami. Największymi atrakcjami jest stacja benzynowa oraz cmentarz, pełni ono rolę przystanku MZ-tek jadących na Rynek Grocholski.
  • Grocholice – dzielnica, która miastem była na kilkaset kilkadziesiąt wiele lat przed Bełchatowem, kiedy to niestety różne wypadki i niegodziwości doprowadziły do obecnej sytuacji. Dzieli dolę bydgoskiego Fordonu, gdzie ani nikt nie powie, że jedzie na Fordon (prawidłowo: do Fordonu), tak też nikt nie powie, że mieszka na Grocholicach, lecz w Grocholicach. Autochtoni właśnie po tym rozpoznają przyjezdnych, którzy przyjeżdżają z Bełchatowa, dzięki czemu mogą szybko zorganizować zawody. Tutejszy park znamienicie się nadaje do picia w nocy z racji nieoświetlenia około 90% powierzchni, dzięki czemu lokalna młodzież może w spokoju oddawać się ulubionej czynności, nie będąc niepokojonym przez straż miejską lub policję. Grocholice mają nawet własny klub sportowy – KS Grocholice będący swoistym przejawem marzeń o niezależności od Bełchatowa lecz głównie na marzeniach się kończy.
  • Poręby – wioska znajdująca się w sąsiedztwie Grocholic. Stosunek mieszkańców Grocholic do mieszkańców Poręb najlepiej oddaje ludowa przyśpiewka: Chciałbym być Grocholokiem, a nie żodnym Pojebiokiem. Warto zaznaczyć, że jest to jedyne miejsce nie znajdujące się w granicach miasta, do którego dojeżdża KFC z dostawą, więc można powiedzieć o pewnym awansie cywilizacyjnym.
  • Zdzieszulice – wieś dzieląca się na Górne i Dolne. W jednych jest oczyszczalnia ścieków uprzyjemniająca życie mieszkańcom Bińkowa, w drugich nie. Doskonale skomunikowana z miastem poprzez linię 3 (jeździ raz na trzy dni).
  • Dobrzelów – wieś znajdująca się na wylocie w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego. Dzięki niesamowitemu wirażowi samochody i inne pojazdy mechaniczne częstokroć dokonują trudnej sztuki lewitacji, na szczęście zawsze lądując bezpiecznie na elewacji najbliższego domu. Poza tym, dobrzelowska masarnia dostarcza miastu 50% żywności (pozostałe 50% to alkohol), zaś patrol policji drogowej schowany w podjeździe do jednego z domów dostarcza 20% wpływów do budżetu gminy.

Ważne miejsca[edytuj • edytuj kod]

