NonNews:Meksyk vs. Angola (Mundial 2006)

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Znowu bambusiaste Angole... o nie, nie dam się nabrać! Słyszę głosy... gdzie jesteś?!? POKAŻ SIĘ!!! Widzę myszki, lubię jogurt, LUBIĘ JOGURT!!! Ratunku, zwariowałem. A może nie?

Paweł Janas... nie, to nie wymaga komentarza.

A te w zielonych to nasi?! Bo ruszają się jak kaczki...

Paweł Janas o Meksyku

A jeden był mniejszy ode Mnie!!!

Lech Kaczyński o reprezentancie Angoli

DziewiĘĆdziesiĄT litrów flaków z olejem!

Robert Makłowicz o 90 minutach meczu

Mecz Meksyk vs. Angola (Mundial 2006) rozpoczął się 16 czerwca o godzinie 2100. Meksykanie podczas odgrywania hymnu swego kraju śpiewają głośno. Prawe ręce trzymają w charakterystyczny sposób przy sercu. Mecz rozpoczął się punktualnie o 2100. Drużyny faulowały się jak tylko już od pierwszych minut; w końcu nawet zniesiono kogoś z boiska. W 22 minucie z boiska dało się słyszeć obój, co jest o tyle dziwne, że tego europejskiego instrumentu nie uświadczysz w żadnym z krajów, które rozgrywały mecz. Korzystając z okazji, że nic się na boisku nie dzieje pragnę przypomnieć, że nasza reprezentacja nie ma już szans na wyjście z grupy. Pod koniec pierwszej częsci spotkania, do której sędzia doliczył 2 minuty Meksykanie oddali groźny strzał z 5 metrów, który został jednak zablokowany. Wreszcie!!! Koniec pierwszej połowy, jednej z najsłabszych w całych mistrzostwach.

Do przerwy remis - 0:0

Drugą połowę rozpoczynają piłkarze z Angoli. Piłkarze Meksyku parę razy centrowali w pole karne, lecz to nie przynosi, jak narazie, rezultatu. Nic się nie dzieje, nic! Kompletne dno! W 80 minucie spotkania czerwona kartka dla Andre, który ręką zatrzymał kontrę Meksyku. Wreszcie jakieś emocje. Dalej jednak znów nudny mecz... sędzia doliczył do spotkania 3 minuty, jednak w ciągu nich nic się nie stało.

Ten emocjonujący mecz zakończył się wysokim remisem - 0:0.