Patelnia (Warszawa)

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Disambug.svg Ten artykuł dotyczy placu w Warszawie. Zobacz też patelnia (naczynie).
Harmonia betonu, reklam, socrealizmu i czynnika ludzkiego

Patelnia – placopodobne wgłębienie w centrum Warszawy wypełnione po brzegi betonem, tłumem przewalających się pozornie bez celu ludzi i wszelkiej maści profesjonalnych zawracaczy dupy oraz proroków. Przypadła jej niefortunna rola bycia tym plackiem betonowym, który łączy stację metra Centrum z placem Defilad, dworcem śródmiejskim, Centralną i kilkoma przystankami tramwajowymi. Specjaliści ds. inżynierii komunikacyjnej nazywają taki węzeł profesjonalnym określeniem burdel.

Rzeczy, których doświadczysz, zanim przebijesz się przez Patelnię[edytuj]

  • Dwóch handlarzy świeżych owoców i warzyw, z wysoką zawartością minerałów w wierzchniej warstwie kurzu, która została naniesiona trudem tysięcy par butów warszawiaków.
  • Trzech żuli, którzy mają tak bardzo wyjCenzura2.svge, że nawet nie podejmują prób żebrania o dwadzieścia groszy na bułkę.
  • Faceta siedzącego dzisiaj na chodniku w dziwacznej pozycji zapożyczonej z jogi ekstremalnej z kartką informującą o przebywanej ciężkiej chorobie nóg.
  • Jeśli przyjdziesz jutro, to facet zostanie cudownie uzdrowiony, ale za to zachoruje na raka.
  • Mierzących się nienawistnym wzrokiem chłystków z młodzieżówek dwóch partii o przeciwstawnych poglądach, zbierających podpisy pod listami kandydatów. Rzecz jasna o ile niedługo będą wybory.
  • Jakiegoś pomyleńca drącego się przez megafon, że nadchodzi koniec świata.
  • Ewentualnie aktywistę z organizacji proekologicznej, drącego się przez megafon, że nadchodzi koniec świata.
    • Co ciekawe, obaj mówią śmiertelnie poważnie.
  • Trzech doświadczonych ulotkarzy, którzy wcisną ci reklamę najnowszej żarciodajni w okolicy, zanim zdążysz pomyśleć, że tak właściwie to nie chcesz tej ulotki.
  • Jednego niedoświadczonego ulotkarza, którego z łatwością zbędziesz przybierając minę typowego warszawiaka na ulicy.
  • Dwie prześliczne ankieterki, które, niestety, poza swoją urodą i truciem dupy o poglądy na wycinkę puszczy Białowieskiej nie mają zbyt wiele do zaoferowania.
  • Smród. Nieważne czy to będzie menel, który otrze się o ciebie w tłumie i zostawi na tobie cząstkę swego jestestwa, czy przepełniony śmietnik z podejrzaną zawartością, czy może żałosne resztki wczorajszej libacji na chodniku – smród masz jak w banku.

Zobacz też[edytuj]