  • Plac Narutowicza – jak zostało wcześniej wspomniane, jest to tradycyjne miejsce spotkań elit tego miasta. Sam plac nie jest specjalnie atrakcyjny, za co możemy dziękować głównie ambicjom naszych zachodnich sąsiadów sprzed 80 paru lat. W jednej części (od strony kościoła) jest park z małym placem zabaw dla dzieci, który najczęściej jest odwiedzany przez ludzi chcących sprawdzić się na zygzaku-pochylni. Jego przejście bez wywrócenia się pozwala awansem zaliczyć sprawdzian sprawnościowy do GROMu i/lub uznać, że jest się już zbyt pijanym, gdyż na trzeźwo zwykły obywatel nie jest w stanie przejść tej „ścieżki zdrowia”. W drugiej części jest deptak z fontanną, najczęściej zasiedlony przez starsze babcie z wnukami, kąpiącymi się w wodzie wytryskującej z kilku dziur w marmurowym chodniku, co wygląda niezbytzwykle efektownie. Część trzecia to parking dla pojazdów mechanicznych, dzięki którym można dostać się do rozlicznych punktów usługowych położonych przy północnej pierzei placu. Po drugiej stronie ulicy Kościuszki znajduje się magistrat, który nikogo nie obchodzi.
  • Giganty Mocy – położona przy placu Narutowicza i Miejskim Centrum Kultury marna podróbka Centrum Nauki Kopernik, której tematyka jest bardzo różnorodna: węgiel i prąd. Ufundowana przez PGE, reklamowana przez przerażające przyjazne dzieciom maskotki takie jak Woltuś, Giguś, Dżulka czy Profesor Om.
  • Park Żula – w oficjalnej miejskiej nomenklaturze „Plac Wolności”, co nazwą jest niezwykle trafną, z racji na swobodę obyczajów tu panującą – na przestrzeni 1 ha parku i okolic można:
    • zjeść knyszę z istniejącej przynajmniej 20 lat budki już nie można, w zamian jest fancy restauracja, knajpa sushi i palarnia kawy, dzięki czemu Plac Wolności stał się mekką młodych hipsterów i klasy średniej tęskniących za wielkomiejskimi rozrywkami;
    • upić się do nieprzytomności – nazwa zwyczajowa zobowiązuje;
    • potańczyć na dyskotece;
    • zawitać do jednego z dwóch burdeli burdelu (takie czasy, o tempora! o mores!);
    • ćwiczyć zdolności pływackie w pobliskiej fontannie;
  • Gieksa Arena – gdyby nie to miejsce, połowa bełchatowskiej policji i straży miejskiej straciłoby zatrudnienie. Kiedy grają Brunatni, kibice Torfiorzy są niezwykle zdyscyplinowani i traktują swoich gości z szacunkiem. Aż dwa razy w historii stadion ten zaszczycił swoją gościnnością polską reprezę, kiedy grała z takimi potęgami jak Litwa czy Cypr. W chwili obecnej, po spektakularnym bankructwie i wypadnięciu Gieksy do IV ligi, gościnnie wielką piłkę gra ekipa pierwszoligowej Skry Częstochowa (tak jakby Skier tu u nas brakowało…), a wcześniej Raków, też Częstochowa.
  • Hala Widowiskowo Sportowa – zbudowana z rozmachem za PRL-u była dumą miasta do czasu wybudowania Hali Energii. W niej samej jak i w pobliskim Hotelu Sport możesz: pograć w kręgle, popływać w basenie do bólu przypominającym ten w Prypeci, pobić się w klatce i wiele więcej.
  • Park Olszewskich – dosyć spoko park w centrum. Można pooglądać kaczki, łabędzie, emerytów siedzących przy tężni solankowej i tak dalej.
  • Dworek Olszewskich – znajdujący się jak nazwa wskazuje w ww. Parku Olszewskich. Siedziba Muzeum Regionalnego, który szczyci się wystawą manierek z czasów wojny. Największe znaczenie ten obiekt ma dla narzeczonych będących na bakier z Kościołem, gdyż tu swą siedzibę ma Sala Tortur Ślubów Urzędu Stanu Cywilnego, gdzie można zawrzeć ważny kontrakt cywilny w ciasnej klitce wypełnionej starymi meblami.
  • Zielony Bulwar – mieści się na Os. Budowlanych i można o nim powiedzieć na pewno to, że nikt nie nazywa go bulwarem. Aktualnie po paru remontach i rewitalizacjach nie strach tam wejść. Znajdziemy tam dosyć fajne bajoro z pomostem, jakąś siłownię i kilka konkretnych spotów na akty mniej lub bardziej legalne.
  • Park im. Jana Nowaka Jeziorańskiego – miejsce kaźni wszystkich czwartoklasistów zdających egzamin na kartę rowerową z uwagi na zlokalizowane tutaj miasteczko ze znakami. Pobliskie oczko wodne oferuje wodę skażoną do tego stopnia, że ta używana do chłodzenia reaktora w Czarnobylu czy innej Fukushimie może się schować, nie przeszkadza to jednak okolicznym bachorom do częstych kąpieli w nim. Miejsce kultowe i bardzo popularne z oczywistych względów.
  • Energol – oficjalnie: Zespół Szkół Ponad Podstawowych nr 1. Najważniejsza uczelnia w mieście. Połowa uczniów odsiedziała przynajmniej rok za narkotyki i rozboje, druga połowa się do tego sposobi.
  • Powiatowe Centrum Sportu – mordownia uczniów Energola, mająca na celu eliminację słabszych jednostek z i tak już konkretnie przeludnionej szkoły.
  • Dworzec Główny – zbudowany głównie za pieniądze z UE, lecz nie przypominajcie tego miejscowym urzędasom i decydentom, bo większość z nich ma na bakier z Brukselą. Co tu więcej dodać, dworzec jak dworzec – na tyle duży, aby sprawnie obsługiwać połączenia miejskie i międzymiejskie oraz na tyle wygodny, aby nie przeszli obok niego obojętnie lokalni menele, apasze i tak dalej. Jego powstanie dobrze oddaje mentalność lokalnych mieszkańców: którzy kiedy nie było dworca, narzekali na jego brak, podczas jego budowy narzekali na to, że za drogo i za długo to trwa, a po ukończeniu stwierdzili, że już nie chcą dworca, a poza tym to on za daleko i w złym miejscu i… Oczywiście cała dyskusja na ten temat odbyła się na fejsbuku.
  • Plac zabaw "Statek" – żaden opis nie odda tego jak ważne jest to miejsce dla lokalsów. Testy sprawnościowe, zabawy w berka z bronią białą, chlanie, tagowanie statku i okolicznych ławek oraz garaży, łapanie kaczek z rzeki – piękne kur..
  • Jabłoniowy Sad – park słynący z ogromnego złotego jabłka zlokalizowanego przy wejściu na granitowej ławce. Jabłko wykazuje zdolności paranormalne i lubi się przesuwać od jednego końca ławki na drugi albo kompletnie znikać na parę dni i potem wracać na swoje miejsce.
  • Bawełnianka i Galeria Olimpia – dawno temu miasto postanowiło (zazdroszcząc po cichu Piotrkowowi Focus Malla) mieć własną galerię handlową. Przystąpiono do tego bardzo energicznie, przekazano budynki po przetwórstwie bawełny, rozpoczęto budowę, prawie ją ukończono po 5 latach! Niestety, jak na złość, ktoś inny zdołał w tym czasie wybudować Galerię Olimpię. W ciągu jednego roku. Stąd też przez długi czas w centrum miasta znajdował się wielki pustostan z wielopoziomowym parkingiem, który rozwiązałby wszelkie problemy z postojem w mieście. Chodzą słuchy, że jacyś politycy chcieli zrobić tutaj kolejne miejsce dla smakoszów win, lombardowych przemytników i matek z bachorami. Bełchatowskie media lokalne dosyć często dodawały artykuły o znalezieniu nowych sponsorów oraz nowej dacie otwarcia Bawełnianki, lecz każdy reagował na takie newsy w wiadomo jaki sposób. Jednak, ku zaskoczeniu wszystkich mieszkańców, po latach oczekiwań Bawełnianka 26 kwietnia 2023 r. nareszcie uchyliła swoje wrota dla bełchatowian. Największą nowością jest Pizza Hut.
  • Centrum Handlowe „Atut” – miejscowi inwestorzy uznali, że liczba sklepów w Bełchatowie jest zbyt mała a mieszkańcy mają zbyt dużo pieniędzy więc aby temu zaradzić podjęli decyzję o zbudowaniu czegoś na wzór trzeciej galerii tylko bez dachu koło Olimpii. Pomimo protestów tutejszych ekologów o ochronie okazałego lasu na terenie budowy, który liczył całe 30 drzew dowiedli swego.
  • Klub Heaven – miejsce weekendowych pielgrzymek młodych i starych w celach typowo balangowych. Klub szczyci się muzyką, jak i rozrywką na najwyższym poziomie, co widać po zapraszanych tam gwiazdach polskiej muzyki poważnej takich jak Cypisolo, duet Clubbasse czy inni. Niestety jego umiejscowienie daleko od centrum powoduje, że weterani i kombatanci nocnej wixy zmuszeni są do pieszej, często nieskutecznej wyprawy powrotnej w swe rewiry. Wielu poległo, a polegnie jeszcze więcej.
  • Klub Metro – w skrócie: takie Heaven, lecz koło Parku Żula. Logo klubu zostało ukradzione zapożyczone z wypełnieniem wszelkich formalności od lubianej gry postapo Metro Exodus. Bardzo trafnie oddaje to charakter klubu, w którym prawie całkowity brak ochrony skutkuje anarchią i bójkami tak częstymi, że niebiescy z komendy nie mają na co narzekać i obok stadionu Gieksy jest to ich ulubione miejsce patroli, zwłaszcza w godzinach wieczornych i nocnych.
  • Wiadukt – dawny przystanek kolejowy, który współcześnie pełni rolę miejsca w którym prawo polskie nie obowiązuje. Parę razy dziennie tamtymi torami przejeżdżają pociągi z i do elektrowni.
  • Targ – zlokalizowany na granicy osiedli Dolnośląskiego i Okrzei jest obowiązkowym codziennym punktem wszystkich emerytów w promieniu kilometra. Legendy głoszą że stosunkowo niedawno można tam było zakupić części do broni, bezakcyzowe ruskie papierosy, alkohol i wiele więcej.
  • Cmentarz Żydowski (a raczej to co z niego zostało) – park znany głównie z tego że ilość drzew, krzaków i wiewiórek w nim skutecznie umożliwia picie do woli. Pobliski cmentarz oferuje możliwość szybkiego pochówku koneserów w masowym grobie.
  • Pump Track – chodzi o ten jedyny słuszny zlokalizowany w gęstych lasach za osiedlem Przytorze. To właśnie na nim RedBull organizuje co roku rekrutację kolejnych młodych talentów gotowych nawet zginąć za popis na BMX-ie czy innym składaku ku uciesze publiki.

Przyroda[edytuj • edytuj kod]

Przez miasto przepływa rzeka Rakówka, która no królową polskich rzek to nie jest. Nikt nie wie gdzie ma źródło, a tylko nieliczni wiedzą gdzie uchodzi. Rzeka była za II RP, jak i PRL-u, częściowo uregulowana, bo wtedy jak i w późniejszych latach zdarzało się, że zwyczajnie wylewała z koryta. Współcześnie jednak ta decyzja przynosi efekt odwrotny od zamierzonego i stan wody w okresie letnim jest tak niski, że rzeka bardziej przypomina wtedy rów z wystającymi kawałkami betonu. Sytuacji nie ratują nawet wpadające do niej aż cztery pomniejsze cieki i rzeczki. Rakówka nabiera wyglądu dopiero w okolicach Zamościa a od Grocholic przypomina już pełnoprawną rzekę.

Komunikacja miejska i międzymiejska[edytuj • edytuj kod]

Po mieście kursują słynne (darmowe!) autobusy Miejskiego Zakładu Komunikacji lub jak mówią wszyscy MZK. Różnorodność ich tras jest dosyć absurdalna, godziny przejazdu również. Tylko ze trzy linie jeżdżą od poniedziałku do niedzieli z wyjątkiem okresu letniego. Wtedy kursuje ich zaledwie garstka do tego z okrojonymi trasami lecz na otarcie łez kursuje wtedy nikomu nie potrzebna linia "W" jadąca na znienawidzony przez prawie całe miasto "kurort wypoczynkowy" Wawrzkowizna, która do zaoferowania miała cokolwiek może 10 lat temu.

Linie miały być różnorodne i jeździć po w miarę równym obszarze miasta jak i poza nim koncentrując się tam gdzie potencjalnych pasażerów jest najwięcej, przynajmniej taki był plan. Skończyło się tak, że niektóre linie są zbyt zatłoczone i w godzinach popołudniowych wnętrza Urbino przypominają ulice Bombaju czy innego Delhi a niektóre kursują całkowicie puste. Genialne prawda?

Decydując się na podróż tym wspaniałym środkiem transportu masowego masz pewność, że:

  • kontener autobus spóźni się od 2 do 20 minut, odjedzie za wcześnie lub nie przyjedzie wcale;
  • przynajmniej połowa osób przebywających w środku będzie się na ciebie gapić;
  • na najbliższym rondzie doznasz przeciążenia 12G;
  • dzięki umiejętnie jeżdżącym kierowcom bardzo skutecznie nauczysz się wszystkich zasad dynamiki Newtona;
  • będziesz się super bawić w rozszyfrowywanie tablic informujących kiedy jedzie a kiedy nie jedzie wybrana linia;
  • dojedziesz (???) w wybrane miejsce.

Dodatkowo brak dworca kolejowego a nawet międzymiejskich MZtek i zmuszenie do polegania na PKS-ach czy innych przewoźnikach sprawia, że Bełchatów jest jednym z największych, najgorzej skomunikowanych z resztą kraju miast w Polsce.

Sport[edytuj • edytuj kod]

W mieście prym wiodą dwa kluby: GKS i Skra.

Pierwsza była Skra Bełchatów, która zyskała potęgę dopiero za pomocą pieniędzy energetyków wspaniałych zawodników, którzy przychodzili za grosze do klubu. Tak powstał dream team, który od paru lat dobija każdą drużynę, czy w Polsce, czy w Europie.

Później pojawił się GKS Bełchatów. Górnicy też chcieli mieć drużynę, więc zabrali Skrze sekcję piłkarską i po dwudziestu latach już byli w I lidze. W międzyczasie krążyli między I a II ligą. Ostatnimi laty ustabilizowali się, a nawet byli blisko Mistrzostwa Polski, ale za sprawą jeszcze większych pieniędzy od miedziowych skończyło się tylko na drugim miejscu. Ale gdy nie było ani Matusiaka, ani Garguły i „Dream Teamu”, GKS tułał się gdzieś w okolicach dwunastego miejsca w tabeli[1] (bo finansowanie od PGE na życzenie premiera poszło w Lechię, która w ekstraklasie i tak nic nie gra). Aktualnie Gieksa walczy o przetrwanie w trzeciej lidze, gdyż ewentualny spadek oznacza koniec jakiegokolwiek wsparcia finansowego dla klubu i pogrzebanie się w kopalnianej dziurze marzeń torfiorzy o wielkiej piłce.

Na miasto wpływ wywierają również dwa znane wszystkim łódzkie kluby: Widzew Łódź, który lekko mówiąc nie jest tu mile widziany oraz ŁKS, z którym Gieksa ma poprawne relacje tylko z powodu wspólnego wroga. Okazjonalnie kibole Legii Warszawa i innych klubów urządzają rajdy na Bełchatów i tagują niektóre mury swoimi wypocinami.

Rozrywki[edytuj • edytuj kod]

Typowymi dla każdego bełchatowianina rozrywkami są:

  • zbieranie autografów na czas od Wlazłego i spółki,
  • rzut węglem brunatnym w ekologów i nie tylko,
  • „rejsy” w klubie „Ada”,
  • ganianie kibiców Widzewa Łódź,
  • bijatyki pod klubem „Metro”,
  • pojedynki na picie w "Ministerstwie Śledzia i Wódki",
  • wypady na miasto bez wyraźnego celu lub celu, którego nie trzeba przedstawiać,
  • obserwowanie wyczynów lokalnych gwiazd street racingu,
  • zaciąganie się dwutlenkiem węgla z elektrowni.

Porady[edytuj • edytuj kod]

Ta sekcja pomoże Ci przeżyć chociaż jedną dobę w tym miejskim raju:

  • zabierz przewodnika żeby się nie zgubić,
  • naucz się języka by się porozumieć,
  • absolutnie nie ingeruj w lokalną sztukę,
  • po zmroku zaleca się patrzenie za siebie i trzymanie gardy psychicznej i fizycznej,
  • ubranie na siebie ortalionowego dresu jest wskazane,
  • nigdy nie wsiadaj do MZK nr 2 kierującej się na Rynek Grocholski po zmroku.

Zobacz też[edytuj • edytuj kod]

Przypisy

  1. W 2016 roku